Wydarzenia Bielsko-Biała

Nakłady na zdrowie muszą wzrosnąć

Z Sabiną Bigos-Jaworowską, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, rozmawia Wojciech Małysz.

– Kiedy obejmowała Pani dyrektorską posadę w Wojewódzkim, czytałem, że pomogła znajomość z premier Beatą Szydło. Pomogła?
– Nie. Złożyłam wypowiedzenie w szpitalu w Oświęcimiu z uwagi na sytuację rodzinną. Potem zadzwonił dyrektor Batycki, ustępujący dyrektor Szpitala Wojewódzkiego. Dowiedział się z mediów, że złożyłam rezygnację i poinformował mnie, że jest konkurs w Bielsku-Białej. Wiedział, jak zarządzałam w Oświęcimiu i zaproponował, bym przystąpiła do konkursu. Wtedy powiedziałam nie. Ale potem, po rozmowach z rodziną, postanowiłam złożyć dokumenty. W konkursie miałam tylko jednego konkurenta. Komisja, a potem zarząd, wybrały moją kandydaturę.

– Mija rok od objęcia przez Panią stanowiska. W jakim stanie zastała Pani szpital, a w jakiej kondycji jest dzisiaj? To pytanie o wiele aspektów: personel, sprzęt, sytuację finansową…
– Rok to jest i krótko, i długo. Na pewno moja ocena wyglądałaby inaczej, gdyby nie koronawirus. Od momentu ogłoszenia epidemii pracujemy na zupełnie innych zasadach. Szpital Wojewódzki jest placówką z tradycjami. Nie jest tajemnicą, że również boryka się z problemami finansowymi. Trzeba jednak podkreślić, że placówka ma ogromny potencjał. Wskazuje na to trzeci poziom referencyjności, Szpital Wojewódzki to największa i jedna z najbardziej nowoczesnych placówek na południu Polski. Mamy 17 oddziałów i 19 poradni specjalistycznych. Muszę podkreślić, że mocną stroną jest załoga. Nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale także technicy i diagności. Niestety występują niedobory w kadrze pielęgniarskiej. Pielęgniarek jest za mało i nie ma perspektyw na ich pozyskanie. Te, które są częścią naszej załogi, wykazały się wspaniałą postawą w czasie pandemii. Same zgłosiły się do pomocy w innych placówkach, tam gdzie trwała walka z koronawirusem. Szpital Wojewódzki posiada również bardzo dużo dobrego sprzętu. Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, czyli nasz organ założycielski, dba o to, by tego sprzętu nie brakowało. Otrzymaliśmy ogromne środki finansowe nie tylko w tym roku, ale i w poprzednich latach. Planujemy modernizację szpitala. Mamy już przygotowane projekty na najbliższe rozdanie środków unijnych. Myślę więc, że fundusze na inwestycje nie są zagrożone.

– A jakich inwestycji już dokonano w ostatnim czasie?
– Trwa przebudowa związana ze zmianą lokalizacji oddziałów chirurgii ogólnej i naczyniowej, a także neurologii. Prace potrwają do 2021 r. Oba oddziały cały czas normalnie funkcjonują. Modernizacja będzie kosztowała 2,6 mln zł, ale aż 2,3 mln zł to dotacja z budżetu województwa śląskiego.

– Właśnie – jak szpital poradził sobie w szczycie pandemii? I jak sytuacja wygląda dzisiaj?
– Gdyby rok temu ktoś powiedział, że coś takiego się wydarzy, to nikt by nie uwierzył. Pamiętam, jak likwidowano oddział zakaźny w Oświęcimiu. Wszystkim wydawało się, że takie oddziały są niepotrzebne. Od początku epidemii w Szpitalu Wojewódzkim wdrażamy i stosujemy wszystkie procedury, które zapobiegły znaczącym problemom. Na bieżąco informowaliśmy społeczeństwo o zawieszeniu oddziałów. Na początku problemem było oczekiwanie na wyniki, które trwało 5 dni. Teraz w naszym laboratorium przeprowadzamy testy na obecność SARS –COV-2. Szybko wiemy, czy ktoś jest zakażony, czy nie. Udzielamy pomocy w pełnym reżimie sanitarnym. Niestety wielu pacjentów się boi i rezygnuje z zaplanowanych zabiegów. Nie chcą ryzykować. To błąd. Musimy nauczyć się żyć z koronawirusem.

