Porady i inspiracje Bielsko-Biała Cieszyn Czechowice-Dziedzice Żywiec Na czasie Sucha Beskidzka Wadowice Oświęcim

Fryzjer w gronie zawodów deficytowych na podbeskidzkim rynku pracy. Co może pomóc wypełnić tą lukę?

Bezrobocie w Bielsku-Białej należy dziś do najniższych w województwie śląskim – w kwietniu 2026 roku wyniosło zaledwie 2,4 procent. Dla wielu branż to dobra wiadomość. Z perspektywy właścicieli salonów fryzjerskich oznacza to jednak codzienny problem: wolnych rąk do pracy po prostu brakuje.

Jak wygląda rynek pracy w Bielsku-Białej?

Niskie bezrobocie zwykle traktuje się jako jednoznacznie dobrą wiadomość dla regionu. Kiedy jednak tak mało osób pozostaje bez pracy, pracodawcom wyjątkowo trudno jest obsadzić wolne stanowisko – konkurencja o pracownika stale rośnie.
Bielsko-Biała od miesięcy zajmuje jedno z czołowych miejsc w regionie pod względem najniższej stopy bezrobocia, ustępując tylko Katowicom i powiatowi bieruńsko-lędzińskiemu. Z danych Powiatowego Urzędu Pracy w Bielsku-Białej wynika, że wśród specjalistów, których wciąż poszukują lokalni pracodawcy, obok pracowników socjalnych, informatyków czy mechaników regularnie pojawia się fryzjer. To nie jednorazowy wynik z jednego miesiąca, ten sam zawód powtarza się w kolejnych raportach urzędu przez cały 2026 rok, obok takich profesji jak spawacz, ślusarz czy opiekun osoby starszej.

Jakie są perspektywy zawodowe w branży fryzjerskiej?

Podobny obraz daje ogólnopolskie badanie „Barometr zawodów” – coroczna prognoza zapotrzebowania na pracowników, przygotowywana na zlecenie urzędów pracy. Zawody określane w niej jako deficytowe to te, w których liczba ofert pracy przewyższa liczbę osób gotowych i wykwalifikowanych, by tę pracę podjąć. W wielu powiatach województwa śląskiego fryzjerstwo od kilku lat mieści się właśnie w tej kategorii.
Zawody deficytowe to takie, w których pracodawcom najtrudniej znaleźć kandydatów – zapotrzebowanie jest wysokie, a podaż odpowiednio wykwalifikowanych pracowników zbyt niska, by je zaspokoić.

Dla salonów fryzjerskich oznacza to kosztowne konsekwencje: dłuższy czas rekrutacji, mniejszy wybór kandydatów i coraz częstszą konieczność inwestowania w przyuczenie pracownika od podstaw, zamiast zatrudniania osoby z gotowymi kwalifikacjami.

Skąd bierze się luka na rynku i co może pomóc ją zapełnić?

Doświadczeni fryzjerzy w regionie stopniowo zbliżają się do wieku emerytalnego, a napływ nowych absolwentów szkół branżowych nie zawsze nadąża za tempem tych odejść. Do tego dochodzi migracja młodych ludzi do większych ośrodków miejskich w poszukiwaniu wyższych zarobków, a także rosnący popyt na usługi fryzjerskie – wraz z modą na częstsze wizyty w salonie, koloryzację czy stylizacje na specjalne okazje, klientów przybywa szybciej niż rąk do pracy.

Odpowiedzią na ten deficyt są coraz częściej lokalne inicjatywy szkoleniowe. Ośrodek edukacji fryzjerskiej Puchałka Academy to działająca od 1997 roku w Pszczynie akademia specjalizująca się w edukacji fryzjerskiej, łącząca teorię z praktyką zdobywaną bezpośrednio w pracy salonowej.

Szkolenia fryzjerskie jako inwestycja w przyszłościowy zawód

W tej sytuacji coraz większego znaczenia nabierają szkolenia fryzjerskie – zarówno te dla osób dopiero wchodzących do zawodu, jak i kursy podnoszące kwalifikacje pracowników już zatrudnionych w salonach. Skoro zdobycie gotowego, doświadczonego fryzjera na rynku pracy graniczy dziś z cudem, naturalnym kierunkiem staje się inwestowanie w rozwój własnego zespołu albo przyuczanie nowych osób od podstaw poprzez konkretny, praktyczny kurs.

Co istotne, zawody uznane za deficytowe, a fryzjerstwo w wielu powiatach regionu do takich należy, bywają też traktowane priorytetowo przy przyznawaniu dofinansowań ze środków Krajowego Funduszu Szkoleniowego. To dodatkowy argument, żeby temat szkoleń zawodowych w branży traktować nie jako koszt, ale jako inwestycję z realnym wsparciem finansowym w tle.

Region, w którym warto inwestować w kadry

Rynek pracy w Bielsku-Białej i okolicach od miesięcy pozostaje jednym z najsilniejszych w województwie – co dla pracodawców oznacza zarówno stabilność gospodarczą regionu, jak i rosnącą konkurencję o pracownika. W tym kontekście branża fryzjerska nie jest wyjątkiem, tylko dobrym przykładem szerszego zjawiska: tam, gdzie brakuje rąk do pracy, wygrywają ci, którzy najszybciej znajdą sposób, by szybko wykształcić deficytowe dla rynku kompetencje i będą potrafili je wykorzystać.

google_news
Kronika Beskidzka prasa