Sport Sucha Beskidzka Wadowice Oświęcim

Sosnowianka wymęczyła trzy punkty

Seria słabszych występów sprawiła, że Sosnowianka Stanisław Dolny znacznie obsunęła się w ligowej tabeli. Okazją do podreperowania dorobku punktowego była potyczka z zamykającą stawkę Skawinką. I nie została zmarnowana, choć styl w jakim podopieczni Łukasza Jagody sięgnęli po wygraną pozostawia wiele do życzenia.

Sosnowianka nie tylko mogła, ale wręcz powinna z przytupem rozpocząć wyjazdową potyczkę. Już w 2 min. w idealnej sytuacji znalazł się Ousseynou Fall, ale potwornie przestrzelił, choć od bramki dzieliło go raptem pięć metrów. Chwilę później na listę strzelców mógł wpisać się Grzegorz Banaszek. Natomiast szczęścia brakło Tomaszowi Kalickiemu, który po rzucie rożnym zamykał akcję. Huknął z woleja, jak z armaty, ale trafił w plecy jednego z obrońców. W ostatnich minutach pierwszej połowy jeszcze dwukrotnie zapachniało golem dla gości. Banaszek wygarnął piłkę obrońcom i oddał ją Piotrowi Madejskiemu. Ten mierzył po długim rogu, ale chybił. Podobnie jak  Ousseynou Fall, który głową strącił piłkę po nieco za wysokim dośrodkowaniu.

Wydawało się, że po zmianie stron przyjezdni pójdą za ciosem. Tymczasem z minuty na minutę grali coraz… gorzej. W efekcie piłkarze Skawinki uwierzyli, że tego meczu wcale nie muszą przegrać , czy zremisować, lecz po prostu dane im go będzie wygrać. A że podopieczni Łukasza Jagody raz po raz popełniali kardynalne błędy w kryciu i rozgrywaniu piłki, doprowadzając szkoleniowca do białej gorączki. – Bez życia to wszystko – irytował się. Głęboko odetchnął gdy po strzale jednego z gospodarzy piłkę uderzył głową Robert Łatka i niewiele brakowało, a pokonałby własnego bramkarza. Ostatecznie piłka wylądowała na słupku.

Przełom nastąpił w 66 min. Wówczas Grzegorz Banaszek ustąpił pola Mykhailo Sabliashowi. Ukraiński skrzydłowy wyraźnie rozruszał prawe skrzydło. Akcję meczu przeprowadził niespełna dziesięć minut po pojawieniu się na placu gry. Przedarł się przez pierwszą linię obrony, a będąc już w polu karnym wygrał przebitkę z dwoma rywalami i huknął mocno po krótki rogu. – No po coś tu jestem – zauważył szkoleniowiec gdy pogratulowaliśmy mu trenerskiego nosa. Już w doliczonym czasie gry wynik ustalił Marcin Szczurek. Dzięki tej wygranej Sosnowianka wróciła do grona zespołów plasujących się tuż za czołowym trio.

Skawinka Skawina – Sosnowianka Stanisław Dolny 0:2 (0:0)

Sosnowianka: Czarnecki, Łatka, Skwarczeński, Grotkowski, Kalicki, Banaszek (od 66 min. Sabliash), Madejski, Oleksa, Szczurek, Pułka, Fall (od 88 min. Gawron)

Autorem fotoreportażu jest Wojciech Ciomborowski

 

google_news