Bielsko-Biała Wydarzenia Cieszyn

Chasydzi nad Olzą i Białą

Wizyta na starym cmentarzu żydowskim w Cieszynie była dla nich podróżą nie tylko przez setki kilometrów, ale także przez ponad dwa stulecia rodzinnej historii. W środę, 12 sierpnia, nekropolię odwiedzili chasydzi związani z dynastią Panethów, której korzenie prowadzą do Bielska, a jeden z najstarszych zachowanych śladów – właśnie do Cieszyna.

Niecodzienni goście to zwolennicy cadyka Elimelecha Cwi Panetha. Współcześnie środowisko kontynuujące tradycje dynastii ma swoją siedzibę w mieście Bnei Brak w Izraelu. Cieszyn zajmuje jednak szczególne miejsce w rodzinnej pamięci Panethów. Zanim bowiem w Bielsku powstał cmentarz żydowski, tamtejsi Żydzi grzebali swoich zmarłych m.in. na cieszyńskiej nekropolii. Podczas wizyty nad Olzą chasydzi modlili się przy grobie Mojżesza Panetha, brata Jechezkela Panetha – jednej z najwybitniejszych postaci rabinicznych wywodzących się z Bielska i założyciela słynnej rodziny rabinicznej. Poszukiwania kolejnego ważnego rodzinnego grobu nadal jednak trwają. Chodzi o miejsce pochówku ich ojca, Josefa Panetha.

Od Bielska przez Cieszyn

Historia Panethów pokazuje, jak rozległe były związki niewielkich społeczności żydowskich dawnego Śląska Austriackiego z największymi ośrodkami religijnymi Europy Środkowo-Wschodniej. Jechezkel Paneth urodził się w Bielsku w 1783 r. Jego ojciec Josef był zamożnym dzierżawcą dóbr hrabiego von Haugwitza, a zarazem człowiekiem posiadającym gruntowne wykształcenie religijne. Panethowie należeli do rodzin tworzących trzon niewielkiej wówczas społeczności żydowskiej Bielska. I właśnie z tym okresem wiąże się cieszyński ślad rodziny. Bielsko nie posiadało jeszcze własnej żydowskiej nekropolii, dlatego zmarłych przewożono na cmentarz w Cieszynie. To tłumaczy obecność grobów członków rodziny Panethów w mieście nad Olzą i dzisiejsze zainteresowanie tym miejscem ich potomków.

Josef Paneth szybko dostrzegł zdolności syna i zapewnił mu edukację znacznie wykraczającą poza możliwości niewielkiej miejscowej społeczności. Jechezkel kształcił się na Morawach i w Czechach, a następnie trafił do Galicji. W Lesku znalazł się w środowisku młodych uczonych prowadzących ascetyczny tryb życia skoncentrowany na studiach talmudycznych. Tam też nastąpił zwrot, który zaważył na całym jego późniejszym życiu. Młody uczony z Bielska związał się z chasydyzmem.

Syn przeciwko ojcu

Jak podaje Gmina Wyznaniowa Żydowska w Bielsku-Białej, decyzja ta nie spotkała się z aprobatą Josefa Panetha. Ojciec reprezentował tradycyjny świat uczonych talmudystów i z rezerwą odnosił się do nowego ruchu religijnego. Jechezkel odpowiedział mu w 1805 r. obszernym listem, w którym bronił chasydyzmu i własnej drogi duchowej. Dokument stał się z czasem ważnym świadectwem wczesnych dziejów tego ruchu. Pokazywał bowiem, że chasydyzm fascynował nie tylko ludzi słabo wykształconych, ale również wybitnych znawców Talmudu. W pewnym momencie Paneth postawił nawet ojcu prowokacyjne pytanie: gdzie w całej Torze znajdujemy przykazanie, że człowiek ma być wielkim, przenikliwym uczonym?

