Wydarzenia Bielsko-Biała Czechowice-Dziedzice

Lekarze kontra antyszczepionkowcy

Szczepionki przechowywane w bielskim sanepidzie. Fot. Marcin Kałuski

125 dzieci w Bielsku-Białej i powiecie bielskim nie zostało w 2017 roku zaszczepionych, bo nie pozwolili na to ich rodzice. O wiele większa może być liczba niezaszczepionych dzieci, których rodzice uzyskali – niewykluczone, że bezpodstawnie i nieuczciwie – zaświadczenia o przeciwwskazaniach do szczepień. Miejscowi antyszczepionkowcy szacują, że ich grupa liczy już setki rodziców i zyskuje na znaczeniu. Wkrótce sprowadzą tu swego guru – Jerzego Ziębę. A lekarze alarmują, że oparte na kłamstwach twierdzenia i działania antyszczepionkowców sprowadzą dawno zapomniane i śmiertelnie groźne choroby.

Dlaczego są wrogiem szczepionek?

„Beskidzkiej24” udało się dotrzeć do grupy antyszczepionkowców z Czechowic-Dziedzic. Jak się okazuje, ci młodzi rodzice są ze sobą w kontakcie, a nawet skupiają się w internetowych forach, gdzie dzielą się doświadczeniami. Na takie określenia jak antyszczepionkowcy czy osoby sceptycznie nastawione do szczepień raczej się zżymają. – Tu nie chodzi o sceptyczne nastawienie, tylko o rodziców, których dzieci doświadczyły NOP-ów (niepożądanych odczynów poszczepiennych) i którzy są za dobrowolnością szczepień. Tak jak to jest w dwudziestu krajach Europy! W naszej gminie Czechowice-Dziedzice rodziców należących do naszej grupy jest kilkudziesięciu i przybywa ich regularnie. Nie każdy ma też dostęp do Internetu i wiele osób sympatyzuje z nami. Jeśli chodzi o Bielsko-Białą, to tam grupa jest o wiele liczniejsza i ma kilkaset osób – mówi nam jeden z czechowickich liderów, znany z działalności społecznej, prozdrowotnej i sportowej, który jednak chce pozostać anonimowy. Jak dodaje, rodzice wymieniają się doświadczeniami i udzielają sobie wzajemnej pomocy prawnej. – Jesteśmy zwolennikami naturalnych i sprawdzonych metod leczenia. Nasze nieszczepione dzieci chorują zdecydowanie rzadziej, a jeśli już, to łagodniej przechodzą choroby, co potwierdzają badania, na przykład niemieckie. Dzieci nieszczepione zdecydowanie rzadziej chorują – przekonuje.

Co powoduje, że mieszkańcy przestają wierzyć swoim lekarzom, systemowemu podejściu do leczenia chorób zakaźnych, a wiedzę czerpią od siebie nawzajem lub też z mało wiarygodnych źródeł internetowych? – Każdy z rodziców ma swoje powody. Większość nie szczepi, bo ich dziecko doświadczyło niepożądanych odczynów poszczepiennych i nie szczepi już kolejnych dzieci ze strachu przed nimi. Inni nie szczepią, bo widzą, że ich nieszczepione dzieci są zdecydowanie zdrowsze, lepiej się rozwijają – mówi nasz rozmówca. Nie zgadzają się z tym lekarze oraz dyrektorzy szkół i przedszkoli. – W naszej gminie trudno o wyrozumiałość w tej sprawie, ale mentalność ludzi powoli się zmienia – zaczynamy łączyć fakty i szukać przyczyn. Kiedyś było kilka szczepionek i nie było tylu powikłań. W tej chwili mamy prawie trzydzieści dawek w pierwszych latach życia. Tak naprawdę strach odczuwamy przed tym, co może stać się po szczepionce. W Polsce nie ma funduszu odszkodowań i rodzic potem jest zostawiony sam sobie. Na świecie takie fundusze są już od lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Do tego trzeba zadać sobie pytanie, na ile chroni taka szczepionka. Według producenta – tylko kilka lat, więc mit o tym, że zaszczepionych jest 95 procent społeczeństwa to po prostu kłamstwo, bo kto chodzi szczepić się regularnie co kilka lat i to na wszystko? Nie znam nikogo takiego nawet spośród zagorzałych zwolenników szczepionek – argumentuje.

