„Wy tu most budujecie, a nie kładkę” – mówili przez ostatnie miesiące mieszkańcy, którzy zaglądali nad Olzę i z ciekawością obserwowali, jak po obu stronach rzeki rośnie nowa konstrukcja. I trudno im się dziwić. Bo choć formalnie to kładka pieszo-rowerowa, w praktyce dla Pogwizdowa, Łąk, Karwiny i całej Gminy Hażlach powstało coś znacznie większego, niż tylko przejście nad rzeką. Powstał symbol. Powstało miejsce spotkania. Powstało połączenie, którego przez ponad 70 lat tutaj brakowało.
W sobotę 6 czerwca 2026 roku Kładka Sąsiedzka została oficjalnie otwarta. Połączyła Pogwizdów z Łąkami w Karwinie, czyli polski i czeski brzeg Olzy. Nowa przeprawa ma około 69 metrów długości, 3,5 metra szerokości i nośność 6 ton. Jest przeznaczona dla pieszych i rowerzystów, ale jej znaczenie wykracza daleko poza techniczne parametry. To inwestycja, która skraca drogę, przywraca sąsiedztwo i pokazuje, że granica może być nie końcem, lecz początkiem wspólnej przestrzeni.

Dziś możemy w kilka minut przejść do Czech. Rowerzysta wyruszy przez kładkę w stronę Karwińskiego Morza, rynku w Karwinie czy dalej na czeskie trasy rowerowe. Dla rodziny z dziećmi kładka może stać się celem popołudniowego spaceru, zaś seniorzy pójdą nad Olzę z odczuciem, że granica w tym miejscu już nie jest trwałą przeszkodą. A dzieci będą dorastały z myślą, że po drugiej stronie rzeki nie jest „obco”, tylko po sąsiedzku.
I właśnie dlatego nazwa Kładka Sąsiedzka okazała się tak trafiona. Wybrali ją mieszkańcy w głosowaniu internetowym, w którym udział wzięło ponad 30 tysięcy osób. Trudno o lepsze określenie dla miejsca, które nie powstało po to, by imponować betonem i stalą, lecz po to, by ludzie mogli się częściej spotykać. I co ciekawe, Kładka Sąsiedzka zdążyła już wejść także do świata dziecięcej literatury, pojawiając się w bestsellerowej serii „Kocia Szajka”, która w wyjątkowy sposób promuje miejsca, historie i klimat naszego pogranicza.

Otwarcie budowli miało w sobie coś z dużej uroczystości i coś z normalnego, lokalnego święta. Obecni byli przedstawiciele samorządów i zwykli mieszkańcy. Nie zabrakło dzieci z Polski i Czech. Była orkiestra, przecięcie wstęgi, wspólne zdjęcie z drona i most wodny utworzony przez strażaków z Pogwizdowa i Łąk. Odbyło się też poświęcenie kładki, którego dokonali duchowni obu wyznań, ks. dr Karol Mozor oraz ks. Marcin Brzóska. Ten moment dobrze oddawał sens całego wydarzenia: kładka ma służyć ludziom, a nie tylko ładnie wyglądać na zdjęciach.
Szczególne podziękowania należą się druhom z OSP Pogwizdów oraz strażakom z Łąk za przygotowanie symbolicznego mostu wodnego. To był jeden z tych obrazów, które zostają w pamięci. Woda nad wodą, dwa brzegi, dwie jednostki, jedna wspólna chwila. Podziękowania należą się również druhom z OSP Hażlach za zabezpieczenie wydarzenia. Podczas takich uroczystości mieszkańcy widzą scenę, słyszą muzykę i oficjalne wystąpienia, ale za spokojnym przebiegiem wydarzenia zawsze stoi praca ludzi, którzy pilnują porządku i bezpieczeństwa.
Dużą pracę wykonali także pracownicy Urzędu Gminy Hażlach, Gminnego Ośrodka Kultury, Gminnej Biblioteki Publicznej, osoby związane z Miasteczkiem Interreg 2.0 oraz wszyscy, którzy dbali o organizację, porządek i przestrzeń publiczną. Takie wydarzenie nie dzieje się samo. Ktoś musi przygotować teren, dopilnować oznakowania, zabezpieczyć dojścia, skoordynować służby, scenę, gości, media, dzieci, mieszkańców i partnerów po obu stronach granicy.

