Wydarzenia Bielsko-Biała Żywiec Sucha Beskidzka

Drewniane zabawki od serca | WIDEO

Józef Lasik w swoim warsztacie. Fot. Magdalena Nycz

Tradycyjne zabawki z drewna wykonuje już od ponad czterdziestu lat. Najchętniej tworzy te ruchome. – Bo to one najbardziej podobają się dzieciom – mówi Józef Lasik ze Stryszawy. W struganie i malowanie ptaszków, koników, krówek i innych zwierzątek angażuje się cała jego rodzina, co jest jego największą radością, bo żywiecko-suskie zabawkarstwo od zawsze było przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Do strugania ciągnęło go już w dzieciństwie. – Gdy miałem dziesięć, jedenaście lat, mój starszy brat był w wojsku. Gdy przyjechał do domu w mundurze, byłem z niego bardzo dumny i za pomocą pożyczonego od ojca kiepskiego kozika wyrzeźbiłem figurkę żołnierzyka – opowiada. Później przez kilkanaście lat miał inne pasje. – W młodości uprawiałem wyczynowo trójskok. Nazywali mnie nawet stryszawskim kangurem – wspomina. – Ale wżeniłem się w znaną w Stryszawie z tradycji zabawkarskich rodzinę Mentlów. Początkowo nie interesowałem się zbytnio tym, co tworzą członkowie rodziny mojej żony, ale gdy zamieszkałem u teściów, zacząłem się przyglądać, jak rzeźbią i malują drewniane ptaszki. Poprosiłem teścia, Józefa Mentla, aby też dał mi taki nożyk i metodą prób i błędów zacząłem strugać. Po trzech, czterech tygodniach okazało się, że wychodzi mi to całkiem dobrze. I zacząłem robić razem z teściem bardzo dużo ptaszków. Wkrótce kończyłem karierę sportową i musiałem znaleźć sobie inne zajęcie. Zdecydowałem się więc postawić na zabawkarstwo.

Całą opowieść o twórcy zabawek Józefie Lasiku przeczytacie w najnowszym numerze „Kroniki Beskidzkiej”, dostępnym w punktach z prasą oraz w formie e-wydania TUTAJ

google_news
Kronika Beskidzka prasa