– Mieszkańcy skarżą się – właściwie od zawsze – na olbrzymie kolejki na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Czy to się kiedyś skończy?
– Proszę pamiętać, że to jest jedyny Szpitalny Oddział Ratunkowy w Bielsku-Białej. Najbliższe są w Cieszynie i Katowicach. SOR-u nie ma w Żywcu. Do nas trafiają najcięższe przypadki i osoby, którym w innych placówkach nie udzielono pomocy. W szczycie pandemii SOR przyjmował 40-50 pacjentów na dobę. Teraz jest to 130-140 chorych na dobę. Na SOR-ze pracuje czterech, a zdarza się, że dyżur pełni nawet sześciu lekarzy. Przy tak znaczącej liczbie potrzebujących, nie da się uniknąć kolejek. Trzeba także zwrócić uwagę na to, że pacjenci trafiają do nas w poważniejszym stanie. Widać, że bali się koronawirusa i czekali do ostatniej chwili. Nasi specjaliści potrzebują więcej czasu na udzielenia im pomocy. Chcę także podkreślić, że bierzemy pod uwagę wszystkie zastrzeżenia pacjentów. Cały czas pracujemy nad zmianami, staramy się dopracować standardy. Proszę zwrócić uwagę, że w czasie pandemii właściwie nie zamykaliśmy SOR-u, a zdarzało się to w innych placówkach.

– Co z neurochirurgią? Kilka miesięcy temu oddział został zawieszony. Dlaczego tak się stało? I co dalej?
– To była pierwsza sprawa, którą musiałam się zająć od razu, kiedy zaczęłam tu pracę. Na oddziale zostali ordynator i zastępca, więc trzeba było szukać lekarzy. W lutym ordynator stwierdził, że nie może dłużej brać odpowiedzialności za oddział i poprosił o jego zawieszenie. Od razu zaczęliśmy szukać lekarzy tej specjalności. Rozmowy nadal trwają. Część specjalistów chciałaby przyjeżdżać tylko na pojedyncze zabiegi, innych zniechęca niepewna przyszłość oddziału, a są i tacy, którzy stawiają zaporowe warunki finansowe. Ogłosiliśmy konkurs i wierzę, że uda nam się odbudować ten oddział. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Aby tak się stało, musi pracować minimum czterech lekarzy. Obecnie jest dwóch. Oddział pozostanie zawieszony do 30 sierpnia. Wtedy upłynie sześć miesięcy. Jeśli się nie uda nic zrobić do tego czasu, będę dalej rozmawiać – z marszałkiem, wojewodą i NFZ. Natomiast absolutnie dementuję informację, że naszym celem jest zamknięcie oddziału. Robimy wszystko, żeby go utrzymać.

– Krótko przed Pani przyjściem do szpitala zamknięto oddział neurologii w Szpitalu Miejskim. Pani poprzednik mocno protestował i ostrzegał, że Szpital Wojewódzki nie da rady zabezpieczyć pacjentów neurologicznych z całego regionu. Czy dziś możemy już być spokojni?
– Wydaje się, że zmierzamy już do szczęśliwego zakończenia tej sprawy. Będziemy mieli 60 łóżek na neurologii, gdzie znajdzie się również pododdział udarowy. Takie rozwiązanie pozwoli nam zabezpieczyć region w zakresie usług neurologicznych. To będzie duży nowoczesny oddział.

