Skoczek z Istebnej nie pojawi się w przygotowaniach do sezonu 2026/27. 24-letni Kacper Juroszek zdecydował się na przerwę od sportu, wskazując na problemy mentalne i finansowe. Jego decyzja wpisuje się w cięższy okres w karierze, w którym coraz trudniej było łączyć treningi z codzienną pracą. Nie jest to niestety odosobniony taki przypadek w ostatnich latach. Czy to jednak aż stała tendencja, która będzie narastać?
Kacper Juroszek, skoczek narciarski z Istebnej, zdecydował się zawiesić karierę i zrezygnować z przygotowań do sezonu 2026/27. O swojej decyzji poinformował pod koniec kwietnia w rozmowie z portalem skijumping.pl. Jak podkreślił, kluczowe okazały się kwestie mentalne oraz finansowe.
24-latek jeszcze na początku olimpijskiej zimy trenował w kadrze narodowej A pod okiem Macieja Maciusiaka. Z czasem jednak został przesunięty na zaplecze reprezentacji. W sezonie 2025/26 nie pojawiał się ani w letnich, ani zimowych zawodach najwyższej rangi.
Na arenie międzynarodowej zaprezentował się dopiero pod koniec zimy, startując w finale Pucharu Kontynentalnego na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Wcześniej przez większość sezonu rywalizował głównie w zawodach cyklu FIS Cup.
Juroszek zadebiutował w Pucharze Świata 25 lutego 2022 roku w Lahti. Swoje jedyne punkty w tym cyklu zdobył niespełna rok później – 18 lutego 2023 roku, kiedy zajął 14. miejsce w rumuńskim Rasnovie. W dorobku ma również dwa miejsca w czołowej dziesiątce Letniego Grand Prix oraz dwa podia Pucharu Kontynentalnego, w tym zwycięstwo w Brotterode w 2022 roku.
Decyzja o zawieszeniu kariery dojrzewała od dłuższego czasu. Zawodnik nie był w stanie w pełni poświęcić się sportowi, ponieważ równolegle musiał pracować.
Bywało tak, że szedłem rano do pracy, żeby po południu już trenować lub odwrotnie. W każdy wolny dzień chciałem nadrobić godziny, które poświęcałem na trening. Mentalnie jestem nieco wyczerpany – mówił w lutym w TVP Sport.
Juroszek pracował jako ogrodnik, ale często też podkreślał, że w uprawianiu skoków narciarskich w znacznym stopniu pomagała mu rodzina.
Warto dodać, że w życiu prywatnym Juroszek niedawno wziął ślub ze skoczkinią narciarską z Goleszowa, Nicole Konderlą. Ona również po zakończeniu sezonu zdecydowała się na przerwę i zawieszenie startów, o czym pisaliśmy TUTAJ.
Przypadek Kacpra Juroszka nie jest odosobniony. Przy okazji Nicole Konderli wspominaliśmy na łamach naszego portalu o Tomaszu Pilchu z WSS Wisła, który również zawiesił karierę.
To Śląsk Cieszyński, natomiast na przestrzeni około dziesięciu ostatnich lat ze skokami narciarskimi pożegnało się także kilku zawodników z Żywiecczyzny, którym uwarunkowania społeczno-bytowe nie pozwoliły na dalsze uprawianie tego sportu.
Pod koniec 2013 roku zaskakującym zwycięzcą zawodów Pucharu Świata i kilkutygodniowym liderem tego cyklu został Krzysztof Biegun z Gilowic, wówczas zawodnik LKS Klimczok Bystra. Miał wtedy silną konkurencję w głównej kadrze kraju, a realia życia zmusiły go do podjęcia pracy jako kierowca. W efekcie, mimo kilku prób, nigdy już nie przebił się – jako zawodnik – do krajowej elity. W kolejnych latach był komentatorem w jednej z głównych sportowych stacji telewizyjnych, a obecnie pracuje w sztabie trenerskim kadry A.
Kolejny zawodnik z Gilowic, związany kilka lat temu z WSS Wisła, również przedwcześnie zakończył karierę i został górnikiem w Czechowicach-Dziedzicach.
Problemami finansowymi tłumaczył zakończenie kariery w 2019 roku, w wieku zaledwie 22 lat, kolejny zawodnik z Gilowic – Przemysław Kantyka.
Skoki narciarskie – dyscyplina, którą emocjonujemy się dzięki kolejnym znakomitym zawodnikom ze światowej czołówki – w polskich realiach jawią się jako sport o dwóch obliczach. Z jednej strony mamy zawodników światowej elity, o których wysokich zarobkach rozpisują się media, z drugiej – prawdopodobnie liczniejszą grupę aspirujących, którzy mają duży problem, by związać koniec z końcem. Jeśli skoczkowi nie uda się szybko znaleźć miejsca w głównej reprezentacji, musi niestety liczyć się z trudnościami finansowymi.




