Wydarzenia Bielsko-Biała Cieszyn

Wyjątkowe i fascynujące. Dlaczego motyle są w przyrodzie tak potrzebne? WIDEO

Zabudowa łąk i drzewostanów, chemizacja rolnictwa czy sadzenie w przydomowych ogrodach gatunków obcych. Z takimi trudnościami borykają się motyle. O tych fascynujących bezkręgowcach i potrzebie ich ochrony można się dowiedzieć w jaworzańskiej motylarni. My odwiedziliśmy to miejsce z kamerą. Zapraszamy do obejrzenia reportażu filmowego Beskidzkiej TV.

Motylarnia mieści się w dużym, sferycznym namiocie stojącym obok Muzeum Fauny i Flory Morskiej i Śródlądowej im. bosmana Erwina Pasternego w Jaworzu. – Wybudowaliśmy ją kilka lat temu, aby uwrażliwiać ludzi na otaczający świat, zwłaszcza świat bezkręgowców, bez których przyroda nie może funkcjonować – mówi Bartosz Czader, przewodnik po motylarni i muzeum.

Na Ziemi żyje około 180 tysięcy gatunków motyli. – To skomplikowane zwierzęta, które mają różne fazy rozwoju – opowiada pasjonat. – Zaczyna się oczywiście od jaja. Samica musi złożyć jajo na konkretnej roślinie żywicielskiej. To nie może być jakakolwiek roślina. Z jaja wylęga się larwa, czyli gąsienica, która nie wygląda może zbyt efektownie. Takie dziecko motyla żeruje, kilka razy linieje i przechodzi w kolejne stadium, zwane poczwarką. To absolutnie nie jest kokon, choć w telewizji czy nawet szkolnych podręcznikach pojawiają się takie informacje. Poczwarka nie żeruje i dojrzewa. W końcu wylęga się z niej dorosły motyl, zwany imago, który żyje najczęściej bardzo krótko – dwa, trzy, cztery dni, czasami powyżej dwóch tygodni.

Różnorodność motyli jest gigantyczna. – Są gatunki, które mają zaledwie półtora milimetra rozpiętości skrzydeł, a są także takie wielkości sójki – mówi przewodnik. – Dzięki temu mogą one zapylać bardzo różne rodzaje roślin, i to takich, do których żadne inne zwierzęta nie potrafią dotrzeć. Żadna pszczoła nigdy nie zapyli malutkich, miniaturowych kwiatuszków, bo po prostu się w nich nie zmieści.

W jaworzańskim namiocie hodowane są motyle tropikalne, ponieważ nie męczą się one w takich warunkach. – To gatunki, które mogą żyć pod osłoną. Nie są tak wymagające jak nasze rodzime, które potrzebują większej przestrzeni i nie mogą mieć nad sobą żadnego sufitu, bo potrzebują dostępu do światła słonecznego – wyjaśnia Bartosz Czader. Poza tym, gatunki te są większe i wizualnie ciekawsze. – Nie ma co ukrywać, że aby zachęcić ludzi do zainteresowania się tym tematem, trzeba pokazać gatunki efektowne, czyli takie wielkości dłoni, czasami dwóch. Jak człowiek zobaczy takie motyle, zaczyna się tym zachwycać i myślę, że jakaś część odwiedzających przynajmniej troszkę pochyli się nad naszymi gatunkami, które może nie są tak ładne na pierwszy rzut oka, ale są równie fascynujące i równie ważne w ekosystemie.

Jak mówi jaworzański pasjonat, w naszym regionie żyje około tysiąca, tysiąca dwustu gatunków motyli. – W całej Polsce występuje ich trzy tysiące trzysta. Mamy gatunki skrajnie rzadkie, na przykład takie, których populacja na całej planecie liczy poniżej dwustu osobników. Nie trzeba jechać do Amazonii czy delty Okawango, aby zobaczyć prawdziwe cuda natury.

W motylarni prowadzona jest przede wszystkim działalność edukacyjna. – Ludzie nie łączą gąsienicy, tego tak zwanego robaka, z latającym motylem. O ile motyle są w ogrodach mile widziane, o tyle gąsienice są często zabijane, i to na potęgę. Wiadomo, że każdy chce mieć pięknie kwitnące, niepogryzione rośliny, ale bez tych pogryzionych roślin nie będzie motyli – podkreśla Bartosz Czader.

Jaworzańscy przewodnicy uświadamiają odwiedzających, że ważne dla motyli jest to, jakie rośliny posadzimy we własnym ogrodzie. – Im bardziej wypielęgnowany ogród, w którym mamy tylko przystrzyżony trawnik i same rododendrony czy magnolie, tym mniej gatunków zwierząt może tam funkcjonować – mówi Bartosz Czader. – Jeśli sadzimy jakiekolwiek rośliny, starajmy się używać gatunków rodzimych. Zamiast magnolii i rododendrona używajmy głogów czy sadźca konopiastego. Mamy całą masę roślin, które pięknie kwitną, są efektowne i może na ich coś żyć. Natomiast ogród, w którym rosną jedynie gatunki obce, jest miejscem całkowicie sztucznym. Równie dobrze można postawić w ogrodzie plastikową choinkę. Zysk przyrodniczy będzie mniej więcej taki sam, a motyle i pozostałe owady z tego nie skorzystają.

Skrzydlate bezkręgowce, podobnie jak inne zwierzęta, zmagają się z wieloma trudnościami związanymi z działalnością człowieka. – Największym problemem jest utrata siedlisk. Coraz większe połacie naturalnych drzewostanów i naturalnych łąk są zabudowywane. Ta urbanizacja postępuje w naszym regionie bardzo szybko – mówi znawca motyli. – Druga sprawa to chemizacja rolnictwa, dlatego zawsze staramy się edukować rolników, aby w swoich gospodarstwach używali jak najmniej chemii. Wiadomo, że nie da się tego uniknąć, ale da się zredukować do niezbędnego minimum.

Bartosz Czader motylami interesuje się przez całe życie, a pasję tę przekazał mu ojciec. – Motyle hodowałem od dziecka – wspomina. – Inni bawili się klockami, a ja zbierałem gąsienice, hodowałem je i wypuszczałem potem dorosłe motyle. Zresztą nie tylko motyle, bo chrząszcze i wszelkiego typu prostoskrzydłe też. Niektórym takie pasje przechodzą na etapie dojrzewania, a mnie to zostało na całe życie.

Autorzy reportażu wideo:
Bartosz Augustyniak
Sebastian Kozdroń
Magdalena Nycz

google_news
Kronika Beskidzka prasa