Wydarzenia Wadowice

Brzezinka: w lasku, gdzie urywa nos…

Fot. Jacek Dyrlaga

Nie sposób tu trafić bez znajomości terenu. Nawet nie wszyscy miejscowi są w stanie wskazać drogę. Ale starsze pokolenie wie, jak dojść do studzienki, z której wydobywa się charakterystyczny zapach – smrodek zgniłych jaj…

Brzezinka koło Andrychowa może pochwalić się, dziś już trochę zapomnianym, źródełkiem siarczkowo-siarkowodorowym. – Z tej wody korzystaliśmy od pokoleń, robili to nasi ojcowie i dziadkowie. Niektórzy brali ją nawet do przyrządzania posiłków, na przykład gotowania ziemniaków. Kiedy miałem małe dzieci, używałem jej do ich kąpieli, dolewając do ciepłej wody. Ma bowiem, jak się przypuszcza, dobry wpływ nie tylko na organy wewnętrzne człowieka, ale także na skórę, stawy i kości – wspomina sołtys Brzezinki Stanisław Prus. Dawniej przy źródełku panował niemal ciągły ruch. Mieszkańcy wioski przychodzili z wiadrami. I dbano o to miejsce. Najpierw był to otwór otoczony murkiem z kamieniami, potem dodano coś w rodzaju drewnianej obudowy, jak przy klasycznej studni. Drewno jednak nie wytrzymywało wilgoci i niszczało. Ktoś w końcu osadził tutaj betonowe kręgi, które łączą się z dawnym murkiem z kamieni. Woda siarkowodorowa wypływa stąd i ścieka do pobliskiego potoku Bulówka.

Źródełko popada w zapomnienie. Niewielu mieszkańców z niego korzysta. Jak informuje sołtys, pod koniec lat osiemdziesiątych minionego wieku na chwilę ożyło zainteresowanie nim i nawet inwestor przymierzał się do handlowego wykorzystania wody. Wydajność źródła okazała się nieopłacalna z punktu widzenia biznesowego. – To mogłoby się opłacać, ale co najwyżej malutkiej firmie, osobie prowadzącej działalność gospodarczą – ocenia sołtys Prus. Jego zdaniem źródełko mogłoby spełniać inną, niekomercyjną funkcję. Niedaleko stąd znajduje się szlak na Złotą Górkę. Mogliby tu zatem zaglądać turyści, napić się zdrowej wody, odpocząć. Wystarczyłoby wbudować np. kranik, aby nie sięgać z góry do studzienki. Brzezinka byłaby dobrze promowana poprzez takie miejsce, a i mieszkańcy wioski zapewne wróciliby do dawnych tradycji. – Obecnie panuje trend do zdrowego odżywiania i picia takich wód – stwierdza sołtys. – A nasze źródło na pewno jest nieskażone, gdyż na wzgórzu nad nim nie ma już od lat upraw rolniczych i zniknęły z pól nawozy.

Jeszcze podczas spotkania z sołtysem przy źródełku skontaktowaliśmy się z prezesem andrychowskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji Janem Mrzygłodem, z pytaniem o jakość i skład wody siarkowodorowej w Brzezince. Zainteresowany problemem szef ZWiK zadeklarował, że jeśli sołtys dostarczy butelkę pobranej wody z brzezińskiej studzienki, to ZWiK dokona analizy jej składu. Stanisław Prus z zadowoleniem przystał na taką propozycję…

Skomentuj

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o