Wydarzenia Bielsko-Biała

Marian Kasprzyk uczył nas, czym jest prawdziwa siła. Wzruszające pożegnanie mistrza

Zdjęcia: Marian Szpak

9 lutego w katedrze św. Mikołaja w Bielsku-Białej odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. Mariana Kasprzyka – wybitnego polskiego pięściarza, mistrza olimpijskiego.

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Marian Florczyk, delegat KEP ds. sportu. Przy ołtarzu modlił się z nim m.in bp Piotr Greger, który wygłosił homilię i poprowadził modlitwę na cmentarzu w bielskiej Kamienicy.

Duchowny zatrzymał się nad doświadczeniem ludzkiego oczekiwania, które – jak podkreślił – wpisane jest w każdy etap życia człowieka. Od dzieciństwa po starość towarzyszy nam nadzieja, że „to, co przed nami, będzie lepsze od tego, co jest teraz”. Pytaniem zasadniczym pozostaje jednak to, czy także oczekiwanie na śmierć jest przeniknięte nadzieją, czy raczej lękiem i niepokojem o wieczny los.

– Dla naszego brata, śp. Mariana, to oczekiwanie już się zakończyło – zaznaczył kaznodzieja, przypominając, że Zmarły odszedł w dniu święta Ofiarowania Pańskiego, a jego pogrzeb odbywa się w czasie zimowych igrzysk olimpijskich. – Czy to tylko zbieg okoliczności, czy też znak, przez który Bóg chce nam coś powiedzieć? – pytał bp Greger.

Biskup przypomniał świadectwa Zmarłego, w których mówił o walce z chorobą nowotworową, o trudnym czasie choroby i śmierci żony Krystyny, której poświęcił się całkowicie, oraz o zwycięstwie nad własnym uzależnieniem. – To nie było teoretyzowanie. To było życie – zaznaczył.

Kaznodzieja zaznaczył, że życie Mariana Kasprzyka należy odczytywać w świetle słów z Księgi Mądrości: „Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek”. – Nie liczbą lat mierzy się wielkość życia, ale jego sensem przeżytym przed Bogiem – stwierdził.

Na zakończenie homilii hierarcha wyraził wdzięczność za obecność i świadectwo Zmarłego: jako sportowca, który dawał Polakom radość w trudnych czasach, ale przede wszystkim jako człowieka wiary, pracy i odpowiedzialności. W osobistym wspomnieniu nawiązał także do faktu, że Marian Kasprzyk reprezentował w latach 1970-1974 klub Górnik Wesoła – miejscowość rodzinną bp. Gregera.

– On już na ringu do walki nie stanie – powiedział biskup. – Wierzymy jednak, że po walce życia stoi przy Jezusie, który jak sędzia na ringu unosi jego rękę, ogłaszając ostateczne zwycięstwo. Ufamy, że mistrz sportu Marian Kasprzyk znalazł się w objęciach Mistrza nad mistrzami – dodał.

W uroczystościach pogrzebowych w bielskiej katedrze uczestniczyli licznie zgromadzeni wierni, rodzina, przyjaciele, przedstawiciele świata sportu oraz duchowieństwo.

Jeszcze przed rozpoczęciem Mszy św. pogrzebowej śp. Mariana Kasprzyka w bielskiej katedrze św. Mikołaja wypowiedziano słowa pożegnania, przybliżające Zmarłego jako wybitnego sportowca, człowieka wiary oraz postać trwale zapisaną w historii polskiego sportu i życia społecznego.

W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Mariusz Kotecki odczytał list kondolencyjny. Podkreślono w nim, że Marian Kasprzyk był jednym z najwybitniejszych polskich pięściarzy, „prawdziwym artystą ringu”, zachwycającym doskonałą techniką, determinacją i hartem ducha. Prezydent zwrócił uwagę, że swoją postawą wielokrotnie udowadniał, iż prawdziwa siła nie rodzi się wyłącznie z przygotowania fizycznego, ale z wiary, samozaparcia i wewnętrznej dyscypliny. Przypomniał jego skromność oraz drogę sportową zwieńczoną złotym medalem olimpijskim w Tokio w 1964 roku, zdobytym mimo poważnej kontuzji dłoni w finałowej walce.

