Tymek Kucharczyk ma za sobą przedostatnią rundę sezonu Indy NXT. Weekend na Milwaukee Mile rozpoczął się dla Polaka bardzo obiecująco, kiedy wywalczył drugie miejsce w kwalifikacjach i wydawało się, że zdołał przełamać trudniejszą serię tegorocznych startów na owalach. Niestety, już od początku wyścigu zmagał się z brakiem przyczepności, a Kucharczyk ostatecznie przekroczył linię mety na 12. pozycji.
Owalne rundy były w tym sezonie jednym z największych wyzwań dla debiutującego w Stanach Zjednoczonych Polaka. Po wymagających startach na World Wide Technology Raceway oraz Nashville Superspeedway weekend w Milwaukee miał być okazją do odwrócenia tej tendencji. Sobotnie kwalifikacje przyniosły bardzo mocny sygnał – Kucharczyk uzyskał drugi wynik. Tym samym do przedostatniego wyścigu sezonu ruszał z pierwszego rzędu.
Niestety, dobre tempo z kwalifikacji nie przełożyło się na niedzielną rywalizację. Już od drugiego okrążenia Kucharczyk zaczął zmagać się z wyraźnym brakiem przyczepności. W warunkach charakterystycznych dla krótkiego amerykańskiego owalu mocno ograniczało to możliwości obrony pozycji i walki z rywalami. Polak stopniowo tracił miejsca i po 90 okrążeniach zakończył wyścig na 12. pozycji.
– Za mną bardzo trudny wyścig w Milwaukee. Po sobotnich kwalifikacjach, w których zajęłem 2. miejsce, wydawało się, że udało się przerwać słabszą passę na owalach. Niestety, coś poszło nie tak w samochodzie, od drugiego okrążenia nie miałem przyczepności i trudno było w takich warunkach zarządzać czymkolwiek. Walczyłem, próbowałem szukać rozwiązań w trakcie wyścigu, m.in. obierając inne linie, ale niewiele mogłem zrobić. Szkoda szansy na odrobienie punktów w mistrzostwach, jednak walka o tytuł i tak rozstrzygnie się na jednym z legendarnych torów drogowych w USA. Dwa wyścigi na Laguna Seca już w najbliższy weekend i ponad 100 punktów do zdobycia, więc trzymajcie wciąż mocno kciuki – podsumował wyścig Tymek Kucharczyk.
Po Milwaukee Kucharczyk pozostaje na trzecim miejscu klasyfikacji generalnej INDY NXT, tracąc 29 punktów do prowadzącego Nikity Johnsona. Do zdobycia wciąż pozostaje ponad 100 “oczek”, a o losach mistrzostwa zdecydują dwa ostatnie wyścigi sezonu. Odbędą się one już w najbliższy weekend na jednym z najbardziej znanych amerykańskich torów WeatherTech Raceway Laguna Seca w Kalifornii.
Finał oznacza jednocześnie powrót z owalu na klasyczny tor drogowy. Laguna Seca słynie przede wszystkim z niezwykle wymagającej sekcji Corkscrew, będącej jednym z najbardziej charakterystycznych fragmentów toru wyścigowego na świecie. Dwa wyścigi podczas jednego weekendu sprawiają, że w grze pozostaje jeszcze duża pula punktów, a ostateczne rozstrzygnięcia sezonu Indy NXT poznamy podczas wyścigów rozgrywanych w niedzielę kolejno o 0:30 i 18:30 czasu polskiego.





