Wydarzenia Żywiec

Drugie życie pana Andrzeja. Nie wierzył w Covid-19

Andrzej Ryżka już w domu podczas ćwiczeń nad poprawą sprawności płuc. Fot. Z archiwum Andrzeja Ryżki

Wysoka temperatura, zawroty głowy, potworne duszności, ogromny ból na całym ciele. – Odczucie, jakby ktoś zdzierał pasy skóry z żywego człowieka – mówi Andrzej Ryżka z Rychwałdu, który niedawno wygrał z koronawirusem. Przyznaje, że nie wierzył w Covid-19. Ale teraz, gdy dostał „drugie życie”, przestrzega wszystkich przed groźnym SARS-CoV-2.

Mający 59 lat Andrzej Ryżka z Rychwałdu to wieloletni radny gminy Gilowice. W przeszłości był górnikiem. Niejedno w życiu widział i wiele doświadczył. Jako radny i społecznik żyje wszystkimi problemami Rychwałdu i całej gminy. Działa niezwykle aktywnie i wszędzie go pełno. Mieszkańcy mówią, że ma niespożytą energię. Ale 5 marca tej energii nagle zabrakło.

CIAŁO W OGNIU

Tego dnia jakoś źle się poczułem. Z godziny na godzinę było coraz gorzej, a wieczorem pojawiła się wysoka temperatura. Było mi słabo, mocno kaszlałem. Zaczynało boleć gardło, a potem już całe ciało. Musiałem położyć się do łóżka. Nagle poczułem, jak piecze mnie całe ciało, a ból był tak ogromny, że nie da się tego opisać – mówi Andrzej Ryżka.

Przez dwa tygodnie zalegał w łóżku. Jego żona również była chora. Miała wysoką gorączkę. Potem przyszła kolej na mieszkających z nimi córkę z mężem. Ale to właśnie Andrzeja Ryżkę najbardziej zmogła choroba.

Z czasem w ciągu dnia się poprawiało. Mogłem trochę pochodzić i pospacerować po domu. Ale brakowało mi apetytu. Jednak, gdy tylko przyszła noc, ten piekielny ból powracał. Przez dwa tygodnie nie mogłem praktycznie spać, jęcząc i zwijając się z bólu – opowiada mężczyzna.

Krytyczny moment nadszedł 18 marca. Około 3.30 w nocy Andrzeja Ryżkę zaatakował potężny ból.

Miałem odczucie, jakby całe moje ciało płonęło w ogniu. Temperatura skoczyła do 40 stopni Celsjusza. Moja rodzina wezwała karetkę, która zabrała mnie do szpitala, a w drodze podano mi tlen, bo zacząłem się dusić. Test potwierdził, że to Covid-19. Lekarz powiedział mi, że gdyby pogotowie przyjechało pół godziny później, byłoby już po mnie… Tlen podawano mi także już w Szpitalu Żywiec. Gdy leżałem na oddziale covidowym, praktycznie dzień i noc „szły” do mnie kroplówki. Na szczęście mój stan nie był aż taki, bym wymagał podłączenia do respiratora – zaznacza mieszkaniec Rychwałdu.

MEDYCY ANIOŁY

W Szpitalu Żywiec leżał od 18 do 29 marca, a dziennie musiał zażywać nawet do 15 lekarstw.

Lekarze podkreślali, że z dnia na dzień zdrowie się poprawiało. Przyznali, że mam bardzo silny organizm, ale gdybym miał jakieś choroby współistniejące, nie byłoby co ratować. Koronawirus zaatakował to, co mam osłabione po pracy w górnictwie, czyli płuca. Zniszczył mi aż 30 procent płuc. Ale lekarz zaznaczył, że w moim przypadku dobra rehabilitacja i ćwiczenia dają szansę, że uda się odbudować połowę z tego – podkreśla.

O nowym Szpitalu Żywiec mówi wiele dobrego.

Jest przepiękny, nowoczesny, a pokoje są dwuosobowe. Na korytarzach i w salach jest czyściutko, a opieka ze strony pielęgniarek i lekarzy jest niesamowita. To medycy z prawdziwego zdarzenia, którzy są niezwykle oddani swojej pracy. Zresztą sam nazwałem pielęgniarki aniołami, bo były na każde zawołanie. Przychodziły, doglądały, doradzały i pocieszały pacjentów w chwilach załamania. Także lekarze biegali od pacjenta do pacjenta, tam i z powrotem. Wszyscy bardzo interesowali się chorymi. Ale widać po tych pielęgniarkach i lekarzach, że są nieprawdopodobnie przemęczeni i zmordowani pracą w tych kombinezonach ochronnych i maskach. Pracują po 24 godziny na dobę. Czasami widać było, jak pielęgniarki ze zmęczenia opierały się o drzwi czy ściany. Muszę także pochwalić szpitalne jedzenie, które było bardzo smaczne i – co ważne – ciepłe. Sytuacja z pandemią spowodowała, że w szpitalu jest zakaz odwiedzin, a paczki od rodzin podawane są poprzez pracowników placówki. W ciągu dnia, a tym bardziej w nocy dało się słyszeć, jak pacjenci głośno jęczeli z bólu. Słychać było również, jak cały czas pracują respiratory – mówi Andrzej Ryżka.