Przeciwnicy szczepionek uważają, że straszenie epidemią odry jest na wyrost. – Ilość zachorowań na odrę nie zmienia się od wielu lat. W 2016 – 133, w 2017 – 64, w 2018 – 144 (do 31 października). Do tego odry się nie leczy. Kuracja to leżenie pod kołdrą, pocenie i wietrzenie pokoju. Ale czy ktoś słyszał o epidemii szkarlatyny? Wymaga ona intensywnej terapii antybiotykami, podawanych o regularnych porach. Przypadków szkarlatyny w 2016 roku było 20 369, w 2017 – 16 432, w 2018 – 14 518 (do 31 października). Dlaczego więc w telewizji nie trąbią o szkarlatynie? Bo na szkarlatynę nie ma szczepionki i nikt na tym nie zarobi… – twierdzą czechowiczanie.

Szczepionki przechowywane w bielskim sanepidzie. Fot. Marcin Kałuski

Sceptycy rosną w siłę

Sceptycy szczepień nie tylko nie ufają lekarzom, ale też państwu, które traktuje ich wyjątkowo łagodnie. – Zapytaliśmy między innymi Ministerstwo Zdrowia o badania potwierdzające skuteczność i bezpieczeństwo szczepionek. Uzyskaliśmy odpowiedź, że… nie posiada takich badań i nie jest w stanie określić, który urząd w Polsce takie badania posiada. Mit o tym, że szczepionki to najlepiej przebadane leki legł więc w gruzach. Trudno stwierdzić, na czym opierają się zwolennicy szczepień, skoro nie ma badań. Jeśli chodzi o szkodliwość szczepionek, to podczas komisji obradującej nad ustawą o dobrowolności szczepień, zaproszeni byli eksperci z całego świata, profesorowie i nobliści, którzy przeprowadzają takie badania. Niestety, nie dano im się wypowiedzieć. Na szybko ustalono spotkanie komisji na dzień wcześniej i eksperci nie dotarli. A dlaczego nie chciano, żeby dotarli i podzielili się swoją wiedzą? Nie trzeba być ekspertem, żeby się domyślić – węszy spisek czechowiczanin.

Jak się funkcjonuje przeciwnikom szczepień w społeczeństwie, które często uważa ich za będących na bakier z logiką i szkodzących własnymi dzieciom? I czy obawiają się o to, że państwo zaostrzy wobec nich politykę i zmusi ich do szczepień? – Jakieś obawy są, lecz przy nasilającym się trendzie i zwiększaniu świadomości ludzi, mogłoby to być samobójstwo polityczne. To środowisko jest zwarte i na pewno pokaże to w nadchodzących wyborach. Jak wskazują różne sondaże, społeczeństwo jest podzielone w tej kwestii po połowie, a trend odmowy szczepień nasila się z roku na rok – stwierdza przeciwnik szczepień. – Mentalność ludzi się zmienia. Coraz więcej osób sympatyzuje z nami i zaczyna myśleć. 99 procent zwolenników szczepień nigdy nie trzymało ulotki szczepionki w rękach, nie zna składu, możliwość powikłań i nie interesuje się tematem. Jedyny argument jest taki, że odra wraca i że szczepionki są bardzo bezpieczne. Gdy pytasz o badania i mówisz że chcesz się z nimi zapoznać, zaczyna się wyzywanie, a następnie temat się kończy. Od lat proszę w dyskusjach o przedstawienie tych rzekomych badań i jeszcze nikt nigdy mi ich nie przedstawił – dodaje.

Stek bzdur

„Beskidzka24” zapoznała z tym swoistym manifestem lokalnych antyszczepionkowców dyrektora Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej. Ten z kolei przekazał go swoim ordynatorom. Jak mówi dyrektor „Pediatryka” Ryszard Odrzywołek, wyraźnie zirytowany tą walką z wiatrakami, po prostu nie ma z kim i o czym dyskutować. Lekarze stwierdzają, że wszystkie dane, twierdzenia i obawy antyszczepionkowców to bzdury wyssane z palca. – To tak jak ja bym zaczął snuć opowieści na temat astronomii, na której się nie znam. Na podstawie czego oni się tak wypowiadają? – pyta. – Pracuję z dziećmi od ponad czterdziestu lat. Jeszcze nigdy nie widziałem, aby jakaś choroba czy pogarszający się stan pacjenta były wynikiem szczepienia – zaznacza.

Ryszard Odrzywołek przekonuje o wyjątkowej szkodliwości działalności antyszczepionkowców. – Ograniczenie szczepień powoduje, że choroby, o których już zapomnieliśmy, wracają i mają charakter epidemii. Dzieci powinny być szczepione zgodnie z harmonogramem. Dlaczego u nas pojawiła się odra? Przyszła z Ukrainy, gdzie tych szczepień nie było. Coraz częściej u dzieci podejrzewamy krztusiec czy odrę, co wydawało się być dawno za nami. Odnoszenie się do Niemiec jest nietrafione. Tam teraz na siłę szukają szczepionek przeciwko grypie, bo chęć zaszczepienia się ludzi wzrosła o 70 procent – wskazuje szef „Pediatryka”.

