Wydarzenia Bielsko-Biała

Imponujący start lalkarskiego festiwalu | FILMY, ZDJĘCIA

Zdjęcia: Ula Kóska, Bartek Hałat; Teatr Lalek Banialuka

W imponującym stylu rozpoczął się 15 maja w Bielsku-Białej 31. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej, organizowany od sześćdziesięciu lat niezmiennie przez Teatr Lalek Banialuka. Dwa pierwsze dni tego wydarzenia, które potrwa do 20 maja, zdominowały niezwykle efektowne spektakle plenerowe adresowane do szerokiej publiczności.

Organizatorzy obawiali się, że wyjątkowo ambitne plenerowe plany może popsuć pogoda, bo prognozy wskazywały na deszczową aurę. Zaproszono bowiem na festiwal dwie francuskie formacje specjalizujące się od wielu lat w wielkich, dynamicznych widowiskach ulicznych. I udało się!

15 maja około godziny 20.40 na Rynku i Placu Wojska Polskiego pojawiły się niezwykłe wielkie białe postacie na szczudłach, zapraszając przechodniów na wspólną wędrówkę. Chętnych było wielu i dwa pochody ruszyły w stronę Placu Chrobrego, gdzie rozegrała się główna część przedstawienia. Po drodze szczudlarze zamieniali się w napełniane powietrzem wirujące białe podświetlone balony – ogromne, bo wysokie na cztery metry i szerokie na 2,5 metra. Ich tańce w rytm dynamicznej muzyki zakończyły się wypuszczeniem w przestworza ogromnej świetlistej kuli. Wykonawcy widowiska „Sen Herberta” to artyści z francuskiej Compagnie des Quidams, mającej siedzibę w małej, liczącej tysiąc mieszkańców wiosce, ale znani są na całym świecie. Od 2013 roku dali ponad 600 występów w 37 krajach. Wielkie figury nadmuchiwane powietrzem to ich znak rozpoznawczy.

W sobotę padał deszcz, ale nie zniechęcił ani artystów Transe Express Company, kolejnej francuskiej formacji, ani widzów, którzy pod parasolami tłumnie przybyli na miejski parking przy ulicy Broniewskiego, gdzie uwagę przyciągał potężny dźwig z 70-metrowym wysięgnikiem. Był niezbędny, bo wyciągnął kilkadziesiąt metrów nad ziemię skonstruowaną z metalowych rur gigantyczną meduzę. Widowisko „Mu – kinematyka płynów” było bowiem monumentalną wizją podwodnego świata. Na meduzę pływającą ponad głowami widzów wspięła się wokalistka oraz wykonujący rozmaite ewolucje akrobaci. Wszystko to w rytm muzyki granej na żywo przez artystów ulokowanych na ruchomej konstrukcji umieszczonej niżej. A pomiędzy publicznością płynęły podświetlone ryby i inne morskie stwory. Była to prowadzona przez rybaka na szczudłach grupa bielskich wolontariuszy z morskimi rekwizytami w dłoniach. Artystów kilkakrotnie nagradzano oklaskami, a po zakończonym niezwykle efektownym, mimo deszczu, spektaklu brawa długo nie milkły. Francuscy artyści dziękowali z kolei 22. bielskim wolontariuszom, którzy wzięli udział w tym trudnym przedsięwzięciu.

Transe Express Company działa od 1992 roku, tworząc tzw. teatr niebiański, czyli wirujące widowiska rozgrywane w powietrzu. Jest prawdziwą fabryką plenerowych sztuk wizualnych. Zatrudnia 150 artystów i techników, kształci też nowe kadry. Występuje na całym świecie – w 1992 roku podczas ceremonii otwarcia zimowej olimpiady w Albertville, w kolejnych latach na festiwalach m.in. w Ameryce Południowej, Chinach, Korei Południowej, Australii i licznych krajach europejskich. Dobrze, że niezrażeni pogodą wystąpili także w Bielsku-Białej, bo takiego pełnego rozmachu powietrznego widowiska jeszcze tu nie oglądano.

Od pierwszego dnia festiwalu uwagę przyciągały także spektakle grane tradycyjnie w teatralnych salach. W piątek o poranku najmłodszych widzów przyciągnęło na Małą Scenę Teatru Polskiego urocze litewskie widowisko o przyjaźni – „Lew i ptak” teatru z Kowna. Ważnym uzupełnieniem był pierwszy z serii warsztatów artystyczno-teatralnych, tłumaczących widzom ideę obejrzanej sztuki i tajniki lalkarstwa. A dorosłym widzom w ciągu dwóch dni zaserwowano w Banialuce skłaniające do refleksji trudne, poważne tematy o rozpadającym się świecie (szkocki „Ragnarok”) i ludzkich lękach (rozegrany w ciemności niemiecki „Untiefe – otchłań bez dna” oraz holenderski „Blind”, łączący humor z szokującą brutalnością). Był nawet horror (znakomicie animowany francusko-norweski „Drakula – sen Lucy”).

Główny program festiwalu uzupełniły spektakle studentów wrocławskiej filii krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych („POV: Masz 12 lat i prze***ne”) oraz białostockiej filii warszawskiej Akademii Teatralnej („Muppet Fatalista i jego muppet”).

Festiwal rozpoczął się niezwykle efektownie, a program na kolejne dni też jest bardzo interesujący.

google_news
Kronika Beskidzka prasa