Wydarzenia Oświęcim

Nocna fikcja w aptekach

Fot: pixabay

Większość aptekarzy w Kętach nie stosuje się do ustalanego przez władze powiatu oświęcimskiego harmonogramu nocnych dyżurów i nie pracują, bo wtedy nie zarabiają. Zapominają przy tym o prawie farmaceutycznym, które ich do tego obliguje. Bata na krnąbrnych jednak nie ma.

– Problem z dyżurami nocnymi aptek występuje u nas od dawna – przyznaje Tomasz Bielecki, dyrektor Wydziału Infrastruktury Społecznej Urzędu Gminy w Kętach. – I faktycznie jest tak, że obecnie nie ma możliwości, aby go rozwiązać w sposób korzystny dla naszych mieszkańców.

Aptekarze nie chcą stosować się do harmonogramu dyżurów nocnych ustalanych przez starostwo, bo praca w nocy jest dla nich, jak twierdzą, nieopłacalna. – Podstawowym powodem są finanse – tłumaczy Małgorzata Czechowska z apteki Jana Kantego w Kętach. – W nocy oprócz kilku klientów, do aptek w małych miejscowościach nikt nie chodzi. Nie stać nas na utrzymywanie dodatkowego pracownika po to, aby czekał, aż ktoś się w aptece zjawi. To my, właściciele aptek, które są przecież prywatne, musimy za to płacić. Nie mamy w tym względzie żadnych dopłat od państwa czy samorządów.

Okazuje się, że nie ma żadnych prawnych możliwości, aby zmusić aptekarzy do nocnych dyżurów. Co prawda art. 94 Ustawy o prawie farmaceutycznym mówi, że godziny pracy aptek powinny być dobrane tak, aby zapewniły dostępność dla mieszkańców, jednak ta sama ustawa nic nie wspomina o ewentualnych karach dla tych, którzy wspomnianego przepisu nie respektują.

Powiatowy harmonogram nocnych dyżurów pracy aptek jest więc tylko fikcją. W Kętach ci, którzy w nocy muszą pilnie zaopatrzyć się lekarstwa, jeżdżą najczęściej do aptek w Oświęcimiu.

google_news
2 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Hermenegilda
Hermenegilda
4 lat temu

Nie jest to czasem wina pacjentów, że nie zgłaszają wcześniej że będą w nocy klientami aptek? Gdyby była znana ich ilość w nocy – opłacałoby się nie czekać aż kto przyjdzie, ma przyjść. Toż absurd. Nawet w małych miejscowościach jest kilka aptek, jest ich więcej niż było dawniej i było tak, że dyżury apteki pełniły w kolejności. Apteki wywieszały w witrynach wiadomość, która z aptek pełni dyżur. No tak, to było za PRL-u i kto wspomni ten czas to lewak lub ormowiec według co poniektórych. Prywatne apteki chcą dopłaty od państwa?

waga
waga
4 lat temu
Reply to  Hermenegilda

Ty, Hermenegildo, chcesz, by apteka była czynna w nocy, choć możesz do niej wcale nie zawitać. Albo za tę “przyjemność (czynność apteki) zapłacisz Ty, albo starostwo, albo właściciel. Skoro to się nie opłaca = apteki będą nieczynne. Proste. Za PRL za dyżur apteki płaciło państwo, bo wszystkie apteki były państwowe. I pamiętaj, że nie dyżuruje apteka, tylko aptekarz, człowiek. Nie da się pracować i w dzień, i w nocy. Ktoś się w końcu pomyli albo zachoruje lub nawet umrze.