Fot. Marcin Kałuski

Dramatyczne skutki

Doktor Małgorzata Wichary, kierownik sekcji epidemiologii w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bielsku-Białej i specjalista chorób zakaźnych ostrzega, że nasilające się zjawisko odchodzenia od szczepień będzie miało dramatyczne konsekwencje. – Kilka dekad wstecz zakaźnicy zmagali się z wieloma ciężkimi chorobami przebiegającymi z częstymi powikłaniami, trwałymi następstwami lub wysoką śmiertelnością, które obecnie rzadko występują albo udało się je zlikwidować. Przykładem jest ospa prawdziwa wyeliminowana właśnie dzięki szczepieniom. A przypomnę, że śmiertelność sięgała 50 procent! Epidemia poliomyelitis (choroby Heinego-Medina) miała swoje apogeum w latach sześćdziesiątych. Niektórzy jeszcze pamiętają, że oddział przy ulicy Wyspiańskiego w Bielsku-Białej był ogrodzony siatką. Zakażenie szerzące się drogą kropelkową i pokarmową zbierało ogromne żniwo. Wielu młodych ludzi zostało okaleczonych przez tę chorobę. Dzisiaj tego problemu nie ma, i to dzięki powszechnym szczepieniom, ale ludzie tego nie widzą – tłumaczy.

Kierownik sekcji epidemiologii stwierdza, że jeśli coraz mniej osób będzie się szczepić, to czekają nas kolejne epidemie. – Teraz obserwujemy wzrost epidemiczny zachorowań na odrę, na którą zapadają osoby nieuodpornione drogą szczepień lub po przebyciu w przeszłości tej choroby. W całej Europie jest już 55 tysięcy przypadków, z czego tylko na Ukrainie 32 tysiące. A zakaźność odry jest przeogromna i odbywa się w postępie geometrycznym w środowisku osób podatnych na zakażenie. Jeden chory zaraża średnio od 12 do 16 wcześniej niezakażonych podatnych na infekcję ludzi! Jeśli wirus trafi na właściwe środowisko, to można być pewnym epidemii. Dotknąć może ona szczególnie średnie i starsze pokolenie, które nie było szczepione i nie przechorowało odry. W przebiegu choroby stosunkowo często występują powikłania: zapalenie płuc, zapalenie oskrzeli, krtani, ucha środkowego, biegunka. Bardzo poważne są komplikacje neurologiczne (zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu). Odległe powikłanie odry stanowi podostre stwardniające zapalenie mózgu, które jest chorobą nieuleczalną i śmiertelną. Występuje po kilku lub kilkunastu latach od zachorowania na odrę. Częściej u osób, które przebyły odrę przed ukończeniem drugiego roku życia. Wdrożenie obowiązkowych szczepień uratowało – bez przesady – niejedno ludzkie życie. W pierwszych dekadach powojennych to choroby zakaźne były pierwszą przyczyną śmierci w naszym kraju. Obecnie są na trzecim miejscu po chorobach układu krążenia i nowotworach – tłumaczy specjalistka.

Małgorzata Wichary stwierdza, że wiedzy medycznej nie może przesłonić strach przed tym, co znajduje się w składzie szczepionek, ponieważ preparaty te, zanim zostaną wprowadzone do użytku, przechodzą wieloetapowe badania i są stale monitorowane. – Obowiązkowe jest zgłaszanie odczynów poszczepiennych, które są analizowane i sprawdzane. Jeśli jakiś preparat wywołuje niepożądane odczyny poszczepienne, jest wstrzymywany w dalszej dystrybucji i kierowany do przebadania. Gdy nie spełnia kryteriów bezpieczeństwa i specyfikacji, jest wycofywany z obrotu. Działamy szybko i prowadzimy stały monitoring – tłumaczy pracę sanepidu. Jak dodaje, szczepionki – podobnie jak każdy lek – obarczone są nieznacznym ryzykiem działań niepożądanych.

