Sport Cieszyn

Zdążyć przed zachodem słońca. Grzegorz Szczechla szykuje się do wyjątkowego wyzwania

Fot. Grzegorz Szczechla

Mistrz Europy zamierza podtrzymać wysokie tempo. Grzegorz Szczechla z Ustronia chce przejechać z Wisły nad Bałtyk w jeden dzień. Od wschodu do zachodu słońca. Od świtu do zmierzchu. To będzie więc wyścig ze słońcem.

Grzegorz Szczechla od lat udowadnia, że granice ludzkiej wytrzymałości można przesuwać coraz dalej i dalej. Dał się poznać przede wszystkim jako biegacz górski i ultramaratończyk, ale od pewnego czasu coraz mocniej stawia na kolarstwo. Nie jest to jednak dla niego zupełnie nowa dyscyplina.

– Przygotowywałem taką bazę od paru lat. Kiedyś też ścigałem się na rowerze, więc to nie jest tak, że zacząłem od zera. Z roku na rok okazywało się, że moja moc jest naprawdę bardzo dobra. Że na obecnym etapie życia mogę na rowerze robić naprawdę dobre wyniki – mówi nam Szczechla.

W ubiegłym roku podczas rowerowego everestingu na ustrońskiej Równicy osiągnął trzeci wynik na świecie. To właśnie wtedy utwierdził się w przekonaniu, że na dwóch kółkach może osiągać naprawdę wielkie rzeczy.

– W tym roku już stricte przygotowywałem się pod starty na rowerze. Od listopada wszystko było podporządkowane temu celowi. Powiem szczerze, że te „numerki”, moc, którą generuję, wyglądają bardzo dobrze – przyznaje Ustronianin.

Kulminacją stały się mistrzostwa Europy w ultrakolarstwie, które w ostatnich dniach rozgrywano w Chorwacji. Szczechla został tam mistrzem Starego Kontynentu i to z dużą przewagą. Nasz rozmówca dodaje, że na razie to właśnie kolarstwo daje mu najwięcej satysfakcji.

– Podoba mi się to i wychodzi mi to. To są dwa główne składniki, które sprawiają, że na razie temu się poświęcę. Mam parę różnych planów związanych z rowerem, do których się przygotowuję. Myślę, że ten i przyszły rok będą pod tym względem bardzo intensywne – wyjaśnia sportowiec.

Pierwszym z tych planów będzie wyjątkowy przejazd przez Polskę. Grzegorz Szczechla zamierza wystartować z miejsca, gdzie oficjalnie swój początek bierze rzeka Wisła, czyli przy połączeniu potoków w Wiśle Malince, i dotrzeć do jej ujścia nad Morzem Bałtyckim. Wszystko między wschodem a zachodem słońca. – Będę się ścigał ze słońcem – mówi z uśmiechem.

Początkowo chciał podjąć wyzwanie już pod koniec czerwca, ale plany pokrzyżowała choroba.

– Dwa tygodnie choroby tak mnie wyniszczyły, że na razie nie było to możliwe. Muszę się trochę odbudować i myślę, że w lipcu będę na tyle sprawny, żeby podejść do tego wyzwania – wyjaśnia Ustronianin.

Przed nim więc niemal cały kraj, setki kilometrów i wiele niewiadomych. – Po drodze na pewno wydarzy się dużo różnych rzeczy, bo nie będzie zamkniętego ruchu, będą światła, skrzyżowania i tysiące innych problemów. To też sprawia, że jestem ciekawy tego wyzwania i tego, co się wydarzy – nie ukrywa sportowiec.

Większymi miastami na trasie mają być tylko Żory, Gliwice, Toruń i Grudziądz. Aby zdążyć przed zachodem słońca, Grzegorz Szczechla będzie musiał utrzymywać zawrotne tempo.

– Muszę trzymać średnią powyżej 45 kilometrów na godzinę, żeby się to udało. Kiedy sprawdziłem tę trasę w nawigacji, wyszło, że samochodem pokonuje się ją w około 10,5 godziny. Ja chcę przejechać ją tylko o jakieś cztery i pół godziny wolniej niż auto. To chyba najlepiej pokazuje skalę tego wyzwania – wyjaśnia.

Przejazd będzie miał także wymiar charytatywny. W ubiegłym roku podczas everestingu prowadzona była zbiórka na hospicjum. Tym razem mistrz Europy chce wesprzeć młodych, zdolnych ludzi z regionu.

– Chciałbym inwestować w naszą utalentowaną młodzież, czyli ufundować stypendia dla zdolnych uczniów cieszyńskiego „Kopera”. Mamy świetną młodzież i takie wsparcie na pewno by się przydało – podkreśla.

Internetowa zbiórka już trwa. Do tej pory udało się zgromadzić już ponad 5 tys. zł. Pieniądze będą zbierane przed przejazdem, w jego trakcie i po jego zakończeniu.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w lipcu Grzegorz Szczechla ponownie spróbuje udowodnić, że dla człowieka o żelaznej kondycji i ogromnej determinacji granice istnieją głównie po to, by je przesuwać.

google_news
Kronika Beskidzka prasa