Kultura i rozrywka Wadowice

Jasełka jedyne w swoim rodzaju

Wbrew pozorom, niełatwo jest pokazać na scenie jasełka. A przynajmniej takie, które mogą rzeczywiście zaciekawić, a nawet zadziwić publiczność. Udaje się to tylko nielicznym, między innymi Teatrowi Młodych im. Rudolfa Warzechy ze Stryszowa.

Ta grupa aktorów amatorów pod wodzą reżysera Mirosława Płonki jasełka wystawia co roku, za każdym razem wnosząc powiew świeżości do doskonale znanej historii narodzenia Jezusa Chrystusa. Ostatnie, zatytułowane „Jak to z Boskim Narodzeniem było…” są swoistym zwieńczeniem dziesięciolecia istnienia teatru, który rozpoczął działalność w 2007 roku właśnie spektaklem jasełkowym. Ten najnowszy, zaprezentowany po raz pierwszy 26 grudnia, a później dwa razy w styczniu, jest też formą podziękowań dla wszystkich osób, które przez minione lata wspierały i dopingowały młodych (jeśli nie ciałem, to przynajmniej duchem) artystów.

Przedstawienie „Jak to z Boskim Narodzeniem było…” łączy w sobie elementy tradycyjne i współczesne, dając całość, która wprawdzie nawiązuje do widowisk pokazywanych niegdyś przez kolędników w domach, ale czasami mocno od tej formuły odchodzi. Na przykład sceny z Herodem zrealizowane zostały w konwencji iście musicalowej. Mirosław Płonka wykorzystał w przedstawieniu polskie kolędy i pastorałki, a także fragmenty dziewiętnastowiecznych „szopek wesołych ludu” z okolic Kalwarii Zebrzydowskiej.

Przy okazji wyszło na jaw, że sława Teatru Młodych im. Rudolfa Warzechy nie jest bynajmniej ograniczona do gminy Stryszów. Tym razem największą publiczność przyciągnął spektakl prezentowany w Domu Rekolekcyjno-Pielgrzymkowym na Karmelu w Wadowicach. Przyszło nań tak wiele osób, że część nie zmieściła się na widowni (nawet na stojąco) i wypełniała schody prowadzące do sali widowiskowej. Uroku widowisku dodawały dzieci przebrane za aniołki, które oglądały przedstawienie siedząc na podłodze dosłownie u stóp aktorów.

Autorką fotoreportażu jest Edyta Łepkowska.

google_news