W 2017 roku w Bielsku-Białej przeprowadzono 70 kontroli w placówkach realizujących szczepienia, a w powiecie bielskim – 50. W dwóch przypadkach, w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej, stwierdzono nieprawidłowe przechowywanie szczepionek, do czego doszło na skutek awarii zasilania elektrycznego. „W trybie natychmiastowym podjęto działania zgodne z procedurą postępowania na wypadek awarii urządzenia chłodniczego. Preparaty zostały zewidencjonowane i zabezpieczone przed ponownym użyciem. Szczepionki przeznaczono do utylizacji. W pozostałych placówkach preparaty szczepionkowe przechowywane były prawidłowo z zachowaniem łańcucha chłodniczego i właściwych parametrów temperatury (od 2 do 8 stopni Celsjusza). Monitoring temperatury w większości placówek jest prowadzony całodobowo w systemie elektronicznym, a w pozostałych przez personel punktów szczepień poprzez manualny odczyt parametrów dwa razy dziennie. Kontrole nie wykazały nieprawidłowości w zakresie realizacji szczepień ochronnych u dzieci i młodzieży” – czytamy w raporcie bielskiego sanepidu za 2017 rok.

W 2017 roku w Bielsku-Białej odnotowano 18 przypadków łagodnych niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP). Aż 16 z nich dotyczyło dzieci do drugiego roku życia. W jednym (wysoka gorączka, wymioty) zastosowano hospitalizację, a pozostałe nadzorowano ambulatoryjnie. W każdym stwierdzono pełny powrót do zdrowia. Z kolei w powiecie bielskim doszło do 17 łagodnych przypadków NOP. W jednym miała miejsce hospitalizacja, ale wyłącznie w celu obserwacji. Tylko dwa przypadki dotyczyły dzieci starszych niż dwa lata.

We wszystkich punktach szczepień osoby szczepione i rodzice (opiekunowie) dziecka byli każdorazowo informowani przez lekarzy i pielęgniarki o możliwości wystąpienia NOP-ów oraz ewentualnych objawach je sugerujących, a także o potrzebie zgłaszania tych objawów niezwłocznie po ich wystąpieniu do punktów szczepień lub lekarza prowadzącego.

W tych urządzeniach przechowuje się szczepionki w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bielsku-Białej. Są kompleksowo monitorowane i nie ma możliwości, aby jakikolwiek niezgodne z normami zmiany temperatury pozostały niezauważone. W systemie zostaje ślad nawet po każdym krótkim otwarciu drzwi. Fot. Marcin Kałuski

Dzieci bez ochrony

Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Bielsku-Białej prowadzi ewidencję mieszkańców, którzy uchylają się od obowiązku wykonania szczepień ochronnych. Już na oddziałach noworodkowych zdarzały się przypadki rezygnacji rodziców ze szczepień u dziecka przeciwko gruźlicy oraz wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (I dawka). W roku 2017 w Bielsku-Białej z tej przyczyny nie zaszczepiono 66 noworodków na 1 801 zarejestrowanych w punktach szczepień (3,66 procent). Ogółem w Bielsku-Białej odnotowano 80 dzieci, u których nie podjęto żadnych szczepień lub nie kontynuowano kolejnych dawek podstawowych. W 2014 roku takich dzieci było 77, w 2015 – 93, a w 2016 – 84. W 2017 roku w powiecie bielskim z powodu sprzeciwu rodziców nie zaszczepiono 37 noworodków na 1 699 zarejestrowanych w punktach szczepień (2,17 proc.). Liczba nieszczepionych przeciwko gruźlicy zwiększyła się o 0,66 proc. Ogółem w powiecie bielskim odnotowano 45 dzieci, u których nie podjęto żadnych szczepień lub nie kontynuowano kolejnych dawek. Łącznie w Bielsku-Białej i powiecie bielskim rodzice odmówili zaszczepienia 125 dzieci.

Jak informuje sanepid, jako powody odmowy zaszczepienia swojego dziecka rodzice najczęściej wymieniali… informacje zaczerpnięte ze stron internetowych ruchów antyszczepionkowych, obawę przed powikłaniami oraz w niektórych przypadkach odrębność religijną i wpływ środowisk propagujących medycynę alternatywną. Wielokrotnie rodzice nie podawali konkretnego powodu nieszczepienia.

Wezwania, upomnienia, grzywny

W ramach postępowania zmierzającego do wykonania zaległych szczepień u dzieci w Bielsku-Białej, w 2017 roku wystosowano do rodziców 17 wezwań do szczepień, a w latach 2015-16 – 73 upomnienia oraz 61 wniosków do wojewody o wszczęcie postępowania egzekucyjnego w celu przymuszenia rodziców do realizacji obowiązkowych szczepień. Z kolei w powiecie bielskim w 2017 roku przesłano do rodziców 10 wezwań do szczepień, a w latach 2015-16 – 73 upomnienia oraz 61 wniosków do wojewody.

