Wydarzenia Cieszyn

Wiślański gigant z betonu dostanie szansę, by zabłysnąć

Fot. Michał Cichy

Władze Wisły postanowiły zająć się sprawą mostu kolejowego w Łabajowie, którego potencjał turystyczny nie jest dostatecznie wykorzystywany.

– Wiadukt w Łabajowie to nie tylko obiekt infrastrukturalny, służący komunikacji kolejowej. To także jedna z atrakcji turystycznych w mieście, z dużym potencjałem, którego – mam wrażenie – do tej pory w pełni nie wykorzystaliśmy. Teren przy wiadukcie jest obecnie nieuporządkowany, zachwaszczony. Trzeba zresztą dodać, że nie jest to w całości teren gminny, w związku z tym jesteśmy też na etapie pozyskiwania zgód na jego uporządkowanie, by mogli z niego korzystać zarówno mieszkańcy, jak i turyści – zdradziła w czasie niedawnej konferencji prasowej wiceburmistrz Wisły Katarzyna Czyż-Kaźmierczak.

Na czym miałoby polegać wspomniane uporządkowanie? Jak wyjaśniła zastępca burmistrza, chodzi o to, by okolica wiaduktu stała się estetyczna, przystępna i dostępna dla pieszych i rowerzystów. Ma dać możliwość spokojnego, ale i rekreacyjnego spędzenia czasu. Oprócz ścieżek mają się tam pojawić tablice informacyjne dotyczące historii, ale i przyrody najbliższej okolicy.

– Chcemy tam zrobić tory przeszkód dla dzieci i młodzieży oraz zabezpieczyć interesy naszych małych przyjaciół, czyli zwierząt, stawiając na przykład domki dla jeży. Sam wiadukt chcemy podświetlić, bo przecież robi naprawdę duże wrażenie. Zamierzamy przy tej okazji przybliżyć historię budowy kolei w Wiśle, stawiając budkę telefoniczną, gdzie wchodząc będzie można posłuchać tych dziejów. Mamy już wykonany specjalny projekt w ramach programu transgranicznego Interreg Czechy – Polska – wyjaśnia Katarzyna Czyż-Kaźmierczak.

Most kolejowy nad potokiem Łabajów w Wiśle to jeden z nielicznych tak wielkich wiaduktów w tej części Beskidów. Liczy 120 metrów długości i do 25 metrów wysokości. Powstał w latach 1931-1933 w trakcie budowania linii kolejowej do Wisły. Jego budowniczym był inż. Ksawery Goryanowicz. Wiadukt jest zbudowany z betonu i ma siedem przęseł. Pod nim przebiegają droga prowadząca do osiedla Łabajów oraz potok o tej samej nazwie. Co ciekawe, linia kolejowa kończy się zaledwie kilkaset metrów dalej. Pierwotnie jednak planowano, że będzie znacznie dłuższa i dlatego nie wahano się wybudować aż tak potężną konstrukcję. Pociągi miały bowiem jechać dalej tunelem pod Przełęczą Kubalonka aż do Istebnej lub nawet Zwardonia. Wybuch II wojny światowej pokrzyżował plany kolejarzy. Do dziś linia jest czynna i kursują na niej pociągi jadące do stacji Wisła Głębce. Podobny, choć znacznie mniejszy wiadukt, znajduje się w Wiśle Dziechcince. W jednym ze styczniowych numerów „Głosu” oraz w ostatnim, z 13 lutego, pisaliśmy zresztą o planach wskrzeszenia pomysłu wydłużenia linii kolejowej do Istebnej i Zwardonia, co postulowała posłanka Małgorzata Pępek, przekazując dalej pomysł miłośników kolei w regionie. Na ten moment jednak – przypomnijmy – pomysł… wykoleił się. Resort infrastruktury stwierdził, że inwestycji nie ma w rządowych planach rozwoju kolei, a spółka PKP Polskie Linie Kolejowe nie prowadzi żadnych prac analitycznych w tym zakresie.

To wszystko nie zmienia faktu, że wiadukt w Łabajowie jest jedną z ulubionych i uznanych atrakcji dla miłośników kolejnictwa czy fotografii. W internecie znaleźć można liczne zdjęcia wykonywane przez turystów, którzy wysiadają z pociągu na stacji Wisła Głębce i idą pieszo, wzdłuż torów lub po nich, na most kolejowy właśnie. Jeśli jednak chce się go zobaczyć i nacieszyć się nim z dołu, nie jest to proste. Na ścianie wiaduktu, przy chodniku, znajduje się jedna tablica informacyjna. Poza tym w praktyce trudno zaparkować samochodem czy zawrócić, trudno też dla osoby pieszej o możliwość zatrzymania się i dłuższego skupienia się na obiekcie, który zresztą od dolnej strony nie prezentuje się tak okazale, jak mógłby.

google_news
Kronika Beskidzka prasa