Silna reprezentacja z Podbeskidzia uczestniczyła w Patrouille des Galciers – jednych z najtrudniejszych zawodów skialpinistycznych na świecie, rozgrywanych w szwajcarskich Alpach.
Patrouille des Galciers, czyli Patrol Lodowcowy, to zawody z długą historią, organizowane przez armię szwajcarską od 1943 roku. Odbywają się obecnie co dwa lata. Są uznawane za jedne z najtrudniejszych zawodów, głównie z powodu bardzo długiego dystansu (około 54 km) i trudnego terenu alpejskiego na poziomie ponad 3000 metrów. W zawodach startują zespoły trzyosobowe. Rywalizacja składa się z dwóch trasach do wyboru: krótkiej, ze startem w Arolla i metą w Verbier (o długości 27 km) lub długiej (Zermatt – Verbier, długość 53 km). Z uwagi na ogromną liczbę chętnych, starty odbywają się we wtorek oraz piątek. Pierwsze zespoły startują o godzinie 22.00, aby wykorzystać niskie temperatury w nocy do bezpiecznego poruszania się po terenie lodowcowym. Kolejne starty odbywają się w blokach co 45 minut.
W tym roku zawody odbywały się w terminie 14-19 kwietnia, a startowało w nich 1376 zespołów na obu trasach. Wśród uczestników byli także Polacy. W jednej z drużyn znalazł się Mirosław Uczniak z Jaworza – skialpinista, o którym pisaliśmy szeroko tutaj. Zespół ten startował pod nazwą MMA-POLAND, a w jego skład weszli jeszcze Maciej Surowiec i Agnieszka Konior-Mazan. Długi dystans z Zermatt do Verbier drużyna pokonała w czasie 10 h 54 min 11 s. Był to najlepszy wynik spośród polskich zespołów startujących w tym roku. – W tych zawodach najważniejsze nie są jednak cyfry, ale to, że ukończyliśmy zawody jako zespół, przetrwaliśmy kryzysy i co najważniejsze, zostaniemy dalej przyjaciółmi – podkreśla Mirosław Uczniak, należący do Klubu Skialpinistycznego Kandahar z Chorzowa.
W tegorocznym Patrouille des Galciers wzięła udział także drużyna o nazwie Polish Mountain Rescue GOPR, w której wystartowało dwóch członków Grupy Beskidzkiej GOPR – Grzegorz Gawłowski i Adam Tyszecki oraz ratownik GOPR-u Bieszczady Jan Koza. Na mecie w Verbier zespół zameldował się na 134. miejscu, z czasem 12 h 06 min 39 s. Również beskidzcy ratownicy podkreślają, że nie są to zawody „na wynik za wszelką cenę”. – Równie ważne jest to, żeby dojść razem do mety. Dokładnie tak, jak w ratownictwie górskim: liczą się zespół, wspólne tempo, wzajemne wsparcie, komunikacja, odpowiedzialność za drugiego człowieka i decyzje podejmowane razem. To fundament zarówno w sporcie, jak i w naszej codziennej pracy w górach – komentują.
Zdjęcia: z archiwum Mirosława Uczniaka
Zespół Polish Mountain Rescue GOPR (od lewej): Adam Tyszecki, Grzegorz Gawłowski i Jan Koza
Mirosław Uczniak na trasie
Od lewej: Agnieszka Konior-Mazan, Mirosław Uczniak i Maciej Surowiec na trasie
Od lewej: Maciej Surowiec, Agnieszka Konior-Mazan i Mirosław Uczniak tuż przed metą
Zespół Polish Mountain Rescue GOPR (od lewej): Jan Koza, Grzegorz Gawłowski i Adam Tyszecki