W sanepidzie wskazują na istnienie środków administracyjnych wywierających wpływ na rodziców nierealizujących ustawowo obowiązkowych szczepień dzieci. W punktach szczepień oporny rodzic musi złożyć oświadczenie w obecności lekarza i pielęgniarki, w którym wyjaśnia, na jakie szczepionki się nie zgadza i dlaczego. Później sanepid wysyła rodzicowi wezwanie do szczepienia dziecka. Możliwa jest rozmowa, podczas której odpowiada się na pytania i wątpliwości oraz namawia do zmiany zdania. Jeśli to nie skutkuje, wysyła się upomnienie. Jeśli i to nie przynosi efektu, to kieruje się sprawę do wojewody, który jest organem egzekucyjnym w tych sprawach. Nakłada on 500-złotową lub wyższą grzywnę na każdego rodzica za każde nieszczepione dziecko oraz zobowiązuje do zapłaty 50 złotych na pokrycie kosztów administracyjnych. Nie dla wszystkich rodziców grzywny w takiej wysokości są jednak wystarczającym argumentem do zmiany zdania.

Opakowania nawet podczas transportu mają specjalne etykiety z czujnikiem temperatury. Fot. Marcin Kałuski

Podejrzane zaświadczenia

Rodzice znaleźli też inną drogę walki z systemem. Wyciągają asa z rękawa w postaci zaświadczeń od lekarza o przeciwwskazaniach do wykonywania szczepień. Dzieci z przeciwwskazaniami do szczepień nie są wliczane do środowisk opornych. A zatem w rzeczywistości liczba nieszczepionych dzieci jest wyższa. Nie można wykluczyć, że część zaświadczeń od lekarzy nie ma pokrycia w rzeczywistości. – Nie mamy prawa podważać zaświadczeń lekarskich o przeciwwskazaniach do szczepienia. To kwestia sumienia i etyki lekarskiej. Ale jeśli dochodziłoby do takiego procederu, to mielibyśmy do czynienia z działaniem na szkodę szeroko rozumianego zdrowia publicznego, którego niepodważalnym filarem jest profilaktyka chorób w tym stosowanie szczepień obowiązkowych i zalecanych zapewniających odporność zbiorowiskową. Przecież im wyższy pułap wyszczepienia i odporności na choroby zakaźne, tym bardziej chronione są osoby, które mają bezwzględne przeciwwskazania do szczepienia – tłumaczy Małgorzata Wichary.

Kierownik sekcji epidemiologii w sanepidzie nie kryje, że ta instytucja działa jedynie w ramach prawa stosunkowo łagodnego dla przeciwników szczepień i ma tylko narzędzia administracyjne. W innych krajach są znacznie większe obostrzenia. – Na przykład niemożliwe jest dostanie wizy do Stanów Zjednoczonych, jeżeli nie jest zaszczepiony na świnkę, różyczkę i odrę. Studiować z kolei może tylko ten, który ma kartę uodpornienia. Nie masz szczepień – to nie studiujesz. Nam brakuje takich narzędzi. Jakiś czas temu mieliśmy dobry przykład. Przyszła mama, która nie szczepiła córki. Gdy ta się dostała na uczelnię w USA, to chciała uzupełnić szczepienia, i to jeszcze bezpłatnie. Jednak po 19. roku życia nie ma już bezpłatnych szczepień. Można z nich skorzystać nieodpłatnie od narodzin do 19. roku życia i u starszych osób w ramach profilaktyki poekspozycyjnej oraz w pewnych sytuacjach, wyszczególnionych w programie szczepień ochronnych – opisuje.

Guru będzie przyjeżdżał

Lekarze nie są w stanie zrozumieć, dlaczego to nie oni, ze stojącymi za nimi badaniami, statystykami i faktami, są obdarzani zaufaniem, które antyszczepionkowcy przenoszą na internetowe fora i szarlatanów. Właśnie tym mianem lekarze określają znanego w całym kraju Jerzego Ziębę, który sam przedstawia się jako „dyplomowany hipnoterapeuta kliniczny”. Zasłynął jako przeciwnik szczepień, zwolennik alternatywnych metod leczenia, przekonujący, że witamina C leczy nawet sepsę i nowotwory, oraz wielki krytyk lekarzy, którym nie szczędzi najostrzejszych słów. A także jako… biznesmen, sprzedający szereg produktów, nie tańszych niż leki, w tym warte parę tysięcy złotych urządzenia, które mają wykorzystywać tzw. pamięć wody i jej zdolność do przechowywania informacji. Przez środowiska naukowe o pamięci wody pisze się jako o pseudonaukowej hipotezie, będącej podstawą homeopatii, której twierdzenia również są niezgodne z wiedzą naukową.

