Niecodzienny, przejmujący spektakl „Pralnia Pamięci” został wystawiony na podwórku przy ulicy 11 Listopada 63b. To tutaj mieściła się pralnia chemiczna Pedanteria, w czasie wojny działająca na potrzeby KL Auschwitz-Birkenau, w której pracowali przywożeni na miejsce więźniowie obozu.
Spektakl przygotowali artyści bielskiego Teatru Polskiego, a wydarzenie zorganizowano w ramach programu pierwszej Polskiej Stolicy Kultury, którą w 2026 roku jest Bielsko-Biała. Podczas każdego z dwunastu pokazów, które odbyły się w miniony weekend, widownia liczyła tylko około trzydziestu osób, ponieważ twórcy chcieli osiągnąć efekt kameralności.
W spektaklu widzowie nie są jedynie obserwatorami, lecz współuczestnikami. Podążają między modlącymi się Żydami i kolejnymi elementami scenografii, za narratorem i małą dziewczynką w czerwonym berecie. A scenografia to wielka kula utoczona ze skrawków obozowych listów, więzienne pasiaki czy zrzucone na kupę worki o kształcie ludzkich korpusów. Na przejmujący klimat spektaklu wpływa również udźwiękowienie, połączone z żydowską modlitwą śpiewaną przez kantora.

Od 1941 roku ciężarówki z obozu KL Auschwitz-Birkenau przyjeżdżały do Pedanterii nawet cztery razy w tygodniu. Poza żołnierzami do obsługi przywożeni byli także więźniowie. Osadzonym zaczęli pomagać okoliczni polscy mieszkańcy miasta. Historia o Pedanterii to historia mieszkającego obok pralni polskiego szewca – Józefa Szpyry i jego rodziny – żony Antoniny i 7-letniej córki Jadwisi (w tej roli dziewczynka w czerwonym berecie). Szpyra, widząc latem 1942 roku wynędzniałych więźniów z workami prania, prosi małżonkę o ugotowanie dla nich ciepłej zupy. Niepilnowani więźniowie w trakcie rozładunku jedzą pozostawianą dla nich ukradkiem strawę, a resztę zabierają do ciężarówki. Jednak pomoc nie polegała tylko na karmieniu. Ogromną rolę odegrała tu 7-letnia Jadwisia. Na prośbę rodziców, pod pretekstem zabaw z piłką, dziewczynka podchodziła do pralni i ciężarówki. Wtedy więźniowie wrzucali jej do specjalnie uszytego fartuszka z głębokimi kieszeniami listy z obozu, a Szpyrowie wysyłali je później na podane adresy do rodzin. Tym samym od lata 1942 roku na tym placu dochodzi do największej wymiany informacji między obozem a światem zewnętrznym.

– Kiedy osobiście zacząłem poznawać historię Pedanterii, wręcz nie mogłem uwierzyć, że tyle splotów, tyle ludzkich życiorysów, ludzkich tragedii, ale też – pamiętając o czasach przedwojennych – tyle różnych tradycji i kultur mogło spotkać się w jednym miejscu – mówi dyrektor Teatru Polskiego Witold Mazurkiewicz. – Bo przed drugą wojną światową na tym podwórku i w okolicy obecnych było wielu znakomitych rabinów, tzw. świętych mężów. A potem przyszedł rok 1939 i tu następują te historie, które opowiadamy. To podwórko pamięta bardzo wiele. Przed wojną była tutaj pralnia Pedanteria, a w trakcie wojny tę pralnię zamieniono na pralnię oświęcimską.
Materiał wideo Beskidzkiej TV o Pedanterii można zobaczyć TUTAJ
Zdjęcia: Paweł Sowa/Wydział Prasowy UMBB