Paneth nie kwestionował przy tym znaczenia nauki talmudycznej. Sam poświęcił jej życie. Sprzeciwiał się jednak utożsamianiu religijności wyłącznie z intelektualną biegłością. – List z czasem zyskał wśród chasydów szczególną rangę, a Chaim Halberstam z Nowego Sącza miał go czytać w rocznicę śmierci Menachema Mendla z Rymanowa, jednego z najważniejszych nauczycieli Jechezkela – przypomina Gmina Żydowska w Bielsku-Białej.

Na czele Żydów Siedmiogrodu

Kariera rabiniczna Panetha prowadziła przez znaczną część monarchii habsburskiej. W latach 1807-1813 był rabinem Ustrzyk Dolnych. Następnie przez dziesięć lat kierował społecznością żydowską w Tarcalu niedaleko Tokaju. Najważniejszy moment nastąpił jednak w 1823 r., gdy 40-letni, pochodzący z Bielska rabin został wybrany naczelnym rabinem Siedmiogrodu. Za swą siedzibę obrał zaś Karlsburg, czyli dzisiejszą Alba Iulię w Rumunii. Funkcję tę pełnił aż do śmierci.

Było to ogromne wyzwanie. Siedmiogrodzka społeczność żydowska była rozproszona i zróżnicowana. Tworzyli ją m.in. przybysze z Galicji, Moraw i Czech oraz Żydzi sefardyjscy. Paneth miesiącami podróżował konno i powozem, docierając do odległych miejscowości. Organizował życie religijne, mianował rytualnych rzezaków, zabiegał o budowę mykw i pilnował przestrzegania prawa religijnego. O jego pozycji świadczy również reakcja na śmierć austriackiego cesarza w 1835 r. Paneth przygotował wówczas obszerną, liczącą 46 stron mowę żałobną i na własny koszt opublikował ją po niemiecku. Była ona jednocześnie manifestacją lojalności wobec monarchii habsburskiej.

Dynastia przetrwała

Jechezkel Paneth zmarł w 1845 r. i został pochowany w Karlsburgu. W 1879 r. nad jego grobem wzniesiono ohel, podkreślając wyjątkowy status rabina. Rodzinna tradycja była jednak kontynuowana. Jego najstarszy syn Chaim Becalel, urodzony jeszcze w Bielsku w 1803 r., został rabinem w Tasnád. Syn Lebusz objął rabinat w Tarcalu, natomiast najmłodszy, Menachem Mendel Paneth, został rabinem Deés – dzisiejszego Dej w Rumunii.

To właśnie Menachem Mendel stworzył dynastię chasydzką Deés. Sam Jechezkel, choć był gorliwym chasydem, nie występował jeszcze jako cadyk stojący na czele własnego dworu. W kolejnych pokoleniach Panethowie poprzez małżeństwa związali się z najbardziej znanymi rodami chasydzkimi Europy Środkowo-Wschodniej, m.in. Twerskimi, Rokeachami, Teitelbaumami, Halberstamami i Eichensteinami. Ponad dwa stulecia później jedna z nici tej rozległej historii ponownie prowadzi do Cieszyna. Wizyta chasydów na starym cmentarzu przypomina zaś, że nadolziańska nekropolia jest nie tylko zabytkiem dawnego żydowskiego Cieszyna. Przechowuje również ślady ludzi związanych z całym regionem w czasach, gdy tutejsze społeczności żydowskie tworzyły sieć przekraczającą współczesne granice państw.

Grób Mojżesza Panetha udało się zachować i zidentyfikować. Miejsce spoczynku jego ojca Josefa wciąż jest poszukiwane. Dla odwiedzających Cieszyn potomków i zwolenników dynastii Panethów stary cmentarz nad Olzą pozostaje więc miejscem żywej pamięci i jednym z punktów na genealogicznym drzewie rodu, którego losy prowadziły ze Śląska przez Galicję i Węgry aż do Siedmiogrodu, a którego tradycja przetrwała do XXI wieku.

google_news
Kronika Beskidzka prasa