Jednak antyszczepionkowcy, przeciwnicy lekarzy i zwolennicy alternatywnych form leczenia, to właśnie Jerzego Ziębę wybrali sobie na swojego guru i „lekarza” numer jeden. Dość przypomnieć opisywany w „beskidzkiej24” pobyt Jerzego Zięby pod Szpitalem Pediatrycznym w Bielsku-Białej, gdzie domagał się zastosowania leczenia witaminą C umierającego dziecka z sepsą. Podobne przedsięwzięcia prowadził już w całej Polsce i bywało, że lekarze w beznadziejnych przypadkach stosowali – o pozytywnych efektach nic nam nie wiadomo – taką kurację. – Jerzy Zięba jest tylko – jak sam mówi o sobie – listonoszem. Nie ma i nie było nigdy terapii Jerzego Zięby. Wszystkie terapie, o których on mówi, pochodzą z całego świata od lekarzy, którzy przez lata je praktykowali i udoskonalali. Nie są one popularne, ponieważ biją w interesy firm farmaceutycznych – są tanie i leczenie nimi przynosi korzyści tylko pacjentom, a klient wyleczony, to klient stracony – mówi jego zwolennik z Czechowic-Dziedzic, który przekonuje, że Jerzy Zięba poświęcił dwa lata na konkretne badania, których wyniki przedstawił w filmach umieszczonych na swojej stronie internetowej.

Jak się okazuje, Jerzy Zięba będzie częstszym gościem na Podbeskidziu, a szczególnie w Czechowicach-Dziedzicach. – Być może odwiedzi nas na początku 2019 roku. Chcemy zrobić spotkanie dla sympatyków. Będzie tu między innymi z powodu otwarcia gabinetu w Czechowicach-Dziedzicach – informuje mieszkaniec.

Pudła ze szczepionkami przechowywane w warunkach chłodniczych w bielskim PSSE. Fot. Marcin Kałuski

Kłamliwy przekaz

Dyrektor Szpitala Pediatrycznego, tak jak wielu innych polskich lekarzy, uważa, że Jerzy Zięba powinien usłyszeć prokuratorskie zarzuty. Lekarze przekonują, że musi ponieść odpowiedzialność za namawianie do zachowań sprzecznych z wiedzą medyczną, przez które ktoś ucierpiał.

Doktor Małgorzata Wichary przypomina, że antyszczepionkowa postawa wzięła się z zapoczątkowanych w 1995 roku badań, przeprowadzonych przez brytyjskiego doktora Andrewa Wakefielda, który dowodził, że szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce powodują autyzm. – Ten fałszywy raport oparto tylko na tendencyjnie dobranych dwunastu przypadkach dzieci, a miał też inne nieprawidłowości. Naukowcy brytyjscy i amerykańscy bardzo łatwo go obalili – wskazuje specjalistka chorób zakaźnych. Po szeregu innych badań twierdzenia naukowca zostały w całości podważone, zabroniono mu wykonywania zawodu lekarza i wytykano, że sfałszowane badania przeprowadził pod tezę swojego sponsora, czyli firmy… uzyskującej odszkodowania za powikłania poszczepienne. A jednak w 2017 roku Andrew Wakefield był gwiazdą festiwalu medycyny alternatywnej, który odbył się w katowickim „Spodku” i na którym nie brakowało VIP-ów. Towarzyszył mu Jerzy Zięba.

– Należy pamiętać, że działania osób zniechęcających do szczepień, stanowiących od wielu lat podstawę profilaktyki chorób zakaźnych, mogą w znacznym stopniu przyczynić się do powrotu infekcji dawno zapomnianych i praktycznie nieznanych przez młode kadry lekarskie. Potwierdzają to badania epidemiologiczne i długofalowe obserwacje poziomu zapadalności na choroby zakaźne mające profilaktykę szczepionkową ujętą w programie szczepień ochronnych. Dlatego, chroniąc swoje i innych zdrowie, korzystajmy z aktualnie dostępnych programów profilaktycznych, bo to dobra inwestycja w zdrowie mieszkańców naszego regionu i kraju – kwituje Małgorzata Wichary.

24
Skomentuj

avatar
9 Komentarzy
15 Odpowiedzi
0 Śledzących
 
Najwięcej odpowiedzi
Najgorętsze komentarze
16 Komentarzy
GrzesiekHfdolelaelaJoannA Ostatnio komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Grzesiek
Gość
Grzesiek

Mnie nikt nie namawiał ani żaden Zięba ani inny człowiek. Moja córka ma powikłanie po WZWb i KAŻDY lekarz drży na myśl uznania tego za NOP. Boją się totalnie. Zero profesjonalizmu. Tylko ich Strach i atak jak wściekłego psa. Potem obejrzałem filmy skrzywdzonych przez szczepionkę rodziców. To mi wystarczyło by stwierdzić, że coś tu jest nie tak. Że to nie służy bezpieczeństwu a statystyki są najprawdopodobniej fałszowane. Badania też są w zasadzie nieobecne. Czyżby trzeba było przeciwstawić sie temu z użyciem przemocy ? Przemoc za przemoc.

