Wydarzenia Bielsko-Biała

Podjazdy dla śmiałków. Bariery wokół nas

Fot. Marcin Płużek

Wiele mówi się o konieczności usuwania barier architektonicznych z przestrzeni publicznej, aby uczynić życie osób niepełnosprawnych – i nie tylko, bo też na przykład rodziców pchających wózki dziecięce – bardziej komfortowym. W Bielsku-Białej jest jeszcze sporo do zrobienia.

Kładki nad ulicami, przejścia podziemne, podejścia pod wzniesienia – wszędzie tam można napotkać strome schody i wszędzie próbowano budować na nich podjazdy dla wózków. Czyniono to jednak kiedyś (jeszcze w PRL-u) w sposób kompletnie nieprzemyślany. Cały podjazd to zazwyczaj dwa wąskie metalowe kształtowniki (czasami wykonywano taki podjazd z betonu) służące za „szyny”, po których od biedy można wtoczyć wózek. Problem w tym, że układano je bezpośrednio na stromych stopniach, co czyni podjazd wyjątkowo niebezpiecznym w użyciu. O pokonaniu go wózkiem inwalidzkim – nawet z pomocą innej osoby – nie ma co marzyć. Przeprawa z wózkiem dziecięcym też wydaje się ekstremalnym wyzwaniem. Dlatego większość rodziców woli wnosić wózek po schodach, niż korzystać z tych pożal się Boże ułatwień.

Jedynym racjonalnym rozwiązaniem byłoby wykonanie nowych podjazdów, o niewielkim stopniu nachylenia lub wprowadzenie wind. Takie rozwiązania są wprowadzane, a przykładem mogą być gruntownie przebudowane przed kilkunastu laty przejścia podziemne pod ulicą 3 Maja (przy dworcu PKP oraz placu Chrobrego).

To jednak tylko kropla w morzu potrzeb. Co z resztą ekstremalnych podjazdów? Problem – usłyszeliśmy – jest znany miejskim urzędnikom, lecz jego rozwiązanie nie jest proste. Wymagałoby to gigantycznych nakładów finansowych. Sprawy nie ułatwia górzyste ukształtowanie Bielska-Białej, są też ograniczenia natury technicznej. Czasami po prostu nie ma miejsca i warunków, aby wykonać gdzieś długi, „łamany” podjazd o niewielkim stopniu nachylenia.

Tak jest w przypadku skarpy pomiędzy ulicą Dembowskiego a położoną niżej ulicą Lipnicką. Od lat funkcjonują tam schody, które obecnie są przebudowywane (w ramach jednego z projektów obywatelskich). Zastosowano na nich szynowy podjazd, a jedyne co się udało zrobić, to zmniejszyć kąt jego nachylenia. Inne rozwiązanie ze względu na układ terenu nie wchodziło w grę.

Nie wszędzie – jak się okazuje – można zastosować windę (pomijając już fakt, że to koszmarnie drogie rozwiązanie). Windy nie sprawdzają się na otwartym powietrzu. Zmiany temperatur, deszcz, śnieg, lód czy zanieczyszczenia robią swoje i windy szybko ulegają awariom.

Urzędnicy zapewniają jednak, że w przypadku nowych inwestycji projektuje się właściwe podjazdy, w taki sposób, aby usuwanie barier architektonicznych nie było tylko iluzją.

KBszpital
Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Hahaha
Hahaha
17 dni temu

Może winde i schody ruchome byście śmierdzące lenie jeszcze chcieli

Komatsu
Komatsu
16 dni temu
Reply to  Hahaha

Może tobie kiedyś odejmie klasy to będziesz cienko spiewal

Konstantynopolitańczykówna
Konstantynopolitańczykówna
16 dni temu
Reply to  Hahaha

Śmierdzące lenie?, “inżynier”, stan Twojego umysłu nadaje się tam gdzie mi radzisz.

edward pilich
edward pilich
16 dni temu
Reply to  Hahaha

Masz coś z głową nie tak leniu śmierdzący