Sport Wadowice Oświęcim

Już byli w ogródku… – ZDJĘCIA

Fot. Bogdan Szpila

Rzadko się zdarza na czwartoligowych boiskach, by gospodarze prowadząc dwoma bramkami oddali rywalom komplet punktów.

Początek nie zapowiadał katastrofy. Zespół ryczowskiego Orła z impetem natarł na rywali z Jawiszowic, a efektem był gol zdobyty po kwadransie gry, gdy dokładne dośrodkowanie wykorzystał Tomasz Ciećko posyłając piłkę głową pod poprzeczkę. Pięć minut później Ciećko podwyższył wynik (również uderzeniem głową), toteż kibice analizując sytuację w tabeli “dopisywali” komplet punktów gospodarzom. Lecz zespół Orła zamiast pójść za ciosem, wyraźnie zwolnił, co nie omieszkali spożytkować goście.

Po półgodzinie gry zamieszanie pod bramka Orła wykorzystał Dariusz Hałat pakując piłkę z bliskiej odległości do siatki. Po zmianie stron gospodarze nieco odważniej zaatakowali, lecz gol (Artur Korczyk) ponownie zasilił konto przyjezdnych, budząc ogromne kontrowersje nie tylko na murawie. Gospodarze stanowczo bowiem twierdzili, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Trudno nie przyznać racji protestującym, bowiem golkiper Orła Konrad Kawaler – owszem – stał kilkanaście centymetrów za linią bramkową (w bramce) – ale był ustawiony twarzą w kierunku środka boiska, a futbolówkę złapał mając ręce wysunięte maksymalnie przed siebie. Toteż piłka przekroczyć całym obwodem linii bramkowej nie mogła! Lecz innego zdania byli arbitrzy.

Gdy kibice zaczęli zbierać się do wyjścia, w pozornie nietrudnej do wyjaśnienia sytuacji defensorzy Orła popełnili katastrofalny błąd. Najpierw długo zastanawiali się w którym kierunku wybić piłkę, a następnie nie mogli się zdecydować kto to ma zrobić. Prezent wykorzystał Wawak pakując futbolówkę do siatki.

Na nic zdały się rozpaczliwe ataki gospodarzy w ostatnich dwóch minutach meczu, by przynajmniej częściowo zniwelować niekorzystny rezultat. Komplet punktów odjechał do Jawiszowic.

Orzeł Ryczów – LKS Jawiszowice 2:3 (2:1).

google_news