Hfdol
Gość
Hfdol

Kto Ci płaci durny pseudo pismaku za takie napastliwe artykuły.

JoannA
Gość
JoannA

Ja sobie zaszczepilam dzieciatko w szpitalu i do tej pory mam z mała problemy. Pierwsze gorączka, przewlekła miesieczna biegunka. Potem podskakiwanie na spaniu.. Okazalo sie ze wzmozone napiecie miesniowe i asymetria ciala. Rehabilitacja 3 miesiac! I do tego mala ma zrywy jakby to bylo cos od padaczki!! Bede robic w tym kierunku badania… I jeszcze ktoś smie twierdzic ze szczepienia to cud świata! To niech sie nimi zaszczepi wszystkimi na raz i moze zmadrzeje albo prędzej kopnie w kalendarz i przestanie pieprzyc glupoty o tych zabojczych szczepionkach, ktore codziennie rodzice funduja swoim biednym dzieciom zabijajac je od srodka.

Marius
Gość
Marius

Bardzo napastliwy i jednostronny artykuł. Lekki wstyd dla autora. Można by długo wyliczać ale wskażę tylko jedną bzdurę: sepsę leczy skutecznie od lat m.in.dr Paul Marik z USA, podaje w internecie dokładny opis jak to robi. I ratuje życie ludziom. Nasi lekarze z uporem maniaka trzymają się antybiotyków, bo w razie czego umiera nie ich dziecko, a oni są ‘czyści’, bo dopełnili procedur. Stawiać Ziębę przed prokuratorem? Żałosne! Za co? Za przypominanie ludziom, że mają jakieś prawa jako pacjenci? Za propagowanie nieco innej wiedzy niż sobie życzą państwo lekarze? Mądry lekarz wykorzysta wiedzę Zięby, głupi będzie tupał nóżką i żądał… Czytaj więcej »

Andżela
Gość
Andżela

uważam że powinna się odbyć poważna rozmowa odnośnie szczepień w Polsce. Wiadomo że są są dobre szczepionki, wiadomo także że są złe, powodujące bardzo poważne choroby a nawet śmierć (patrz Alfi w UK). Wiadomo też że dyskusję blokują koncerny i lekarze opłacani przez te koncerny (co ciekawe znaczna część lekarzy nie szczepi swoich dzieci). na pierwszym miejscu powinno się stawiać dobro, szczególnie dzieci, jeżeli są jakieś przeciwwskazania to nie szczepimy a nie totalna masówka.

Staszek
Gość
Staszek

1. Debata już się odbyła na początku XX wieku i wnioski są jasne.
2. Na rynku nie ma szczepionek, które są niebezpieczne.
3. Koncerny i lekarze nie blokują dyskusji, nie mają do tego narzędzi ani powodu. Z kim zresztą o tym rozmawiać jeśli nie z lekarzami i farmaceutami?
4. Lekarze szczepią swoje dzieci.

Andżela
Gość
Andżela

to dlaczego niektóre szczepionki powodują autyzm? potwierdził to nawet Włoski sąd? chodzi o szczepionkę 6w1
https://prawy.pl/70652-szczepionka-6-w-1-przyczyna-autyzmu-przelomowy-wyrok-sadu/

właśnie tak się rozmawia na temat sczepień, druga strona nie może nic powiedzieć, a lekarze, którzy znajdują coraz to nowe powiązania, zostają zawieszeni lub w dziwny sposób znikają? przypadek?

Andżela
Gość
Andżela

jeszcze jedno, na ulotkach dołączonych do szczepionek w krajach zachodu wyraźnie pisze że może powodować autyzm, u nas te same serie w ulotce tego nie mają? to obecnie mamy XXI wiek, ludzie już nie łapą każdej ściemy i warto znów zastanowić się nad sensem by nie krzywdzić tylko leczyć

Staszek
Gość
Staszek

Szczepionki nie powodują autyzmu, potwierdziły to liczne badania kliniczne na dużych grupach pacjentów. Miałem nadzieję, że Wakefield się już wszystkim przejadł, ale jak widać jednak nie.

