Tempo Puńców pokonało 2:0 Beskid Skoczów w piątoligowych derbach powiatu cieszyńskiego. Bohaterem zawodów został napastnik drużyny gospodarzy Dawid Hanzel, który zaliczył dublet.
W pierwszej połowie więcej okazji do strzelenia gola mieli przyjezdni. W początkowych minutach świetną okazję miał Jakub Krucek, jednak zawodnik Beskidu dokonał złego wyboru i zamiast strzelać fatalnie rozegrał piłkę, która znalazła się w rękach golkipera Tempa Wojciecha Maciejowskiego. W odpowiedzi Szymon Gabryś był bliski otwarcia wyniku, jednak jego strzał efektowną paradą obronił skoczowski bramkarz Konrad Krucek. W 29. minucie ponownie bliscy szczęścia byli goście. Tym razem po uderzeniu Jakuba Jasińskiego piłka zatrzymała się na poprzeczce. Chwilę później ładna kombinacja Beskidu zakończyła się słabym uderzeniem Antoniego Tory, z którym poradził sobie Wojciech Maciejowski. Zmarnowane przez ekipę spod Kalicówki szanse zemściły się w 42. minucie gry, gdy dośrodkowanie Bartłomieja Lorenca celnym strzałem z pierwszej piłki zamknął Dawid Hanzel, dając Tempu prowadzenie.
Druga połowa była znacznie bardziej nerwowa z obu stron. Sporo było fauli i niedokładności. Cofnięci głęboko do obrony gospodarze czekali na kontry i ta nadarzyła im się w 74. minucie spotkania. Kacper Czulak uruchomił szybki atak a Dawid Hanzel najpierw zwiódł obrońcę Beskidu a następnie w sytuacji sam na sam z Konradem Kruckiem zachował zimną krew, pakując futbolówkę między słupki. Jak się okazało był to gol pieczętujący wygraną Puńcowian, gdyż starający się o odrobienie strat zawodnicy Beskidu razili nieskutecznością.
– Chcieliśmy wygrać mecz, bo tabela jest mocno ściśnięta. Pierwsza połowa była dosyć dobra w naszym wykonaniu, natomiast w drugiej trochę za bardzo cofnęliśmy się do defensywy. Zawsze jednak wynik generuje to, co się dzieje na boisku, więc staraliśmy się kontrować rywala. Myślę, że odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Cieszą punkty i dwa gole Dawida, bo ostatnio był trochę zablokowany, ale teraz mam nadzieję, że się przełamie po tych trafieniach w tak ważnym i prestiżowym meczu – komentował Kamil Sornat, trener Tempa.
– Wiedziałem, że to będzie trudny mecz. Murawa była świetna, nic tylko grać i przez dłuższy czas to my prowadziliśmy tą grę na własnych zasadach. Mieliśmy trzy stuprocentowe okazje na otwarcie wyniku, ale zamiast strzelić, straciliśmy gola po nonszalanckim zachowaniu w defensywie. To jest kryminał, bo Dawid Hanzel był niepilnowany przy pierwszej bramce, a ta w mojej ocenie zadecydowała o przebiegu spotkania. Nie ma żadnego usprawiedliwienia na brak naszej skuteczności. Musimy nasze okazje wykorzystywać i strzelać gole – powiedział Bartłomiej Konieczny, szkoleniowiec Beskidu.





