Wydarzenia Bielsko-Biała

Myśliwi pod ostrzałem

Publiczny rejestr polowań, zakaz strzelania w strefie 700 metrów od zabudowań i obowiązkowe badania dla myśliwych – to projekt nowelizacji prawa łowieckiego, pod którym zebrano ponad 200 tysięcy podpisów. To zmiany oczekiwane w Beskidach, gdzie myśliwi często polują w pobliżu szlaków.

O braku skutecznego informowania o polowaniach pisaliśmy w redakcji wielokrotnie. Rok temu, jesienią, zaskoczeni turyści wzywali policję, gdy na szlaku na Magurkę stały samochody z ostrzeżeniem o polowaniu, a w oddali słychać było strzały. W styczniu bieżącego roku sytuacja powtórzyła się przy dolnej stacji kolei na Szyndzielnię. Turyści wzywali policję, ale funkcjonariusze rozkładali ręce. Myśliwi działali bowiem zgodnie z prawem – o polowaniach informowali gminy, które umieszczały wykaz polowań w BIP albo na urzędowych tablicach. Problem w tym, że mało kto tam zagląda…

W Kancelarii Sejmu złożono obywatelski projekt nowelizacji prawa łowieckiego. W zbiórkę podpisów bezpośrednio zaangażowana była Pracownia na rzecz Wszystkich Istot z Bystrej. Jej prezes Radosław Ślusarczyk mówi, że obecne prawo łowieckie z połowy lat 90. jest reliktem minionej epoki.

– Rzeczywistość w zakresie ochrony przyrody i dobrostanu zwierząt diametralnie się zmieniła – w Polsce zabijamy co roku ponad 800 tysięcy zwierząt w okresie łowieckim, robiąc to właściwie bez zbadania wpływu tak ogromnej ingerencji na środowisko naturalne. Tymczasem jednoznacznie wymaga tego od nas prawo europejskie i międzynarodowe. Plany łowieckie muszą wreszcie podlegać strategicznej ocenie oddziaływania na środowisko, a społeczeństwo i służby ochrony przyrody muszą mieć realny wpływ na decyzje, które dotychczas zapadały w zamkniętym gronie myśliwych – mówi prezes Ślusarczyk.

Obywatelski projekt zakłada szereg zmian, zwiększając bezpieczeństwo turystów w lasach. Głównym założeniem są obowiązkowe badania dla myśliwych, które mają odbywać się co pięć lat. Ponadto organizacje społeczne domagają się utworzenia publicznego, cyfrowego rejestru polowań, w którym każdy mógłby sprawdzić, czy w jego okolicy lub w miejscu, gdzie planuje wyjazd, nie zaplanowano tego dnia polowania.

Kolejnym postulatem jest zwiększenie strefy, w której obowiązuje zakaz polowania, z 150 do 700 metrów od zabudowań, by ograniczyć ryzyko postrzelenia osób postronnych. Łatwiej ma być także wyłączyć prywatną nieruchomość z obwodów łowieckich – wystarczy wniosek elektroniczny zamiast wizyty w starostwie. Proponowane jest także uzgadnianie planów łowieckich z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska.

Stanowisko w sprawie inicjatywy opublikował na swojej stronie Polski Związek Łowiecki. Czytamy w nim m.in.: „Projekt nie jest prostą korektą kilku przepisów. Zmienia definicję łowiectwa, zasady planowania gospodarki łowieckiej, dopuszczalne metody wykonywania polowań, źródła finansowania obecnego systemu oraz zakres obowiązków PZŁ i kół łowieckich. Wprowadza także publiczny rejestr polowań oraz nowe zadania dla administracji państwowej. (…) Jedną z najpoważniejszych wątpliwości budzi zakaz strzelania do zwierząt łownych w odległości mniejszej niż 700 metrów od budynków. Według analizy przestrzennej przygotowanej na potrzeby PZŁ strefa ta mogłaby objąć około 75 proc. powierzchni kraju. (…) Tak znaczne ograniczenie dostępu do obszaru prowadzenia gospodarki łowieckiej, połączone z zakazem polowań w nocy, używania termo- i noktowizji oraz polowań z nagonką, uniemożliwi wykonywanie planów łowieckich, niezbędne regulowanie liczebności populacji dzikich zwierząt, przeciwdziałanie szkodom w uprawach oraz działania związane ze zwalczaniem ASF. Osłabi także możliwość reagowania na obecność dzików i innych zwierząt w pobliżu miejscowości oraz dróg. Zwierzęta nie respektują granic stref wyznaczonych na mapie, dlatego skutki ograniczeń będą odczuwalne również poza obszarem, na którym nie będzie można działać; oznacza to, że skutki będą odczuwalne przede wszystkim dla wszystkich obywateli”.

Czy proponowane przepisy uzyskają większość w Sejmie i podpisze je prezydent Karol Nawrocki? Nowelizację popiera Lewica, ale wątpliwe, by uzyskała większość w koalicji rządowej. Niemal na pewno obywatelskiego projektu nie poprze w obecnym kształcie PSL. Wątpliwe, by projekt uzyskał poparcie opozycji – PiS-u czy Konfederacji.

BARTŁOMIEJ KAWALEC

google_news
Kronika Beskidzka prasa