Andżela
Gość
Andżela

ludzie po prostu chcą prawdy nie biznesu wybranej grupy

Andżela
Gość
Andżela

można prosić link do źródeł tych badań klinicznych?

Staszek
Gość
Staszek

Oczywiście, tutaj jest ponad 700 publikacji na ten temat:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=vaccines+autism
są tam przede wszystkim metaanalizy, które są najpotężniejszym narzędziem nauki.

Andżela
Gość
Andżela

nauka nauką a dzieci po szczepieniach chorują i to nawet śmiertelnie patrz Alfi w UK

Staszek
Gość
Staszek

Bierzesz pojedynczy przypadek, o którym nie wiesz nic bo nie widziałaś karty choroby (nie postawiono chyba zresztą rozpoznania) i przeciwstawiasz go danym uzyskanym od milionów pacjentów? Serio to właśnie robisz?

Andżela
Gość
Andżela

przedstawie ci jeden przypadek.
dziecko zdrowe, radosne uśmiechnięte, rozwija się prawidłowo wg lekarzy. po szczepiące 6w1 dziecko zaczyna chorować, cały czas dziwnie się zachowywać, lekarze umywają ręce że to nie po szczepiące, a nic innego nie było podawane. Dziecko jeździ od szpitala do szpitala, mija czas widać że stanęło w rozwoju, brak radości życia, potem diagnoza autyzm, oczywiście z powietrza. Podobny przypadek jak zabitego Alfiego z UK, widzę że bardzo się boisz tego przypadku bo prawa jest straszna, takich przypadków jest wiele nawet bardzo wiele, ale prawda boli

Staszek
Gość
Staszek

Bardzo wiele tylko nieopisane w literaturze? Mylisz korelację z przyczynowością, używasz danych z pojedynczych przypadków bez sprawdzenia źródeł. To są kardynalne błędy metodyczne. Statystyki mówią wyraźnie: szczepionki dopuszczone do sprzedaży są bezpieczne, jakby tego było mało są monitorowane też po wprowadzeniu na rynek (jak każdy lek zresztą). Dzieci o których mówisz piły też wodę, pewnie przynajmniej raz w życiu jadły pomidory albo ziemniaki, może w tej korelacji szukaj przyczynowości co? Ma to tyle samo sensu.

Konrad
Gość
Konrad

Andżela nie mają sensu twoje wywody, nie każdy chce znać prawdę, a nawet jak już pozna to nie zrozumie. Jeżeli chodzi o szczepionki to wiadomo jak wszystko, jednym pomogą, innym zaszkodzą, ale tu Polacy powinni nieć demokratyczny i Konstytucyjny wybór ! najbardziej rozwalają mnie tacy lekarze jak ostatnia sytuacja posłyszana na korytarzu przychodni; “jeszcze 47 szczepionek i Malediwy” 😀 medycyna czy cywilizacja śmierci oto jest pytanie XXI wieku

ela
Gość
ela

lekarz nie zglosil stanu po szczepieniu nigdzie !!!! ja nie znam sie na tym ze to bylo gdzies trzeba zglosic ,rodzice na wsiach nawet tego nie wiedza ,,,,w osrodku pielegniarka nigdy nie da zadnej ulotki NIGDY ! powiedziala mi ze nie ma ulotek dostaje tylko szczepionki ,,,lekarz powiedzial ze nie wie co szczepionka zawiera bo on jej nie produkuje !!!<<<

ela
Gość
ela

lekarz powinien być zobowiazany do wyplaty odszkodowania ,,, za skóki uboczne po szczepieniu kto ma zaplacic ???? ja leczylam dziecko blisko 2 lata po szczepieniu i lekarze profesorowie i za granica mieli pretencje tylko do mnie ze doposcilam do tego zeby podac dziecku zywego wirusa

erwin
Gość
erwin

Panie Kałuski zwolenniku szczepień wytłumacz mi jedno.Szczepimy się przeciw gruźlicy a szpitalne oddziały płucne pełne są gruźlików. Panie Kałuski powiedz mi Pan czego boja się rodzice zaszczepionych dzieci. Przecież są odporne, zaszczepione.

Andżela
Gość
Andżela

przecież w Europie Zachodniej jest dobrowolność? czemu w PL musi być przymus. ok rozumiem przymus ale żeby te szczepionki była testowane a tak najlepsze idą do Niemiec

georg
Gość
georg

Róbta co chceta ! ! !

Kasia
Gość
Kasia

Co się dziwić, skoro Radio Katowice pozwala panu Ziębie promować jego antyszczepionkowe pomysły. To przecież jest państwowa rozgłośnia.

wally
Gość
wally

Bo to mądre radio.