– Marszałek Senatu, a zarazem lekarz, Tomasz Grodzki w rozmowie z „Kroniką” powiedział, że rząd porzucił służbę zdrowia. Tak istotnie jest?
– Pracuję w służbie zdrowia od 1994 roku. Zawsze, kiedy zbliżają się wybory, pojawia się problem służby zdrowia. Nie chcę się bawić w politykę, ale pan marszałek Grodzki pracował w służbie zdrowia, więc wie, jakie mieliśmy problemy, jak walczyliśmy o to, aby nakłady na służbę zdrowia wzrosły do poziomu 6% PKB, bo służba zdrowia jest niedofinansowana. Bardzo popieraliśmy także pomysł z siecią szpitali, który miał ułatwić pacjentom dostęp do świadczeń zdrowotnych, a dyrektorom zarządzanie placówkami. Już wiadomo, że to rozwiązanie wymaga
modyfikacji i zmian. Nie zgodzę się z opinią, że ten rząd porzucił służbę zdrowia, natomiast na pewno trzeba nadal pracować nad zmianami. Każdy minister zdrowia powinien się wsłuchiwać w środowisko. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jeśli nie będzie odpowiednich nakładów i właściwych zasad zarządzania służbą zdrowia, to takie wydarzenie jak koronawirus może uderzyć solidnie w gospodarkę. I te wszystkie zaklęcia: „Ja jestem młody”, „Mnie to nie dotyczy”, „Ja nie choruję” – staną się bezsensowne. Nakłady muszą wzrosnąć, bez dwóch zdań.

E-wydanie_d
Subskrybuj
Powiadom o
guest
8 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Długoletnia z Oświęcimia
Długoletnia z Oświęcimia
1 miesiąc temu

Czy w szpitalu w Bielsku pani Bigosowa też bazuje na minimalnym wynagrodzeniu komu się da jak w Oświęcimiu? 20, 30, 40, lat pracy a stawko minimalna jak dla nowo przyjętego bez doświadczenia i wykształcenia jak wynagrodzenie minimalne miało swe założenia przez Ustawodawce. Tak pani Dyrektor, tak- hańba!

Tetryk
Tetryk
1 miesiąc temu

Całe państwo udaje, że wirus jest śmiertelny tylko w godzinach pracy w placówkach państwowych, po południu można znowu żyć w miarę normalnie. To jest ciemnota i zabobon. To się musi źle dla Polaków skończyć.

Hmm
Hmm
1 miesiąc temu

Do szpitala nie ma szans się dostać ale prywatnie to tego samego dnia. Jeszcze podwyżek chcą. Żenujące.

B-B
B-B
1 miesiąc temu

Wydatki na “służbe zdrowia” powinny być NATYCHMIAST ZREDUKOWANE DO OK 10 % DZISIEJSZEGO POZIOMU – jaka “praca” taka PŁACA!!! ANI CENTA!!!

pytanie ?
pytanie ?
1 miesiąc temu

Jak ta pani została dyrektorem szpitala ?

Hermenegilda
Hermenegilda
1 miesiąc temu

To, że nakłady na służbę zdrowia muszą wzrosnąć wiadomo jest od kilku dziesięcioleci. Ale muszą być zmienione zasady zarządzania szpitalami aby nie było paradoksu, że nie obowiązuje tam reakcja na rachunek ekonomiczny i mocno zadłużone szpitale nierzadko dofinansowywane w miejscu “długi” z budżetu powiatu – mogą funkcjonować i nikomu wyżej nie przeszkadza. Przecież w tym miejscu jest “ładowanie” ewent. większych nakładów w odsetki od długów. To widać gołym okiem, nie trzeba być wielkim ekonomistą.

myk
myk
1 miesiąc temu
Reply to  Hermenegilda

Mamy w Polsce zdecydowanie za mało lekarzy. Żeby dojść do średniej unijnej, musiałoby ich być o 70% więcej. Z braku lekarzy zamykane są kolejne oddziały. Niedługo mieszkańcy małych miasteczek lekarza będą mogli zobaczyć tylko w serialu TV. Dodatkowo dostęp do porady lekarskiej utrudnia strach przed zarażonym koronką pacjentem.

Hermenegilda
Hermenegilda
1 miesiąc temu
Reply to  myk

Też prawda. Ukraińscy lekarze czekają.
No ale i powołań za mało.