Warto też jasno powiedzieć, że ta inwestycja nie powstałaby bez ludzi, którzy potrafili spojrzeć dalej, niż tylko na najbliższy budżet. Po stronie polskiej od początku bardzo mocno w projekt zaangażowany był wójt gminy Hażlach Grzegorz Sikorski. To on konsekwentnie wracał do tematu, rozmawiał z Miastem Karwina, przekonywał, że ta przeprawa ma sens i że po polskiej stronie jest realna wola, aby wspólnie ją zbudować. Nie robił z tego wielkiego politycznego hasła. Raczej spokojnie, krok po kroku, pilnował, żeby pomysł nie pozostał tylko na papierze.
A to w samorządzie jest często najtrudniejsze. Nie wystarczy mieć dobrą ideę. Trzeba jeszcze znaleźć partnera, wykonać dokumentację, zdobyć pieniądze, pozwolenia i uzgodnienia, wyłonić wykonawcę i mieć dużo cierpliwości. Trzeba bowiem umieć rozmawiać wtedy, kiedy sprawy idą wolniej, niż wszyscy by chcieli. Trzeba wracać do tematu, gdy inni machają ręką. W przypadku Kładki Sąsiedzkiej ta konsekwencja przyniosła efekt.
rojekt został zrealizowany wspólnie przez Miasto Karwina (partner wiodący) i Gminę Hażlach w ramach programu Interreg Czechy-Polska 2021-2027. Inwestycja otrzymała dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w wysokości około 1,824 mln euro. To pokazuje, że dobrze przygotowana współpraca transgraniczna może dawać bardzo konkretne efekty, widoczne nie w tabelach, ale w codziennym życiu mieszkańców. Kładka daje mieszkańcom wygodne przejście, realnie zbliża Pogwizdów i Karwinę-Łąki, otwiera nowe możliwości dla rowerzystów oraz może włączyć Gminę Hażlach w większą sieć polsko-czeskich tras rowerowych. Wzmacnia też lokalną turystykę, gospodarkę i wizerunek Pogwizdowa jako miejsca, od którego można rozpocząć podróż przez Olzę, zatrzymać się, zobaczyć okolicę i skorzystać z tego, co oferuje pogranicze.

Podczas otwarcia widać było także coś, co trudno wcześniej zaplanować. Tłum spacerujący przez kładkę, dzieci z chorągiewkami, strażacy tworzący most wodny, mieszkańcy robiący zdjęcia, rozmowy po polsku i czesku. To nie była tylko ceremonia. To było pierwsze masowe przejście przez miejsce, które przez lata istniało głównie jako marzenie, wspomnienie albo plan. Po oficjalnej części mieszkańcy przeszli do Pogwizdowa, gdzie świętowanie kontynuowano podczas Pogwizdołków.
Oczywiście przed Gminą Hażlach i partnerami są kolejne zadania. Trzeba rozwijać dojścia, ścieżki rowerowe, oznakowanie i całą infrastrukturę, która sprawi, że kładka będzie nie tylko pięknym obiektem, ale częścią większej sieci. Sama przeprawa jest początkiem. Prawdziwy efekt przyjdzie wtedy, gdy mieszkańcy będą mogli bezpiecznie i wygodnie dojechać rowerem z kolejnych miejscowości, a turyści dostaną rozpoznawalny szlak prowadzący przez najciekawsze punkty regionu.

Ale pierwszy i najważniejszy krok został wykonany. Kładka Sąsiedzka stoi. Ludzie po niej chodzą, rowerzyści już planują trasy, mieszkańcy pokazują zdjęcia. Dzieci zapamiętają, że w ich miejscowości jest przejście przez Olzę do Czech. Seniorzy będą mówić, iż doczekali wreszcie tej chwili, o której kiedyś tylko się rozmawiało. A samorządy mogą pokazać, że współpraca nie musi kończyć się na deklaracjach.