– Marian Kasprzyk całym życiem i sportową drogą wielokrotnie udowadniał, że prawdziwa siła nie bierze się z atletycznego przygotowania, szybkiej pracy nóg czy mocy mięśni. Swoimi dokonaniami pokazywał, jak wiele można zdziałać dzięki zapałowi, samozaparciu i wierze we własne możliwości – napisał prezydent RP.

Głos zabrał zastępca prezydenta Bielska-Białej Adam Ruśniak, który podkreślił, że wraz ze śmiercią Mariana Kasprzyka zakończyła się pewna epoka w historii polskiego sportu. Podkreślił również, że zmarły sportowiec był znakomitym ambasadorem Bielska-Białej, a decyzją Rady Miejskiej w 1990 roku został wpisany do Księgi Zasłużonych dla Miasta.

W imieniu Polskiego Komitetu Olimpijskiego głos zabrał jego wiceprezes Mieczysław Nowicki. Nazwał śp. Mariana Kasprzyka symbolem siły, odporności i uczciwego współzawodnictwa. Podkreślił jego skromność, godność i szacunek dla przeciwnika, a także zaangażowanie w działania na rzecz środowiska olimpijskiego i młodszych pokoleń sportowców.

Prezes Polskiego Związku Bokserskiego Grzegorz Nowaczek zwrócił uwagę, że zmarły bokser był nie tylko legendą ringu, ale przede wszystkim wychowawcą i autorytetem moralnym. – Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa o nim pamięć – zaznaczył, dziękując Zmarłemu za pasję, dobre słowo i wsparcie, jakiego udzielał kolejnym pokoleniom pięściarzy.

Prezes Beskidzkiej Rady Olimpijskiej Tadeusz Pilarz zwrócił uwagę na jego głęboką religijność, umiłowanie modlitwy różańcowej oraz własnoręczne wykonywanie różańców w barwach olimpijskich, którymi obdarowywał bliskich i przyjaciół.

Poruszające słowa zabrzmiały także w imieniu rodziny oraz przyjaciół. Wspominano go jako człowieka serdecznego, pogodnego, obdarzonego poczuciem humoru, a zarazem niezwykle wrażliwego na cierpienie innych. Podkreślano, że jego zwycięstwa sportowe na zawsze pozostaną w historii, a on sam – w sercach tych, którzy mieli szczęście go poznać.

Ks. Andrzej Zawada, proboszcz parafii w Rajczy, odczytał pożegnanie autorstwa zaprzyjaźnionego dziennikarza sportowego, który przypomniał duchową drogę Mariana Kasprzyka, jego głębokie nawrócenie, oddanie Matce Bożej oraz świadectwo wiary przeżywanej do końca – w chorobie, cierpieniu i codzienności.

Przesłanie pożegnalne przesłał także były duszpasterz sportowców ks. prałat Mirosław Mikulski, który znał Mariana Kasprzyka od ponad 30 lat i towarzyszył mu duchowo. Wspominał wspólne pielgrzymki sportowców, m.in. do Ziemi Świętej i na Jasną Górę, oraz drogę wiary mistrza olimpijskiego – od oddalenia od Boga po głębokie nawrócenie, które dokonało się w czasie choroby i śmierci żony Krystyny, a następnie w osobistym zmaganiu z chorobą nowotworową. Podkreślił jego wierność sakramentom, umiłowanie Matki Bożej oraz fakt złożenia złotego medalu olimpijskiego z Tokio jako wotum na Jasnej Górze. Zwrócił uwagę na świadectwo życia religijnego Zmarłego, wyrażające się także w własnoręcznym wykonywaniu i rozdawaniu różańców w barwach olimpijskich, oraz wyraził przekonanie o jego zbawieniu.

Uczestnicy pogrzebu przejechali spod katedry na cmentarz parafialny w Kamienicy. Tu mistrz olimpijski z Tokio spoczął obok ukochanej żony Krystyny.

Źródło: Robert Karp, Kuria Diecezji Bielsko-Żywieckiej (diecezja.bielsko.pl)

google_news
Kronika Beskidzka prasa