NIE MA ŻARTÓW

Teraz czeka go około półroczna rehabilitacja i wiele ćwiczeń.

Siły wracają powoli. Na razie w domu męczę się, idąc nawet do toalety. Przez dwa tygodnie mam absolutnie nie wychodzić z domu. Mam również nie przyjmować nikogo z zewnątrz, bo ktoś może przynieść jakąś infekcję, a mój organizm wciąż jest osłabiony i ma zdecydowanie mniejszą odporność. Po miesiącu mam się zgłosić do pulmonologa, gdzie prześwietlą i sprawdzą mi płuca. Jednak przez cały czas mam wytrwale ćwiczyć, dmuchając w dość proste urządzenie z kulkami. Muszę przyznać, że do czasu zachorowania nie wierzyłem w koronawirusa. Uwierzyłem dopiero, gdy odczułem go na własnej skórze. Naprawdę trzeba bardzo uważać, bo tu absolutnie nie ma żartów! – ostrzega Andrzej Ryżka.

Z dnia na dzień powoli wraca do zdrowia i sił.

Mam jeszcze tyle pomysłów i planów, które chcę zrealizować. Już nie mogę się doczekać, gdy wrócę do działania! Ta pozytywna energia stale we mnie rośnie. Zresztą sam sobie powiedziałem, że skoro dostałem drugie życie, to muszę je wykorzystać jak najlepiej – dodaje z optymizmem.

google_news
13 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ina
Ina
3 lat temu

Szkoda, że tak wiele ludzi nie wierzy w COVID. Szkoda, że piszę się tylko jak radny zachoruje a nie pisze się o przeciętnych Kowalskich. Jak umarł pan starosta Bielska to było głośno, a jak umiera Pani Halina z miejscowości X to ws,tacy milczą. To smutne. Umiera tylu ludzi, a mówi się tylko o niektórych, którzy czasami nie zasługują na uwagę

P.
P.
3 lat temu

Mialam tak samo jak Pan. Nie wierzyłam w covid. A gdy trafiłam do szpitala z saturacja 66 lekarze nie dawali szans.. Wyszlam i dziękuję Bogu za tą drugą szansę.

emigrant zarobkowy
emigrant zarobkowy
3 lat temu

Podziwiam górników, którzy po niemal morderczej pracy w wieku 45 lat przechodzą na 4-5 tysięczną emeryturę i ciężko się udzielają, bądź zabierają pracę innym, którzy niestety nie mają jeszcze emerytury i przez to muszą migrować za granicę.

Radny
Radny
3 lat temu

Radny zarabia 500 zł na miesiąc……

Hermenegilda
Hermenegilda
3 lat temu
Reply to  Radny

Bieda na wsi, w mieście prawie 3 razy tyle. Dochodzi za pracę w komisji.

Pedagog
Pedagog
3 lat temu

A te znowu to samo Hermenegildy dajcie już spokój

Hermenegilda
Hermenegilda
3 lat temu
Reply to  Pedagog

Poproś podszywacza i ubędzie. Jako Pedagog – wychowuj.

Hermenegilda
Hermenegilda
3 lat temu

Pouczająca historia i przykład działania chorego za późno w zgłoszeniu choroby domowej w kierunku podejrzenia koronawirusa.

Hermenegilda
Hermenegilda
3 lat temu
Reply to  Hermenegilda

Dlatego ja eaz w tygodniu wykonuje test.

Hermenegilda
Hermenegilda
3 lat temu
Reply to  Hermenegilda

Polecam podszywacz 2 razy, będzie pewniej. Panu Januszowi życzę odtworzenia płuc, ogólnie zdrowia.

Hermenegilda
Hermenegilda
3 lat temu
Reply to  Hermenegilda

Oczywiście test ciążowy.

Hermenegilda
Hermenegilda
3 lat temu
Reply to  Hermenegilda

prymitywne podszywacz, trzeba było napisać o teście ciążowym w pierwszej swojej podszywce.

Hermenegilda
Hermenegilda
3 lat temu
Reply to  Hermenegilda

przepraszam, Andrzejowi