Od 1 listopada w Szczyrku nie działa już punkt nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Mieszkańcy południowych rejonów powiatu muszą zgłaszać się do Szpitala Kolejowego w Wilkowicach. W tle całej sprawy są poszukiwanie oszczędności i problemy finansowe placówki.
Bielskie Pogotowie Ratunkowe posiada kilkanaście zespołów ratownictwa medycznego, ale od lat prowadzi także punkty nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w powiecie bielskim. To miejsca, w których po zamknięciu przychodni lekarza rodzinnego osoby z infekcjami mogą liczyć na pomoc lekarską.
Takie punkty działają przy ul. Zdrowotnej w Jasienicy, ul. Żwirki i Wigury w Czechowicach-Dziedzicach, ul. Żywieckiej w Kobiernicach i ul. Zdrowia w Szczyrku. Ten ostatni z końcem października przestał udzielać świadczeń w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Nadal stacjonuje tam ambulans, ale pacjenci nie otrzymają już pomocy lekarza rodzinnego.
Umowę z NFZ na udzielanie świadczeń w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej od lat posiada Szpital Kolejowy w Wilkowicach. Dotychczas realizację usługi zlecał pogotowiu, ale teraz robi to we własnym zakresie, w swojej placówce. Dyrektor Ireneusz Staniek nie ukrywa, że chodzi o poszukiwanie oszczędności. Placówka jest w trudnej sytuacji finansowej i miała opóźnienia w opłacaniu faktur.
– Już w lipcu myśleliśmy, żeby przejąć prowadzenie punktu. Zaciągnęliśmy kredyt i część zadłużenia spłaciliśmy, jakoś to ciągnęliśmy – mówi dyrektor Staniek i dodaje, że szpital nadal zalega BPR z płatnością dwóch faktur. Informację o wspomnianym kredycie znaleźliśmy na stronie szpitala. W lipcu placówka zamieściła ogłoszenie i czekała na oferty banków. Planowała pożyczyć 4 mln zł na okres 120 miesięcy.
Od 1 listopada punkt nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej dla mieszkańców południowych rejonów powiatu bielskiego działa w Szpitalu Kolejowym w Wilkowicach. Miejsce to od dotychczasowego punktu w Szczyrku dzieli ponad 11 kilometrów. To niewielka odległość dla osób, które mają samochód. A co z mieszkańcami, którzy go nie mają? Punkt świadczy usługi nocą i w dni wolne. W tych okresach komunikacja podmiejska kursuje rzadziej lub nie ma jej wcale. Dyrektor Staniek odpowiada, że lekarze – w miarę potrzeb – będą dojeżdżać do pacjentów, bo taki obowiązek nakłada umowa z NFZ.
Dyrektor Bielskiego Pogotowia Ratunkowego Wojciech Waligóra chce wierzyć, że na zmianach nie ucierpią pacjenci.
– W weekend przyjmowaliśmy w punkcie w Szczyrku około 30 chorych. Raz jest ich więcej, raz mniej. W tygodniu nocami to jest kilka osób, do dziesięciu. Gdy pacjentów było naprawdę dużo, wspomagaliśmy się lekarzami z okolicy, z którymi współpracowaliśmy i pomagali – mówi i przypomina, że Szczyrk to miejscowość turystyczna, która zimą, gdy następuje szczyt zachorowań na infekcje, przeżywa prawdziwe oblężenie.
– Do tego dochodzi duża liczba domów opieki społecznej, których w Wilkowicach, Bystrej czy Mesznej jest sporo. To pacjenci, którzy wymagają dojazdu, a nierzadko lekarze nocnej i świątecznej opieki są wzywani do stwierdzenia zgonu. Jeden lekarz tego nie zrobi – wyjaśnia dyrektor Waligóra.
Dyrektor Staniek jest jednak nastawiony pozytywnie. W całej sytuacji doszukuje się plusów.
– Gdy do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej trafiał pacjent i wymagał hospitalizacji lub badań, trzeba było go przewieźć. Teraz będziemy mogli zrobić mu diagnostykę na miejscu. W placówce działa oddział wewnętrzny i pulmonologiczny – dodaje dyrektor Szpitala Kolejowego w Wilkowicach.
Szybko okaże się, czy na zmianach rzeczywiście skorzystają pacjenci, bo sezon turystyczny za pasem.
Tę sytuację komentowaliśmy w dzisiejszym odcinku programu BesKitu Beskidzkiej TV. Zapraszamy do oglądania:
BARTŁOMIEJ KAWALEC



