W Kończycach Wielkich pojawił się Jan III Sobieski, a dokładniej konny pomnik polskiego króla, który pierwotnie miał stanąć na wiedeńskim Kahlenbergu. – Historia zatacza koło – cieszy się Marcin Lipski, właściciel zespołu pałacowo-parkowego w Kończycach Wielkich.
W sierpniu 1683 r., gdy polska armia maszerowała pod Wiedeń, część wojsk przechodziła przez Śląsk, m.in. Cieszyński. Król Jan III Sobieski zatrzymał się wówczas na zamku w Raciborzu, natomiast żołnierze chorągwi hetmana Mikołaja Hieronima Sieniawskiego nocowali w okolicach dzisiejszego pałacu w Kończycach Wielkich. – Najprawdopodobniej było to 14 sierpnia. Wspominają o tym źródła historyczne – podkreśla Marcin Lipski.
Do tych wydarzeń nawiązuje otwarta w 2021 r. Aleja wśród Starych Dębów im. Husarii Polskiej, znajdująca się w kończyckim parku. Tworzy ją 12 zabytkowych dębów szypułkowych. – Każdemu nadaliśmy patrona – zasłużonego towarzysza husarskiego. Największy dąb nosi imię Jana III Sobieskiego, drugi co do wielkości – hetmana Sieniawskiego. Przy każdym drzewie znajduje się tabliczka z opisem dokonań jego patrona. Dąb Sobieskiego jest ponadto prawdopodobnie najwyższym dębem na Śląsku. Według badań dendrologów ma 38,3 metra – mówi Marcin Lipski. – Obok rosną „Mieszko” i „Przemko”, najstarsze dęby w regionie, ale Sobieski zdecydowanie wyrasta ponad nie. Warunki ma tu wyjątkowo sprzyjające – tłumaczy.

Jak dodaje właściciel pałacu, sprowadzenie pomnika jest kolejnym krokiem w rozwijaniu lokalnej „husarskiej” historii. Autorem ośmiometrowego, ważącego trzy tony monumentu jest prof. Czesław Dźwigaj. Pierwotnie, pomnik miał stanąć przed kościołem św. Józefa na wzgórzu Kahlenberg. Cokół przygotowano już w 2013 r., a rzeźbę ukończono w 2018 r. W 2024 r. władze Wiednia ostatecznie odmówiły jednak zgody na montaż, uzasadniając, że upamiętniający odsiecz wiedeńską pomnik mógłby budzić „nastroje islamofobiczne i antytureckie”.
– Ustawienie pomnika mogłoby stworzyć okoliczności dla ksenofobicznej agitacji czy islamofobicznej lub antytureckiej niechęci – oświadczyła wiedeńska radna ds. kultury Veronica Kaup-Hasler z Socjaldemokratycznej Partii Austrii. – Dziś pomnik Sobieskiego musi być znakiem pokoju i międzynarodowego porozumienia, który odrzuca retorykę zwycięstwa – dodała.
Rzeźba została więc tymczasowo ulokowana w Krakowie i jest prezentowana w różnych częściach kraju. Teraz trafiła nad Piotrówkę. – Zabiegi o sprowadzenie pomnika rozpoczęliśmy we wrześniu. W projekt zaangażował się były senator Tadeusz Kopeć, który skontaktował nas z Komitetem Budowy Pomnika Króla Jana III Sobieskiego na Kahlenbergu. Początkowo chcieliśmy połączyć przyjazd rzeźby z letnią rekonstrukcją lub innym wydarzeniem, ale termin uległ zmianie – wyjaśnia Marcin Lipski.

Uroczyste powitanie pomnika odbyło się w niedzielę, 4 stycznia. Wydarzenie rozpoczęła msza święta w kaplicy Bożej Opatrzności, której przewodniczył biskup diecezji bielsko-żywieckiej Piotr Greger.
„Wobec braku zgody, aby pomnik postawić na Kahlenbergu, znalazł on miejsce w naszej Ojczyźnie; od dziś w Kończycach Wielkich, z planami dotyczącymi jego przyszłej lokalizacji. Kończyce Wielkie nie są na wzgórzu, nie są Bergiem. Mimo to bohaterowi Odsieczy Wiedeńskiej zapewne nie będzie tu źle. Dzisiejsze wydarzenie odsłonięcia pomnika stanowi nasze świadectwo o ważnym fakcie z historii Europy. O wydarzeniu z dnia 12 września 1683 roku, kiedy połączone siły polsko-cesarsko-niemieckie pokonały znacznie liczniejszą armię Imperium Osmańskiego dowodzoną przez Kara Mustafę, co zatrzymało ekspansję turecką w Europie i ocaliło Wiedeń, nam nie wolno zapominać, bez względu na to, co inni o tym sądzą” – podkreślił duchowny.
Następnie, przy udziale asysty honorowej Wojska Polskiego oraz rekonstruktorów historycznych, na dziedzińcu kończyckiego pałacu nastąpiła oficjalna prezentacja monumentu. Wiadomo, że pomnik pozostanie w Kończycach Wielkich trzy miesiące. – Liczę jednak, że będzie z nami dłużej. Kraków ma własne plany wobec rzeźby, ale jeśli ich projekt się opóźni, istnieje szansa, że król zostanie z nami do lata. Bardzo nam na tym zależy, bo wówczas moglibyśmy przygotować duże wydarzenie plenerowe połączone z husarską rekonstrukcją. To byłaby żywa lekcja historii, dumy z naszego kraju i patriotyzmu – podkreśla Marcin Lipski.




