Wydarzenia Żywiec

Ten alarm postawił na nogi sporą część mieszkańców. Co to było?

Fot. OSP Żywiec Moszczanica

Kilka dni temu w Żywcu Moszczanicy w środku nocy nagle rozległ się alarm. Był to dźwięk długi, który trwał ponad pięć minut. Postawiło to na nogi wielu mieszkańców, z których część wręcz myślała, że to… wojna!

Jak relacjonuje nam jeden z mieszkańców sygnał, który rozległ się nocną porą, był całkowicie inny od tego, jaki wzywa strażaków do wyjazdu do akcji.

– Nie wiedziałem czy to jakiś nalot i wojna czy co się dzieje. Rano dzwoniła także do mnie parę osób mówić, że również wystraszyli się dźwięku myśląc, że to jakiś nalot. Chcielibyśmy wiedzieć, co się działo – powiedział nam mieszkaniec Żywca Moszczanicy.

Kapitan Tomasz Kołodziej, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żywcu, mówi nam, że w czasie, gdy włączony był sygnał nie odnotowano żadnej interwencji, do której wzywani byliby strażacy z OSP Żywiec Moszczanica. Dodał również, że straż włącza tylko sygnał alarmowy, ale nie tego rodzaju jaki był słyszany przez mieszkańców. Z kolei strażacy-ochotnicy mówią, że krążą informację, iż ktoś w nocy jeździ samochodem i z głośników puszcza długi sygnał, a ma się to dziać w okolicach Żywca Moszczanicy i Łękawicy. Jednak aspirant Jolanta Frydel, zastępująca oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Żywcu, mówi, że policja, jak do tej pory, nie otrzymała żadnych zgłoszeń, by ktoś nocami jeździł i puszczał dźwięki alarmowe z głośników.

W międzyczasie sprawę wyjaśnili strażacy z OSP Żywiec Moszczanica.

– Powodem włączenia syreny była najprawdopodobniej awaria jednego z elementów instalacji syreny alarmowej. Przeprowadzone zostało szczegółowe badanie całej instalacji i serwis systemu alarmowania. Powyższa awaria zaistniała z niezależnych przyczyn technicznych. Niemniej jednak przepraszamy za niedogodność – napisali na swoim profilu społecznościowym druhowie z OSP Żywiec Moszczanica.

 

google_news
Kronika Beskidzka prasa