Wydarzenia Bielsko-Biała Cieszyn Czechowice-Dziedzice Żywiec

Pogotowie centralnie sterowane

Karetka przed siedzibą bielskiego pogotowia podczas dnia otwartego. Fot. Marcin Kałuski

Od przyszłego roku wykręcając numer „999” możemy nie dodzwonić się już do dyspozytorni medycznej Bielskiego Pogotowia Ratunkowego. W jednej z dwóch wojewódzkich scentralizowanych dyspozytorni zabraknie doświadczonych dyspozytorów z naszego regionu. Reakcja na zgłoszenia się wydłuży. Istnieje zagrożenie, że dyspozytorzy mogą się pogubić, wysyłając pomoc w nasze strony.

Mieszkańcy Bielska-Białej oraz powiatów bielskiego, żywieckiego i cieszyńskiego, gdy chcą wezwać karetkę, najczęściej korzystają z numeru 999. Łączą się wtedy bezpośrednio z dyspozytornią medyczną Bielskiego Pogotowia Ratunkowego, znajdującą się przy ulicy Emilii Plater w Bielsku-Białej. Jak mówi dyrektor Beskidzkiego Pogotowia Ratunkowego dyspozytornia funkcjonuje bardzo dobrze. – Mamy 25 dyspozytorów. Zamieszkały przez milion osób teren obsługujemy 25 karetkami. Dyspozytorzy muszą mieć doskonałą orientację w terenie, bo zgłaszający często używają nazw przysiółków. Są też identyczne nazwy dla zupełnie różnych miejsc. My już się tego nauczyliśmy. Po co zmieniać coś, co działa dobrze? – pyta Wojciech Waligóra.

Przykładowo mamy gminę Wilamowice w powiecie bielskim i sołectwo Wilamowice w gminie Skoczów; Bystrą Śląską i Bystrą Krakowską w gminie Wilkowice i Bystrą w powiecie żywieckim; Złatną w gminie Ujsoły i Złatną w Kamesznicy. – Tłumaczą nam, że system wszystko podpowie – mówi dyrektor pogotowia, ale powątpiewa w jego nieomylność.

Po zmianach Ustawy o państwowym ratownictwie medycznym dyspozytornie mają zostać scentralizowane w skali województw. Na terenie województwa śląskiego od 2020 roku mają funkcjonować dwie takie dyspozytornie, ale jeszcze nie wiadomo, gdzie będą zlokalizowane. Niewykluczone, że jedna będzie się mieściła w Katowicach. Pracownicy pogotowia mają stać się pracownikami urzędu wojewódzkiego. Szkopuł w tym, że tylko jeden z 25 pracowników bielskiej dyspozytorni wyraził chęć pracy w centralnej dyspozytorni, bo ma blisko do Katowic. W skali kraju brakuje około 150 dyspozytorów, a po likwidacji lokalnych dyspozytorni ten problem może się jeszcze pogłębić.

Wojciech Waligóra planowane zmiany uważa za złe i szkodliwe przede wszystkim dla mieszkańców. Uważa, że centralizacja dyspozytorni siłą rzeczy wydłuży czas reakcji na wysłanie karetki. Jeśli ktoś zadzwoni pod numer 112, czyli do Centrum Powiadamiania Ratunkowego, to operator skieruje sprawę do dyspozytora medycznego spoza naszego regionu. – Taki system nie ma żadnego logicznego uzasadnienia. Staramy się to tłumaczyć podczas rozmów z rządem – podkreśla Wojciech Waligóra. Dodaje, że w tej kwestii może też liczyć na starostę bielskiego Andrzeja Płonkę, który jest prezesem Związku Powiatów Polskich.

5
Skomentuj

avatar
3 Komentarzy
2 Odpowiedzi
0 Śledzących
 
Najwięcej odpowiedzi
Najgorętsze komentarze
5 Komentarzy
DoraKelobTadek niejadekqwerabc Ostatnio komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dora
Gość
Dora

W Małopolsce bodajże w 2012 r. 12 powiatów wałczono do jednej dyspozytorni w Krakowie. Chyba każdy z lokalnych (powiatowych) dysponentów ratownictwa wygłaszał wtedy opinie że “będą problemy z lokalizacją” “czas dojazdu sie wydłuży”. Po prawie 7 latach wszystko działa bez większych problemów i nikt na tym nie ucierpiał. Problem dla lokalnych pogotowi jest inny. Skończy się samowolka i realizacja miedzy innymi transportów pacjentów z przychodni, czy tych planowych (nie będących w stanie zagrozenia zycia) karetkami systemowymi które zdarzają sie nagminnie.

Kelob
Gość
Kelob

Kelob

abc
Gość
abc

mysle ze co do dyspozytorni bielskiej do dobre rozwiazanie zeby ja zlikwidowac i tak wszystko idzie przez 112 to po co przdluzac czas co do dogadywania sie gdzie retka ma jechac -wystarczy raz powiedziec a nie jak teraz dwa

qwer
Gość
qwer

absolutnie nie masz wiedzy jak to wygląda : dzwoniąc na 112 mówisz wszystko osobie z CPR i niby jest ok , ale ta osoba wypełnia tzw.formatkę – taki dokument w formie elektronicznej przesyła w odpowiednie miejsce ,w tym miejscu siedzi gościu co musi to wszystko jeszcze raz przeczytać lub nawet odsłuchać i jak cos nie gra to i tak kontaktować się z osobą dzwoniącą. TAK TAK TAK to własnie wygląda, wszystko nie trwa krócej lecz wydłuża się 2,3 krotnie zanim najbliższe miejscu służby otrzymają precyzyjną info o rodzaju i miejscu zdarzenia.112 to tylko pozory szybszego działania, te seriale w tv… Czytaj więcej »

Tadek niejadek
Gość
Tadek niejadek

Operator 112, czyli osoba, z którą zgłaszający rozmawia dzwoniąc do Centrum Powiadamiania Ratunkowego pod numer 112 nie dysponuje Zespołami Ratownictwa Medycznego i nie będzie tego robił. Czyli to nie Operator „wysyła karetki”. Dlaczego? Ponieważ nie ma do tego wykształcenia, umiejętności. Przyjmuje zgłoszenie i przekazuje je do Dyspozytornii Medycznych odpowiednich dla danego terenu. Taki operator jest urzędnikiem nie zaś medykiem, policjantem czy strażakiem. Odbiera on połączenia i po wstępnej weryfikacji przekazuje do pogotowia, policji czy straży pożarnej. Tam one są weryfikowane i dopiero tam zapada decyzja co dalej. To tak w skrócie.