Wydarzenia Żywiec

Szansa dla 8-letniego Damiana! Rodzice zbierają na kosztowną operację

Fot. z rodzinnego archiwum

8-letni Damian z Lipowej jest bardzo radosnym dzieckiem. – Czasami wiem, że go boli, a jednak się uśmiecha, aby nas nie zasmucać – mówi jego mama. Źródłem bólu są zwichnięte biodra, przykurcze w kolanach i deformacje kostek. Biorą się stąd, że chłopiec nie chodzi, gdyż od zawsze porusza się na wózku inwalidzkim. Z kolei na wózek skazała go przepuklina oponowo-rdzeniowa, z którą przyszedł na świat. Rodzice – Magdalena i Marcin Kupczak – zbierają więc pieniądze na operację, która naprawi biodra, kolana i kostki ich syna. Dzielnie sekunduje im młodsza siostra chłopca, 6-letnia Justynka.

Kiedy Magdalena Kupczak nosiła Damiana pod sercem słyszała, że ciąża przebiega książkowo. Szok przyszedł w dniu porodu, gdy maluch przyszedł na świat z przepukliną, nazywaną też rozszczepem kręgosłupa. Jeszcze tego samego dnia malca przewieziono do szpitala w Katowicach-Ligocie, gdzie zamknięto przepuklinę, która znajdowała się na odcinku piersiowo-lędzwiowym. W Ligocie maluch spędził pierwszy miesiąc swojego życia.

– Mam żal do lekarki, do której chodziłam prywatnie, że nie wykryła wady w czasie ciąży. W dzisiejszych czasach przepuklinę można zamknąć już w łonie matki i uniknąć późniejszych powikłań. My nie dostaliśmy takiej szansy – wzdycha mama chłopca.

Damian z siostrą.

Konsekwencją jest zastawka komorowo-otrzewnowa, którą Damian ma wszczepioną w główce. – Tę operację przeszedł kiedy skończył pół roku. Zastawka odprowadza nadmiar płynu mózgowo-rdzeniowego. Dzięki temu ciśnienie w jego mózgu utrzymuje się na właściwym poziomie – przybliża Magdalena Kupczak.

Przez to, że chłopiec nie porusza się swobodnie wykształciła się u niego skolioza. Z tego względu dwa lata temu, we Wrocławiu, przeszedł kolejną operację. Od tego czasu kręgosłup Damiana utrzymują w ryzach tzw. pręty magnetyczne, które rosną wraz z nim. – Co trzy miesiące jedziemy do Wrocławia, gdzie lekarz wydłuża pręty przy pomocy specjalnego urządzenia. Co najważniejsze, wszystko to odbywa się bezboleśnie – opisuje mama chłopca.

Życie 8-latka to nie tylko szpitalne zabiegi. To także rehabilitacja, której jest poddawany praktycznie od urodzenia. Mimo to fakt, że nie chodzi na własnych nogach odbił się negatywnie na jego biodrach, kolanach i kostkach. Rodzice zaczęli poszukiwać więc możliwości leczenia. Okazało się, że w Polsce każdy staw byłby operowany oddzielnie. Dałoby to sześć zabiegów, wiążących się z uśpieniem Damiana, co jest dla organizmu dużym obciążeniem. Po operacji chłopiec powinien być zaopatrzony w specjalistyczny sprzęt ortopedyczny, który utrzymałby efekt zabiegu.

– Zanim jednak znaleźlibyśmy specjalistę, który wykona ten sprzęt i wychodzili potrzebne papiery wszystko wróciłoby do stanu sprzed operacji. Do tego w Polsce nikt nie dałby nam gwarancji, że zabiegi się powiodą – mówi Magdalena Kupczak. Dlatego razem z mężem postanowili leczyć syna w bawarskiej klinice w Aschau.

– Tam leczenie ograniczy się do trzech operacji: najpierw zoperowane zostanie biodro i kolano w jednej nodze, a całość zabezpieczy gips. Wtedy będziemy mogli wrócić do domu. Po około 6-8 tygodniach wrócimy do Aschau na operację biodra i kolana w drugiej nodze i założenie gipsu. Trzeci zabieg obejmie kostki. W Niemczech Damian od razu, bez czekania dostanie taki sprzęt ortopedyczny jaki będzie mu potrzebny, a niemieccy lekarze dają gwarancję, że wszystko się powiedzie – opisuje mama chłopca.

dav

Wszystko wygląda bardzo obiecująco, jest jednak jedno „ale”: cena. Rodzice za pośrednictwem portalu siepomaga.pl zbierają na razie pieniądze na zoperowanie bioder i kolana. Wyjazd Damiana na miejsce w towarzystwie mamy, pobyt obojga w szpitalu, operacje i zaopatrzenie chłopca w sprzęt to wydatek ponad 380 tysięcy złotych. Dla rodziny 8-latka to kwota astronomiczna. Stąd zbiórka, do której może włączyć się każdy. Wystarczy kliknąć TUTAJ i podarować Damianowi datek.

W swoim krótkim życiu 8-latek przeżył już tyle, co niejeden dorosły. Mimo to zachowuje pogodę ducha i żyje normalnie. Tak jak jego rówieśnicy chodzi do szkoły, gdyż jest uczniem pierwszej klasy Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Twardorzeczce. Ma też swoje zainteresowania.

– Pięknie pisze i czyta, szybko uczy się wierszyków i piosenek, lubi śpiewać. Ma trochę kłopotów z cierpliwością, ale to chyba przypadłość każdego dziecka w jego wieku. Klocki i puzzle w ogóle go nie interesują. Ma swój mały warsztat, czyli zestaw narzędzi i samochodziki, które uwielbia rozkręcać. Lubi majsterkowanie z tatą. Interesują go różne maszyny, na przykład piły i kosiarki, kupujemy mu więc ich zabawkowe wersje – przybliża mama.

Damian mieszka z rodzicami i siostrą w piętrowym domu. – Nie mieliśmy pojęcia, że nasze dziecko będzie chore, dlatego wykończyliśmy dla siebie piętro. Najważniejsze jest leczenie syna, więc dom pozostaje nieprzystosowany do jego potrzeb. Powoli zaczynamy to odczuwać, gdyż Damian rośnie i noszenie go po schodach staje się coraz trudniejsze. Na razie dajemy radę i w pierwszej kolejności myślimy o jego zdrowiu. Medycyna cały czas idzie do przodu, żyjemy więc nadzieją, że będzie lepiej. Szukamy dla niego wszelkich możliwości, chcemy wykorzystać każdą szansę, aby nie miał do nas kiedyś żalu, że nie zrobiliśmy wszystkiego co można było zrobić – mówi Magdalena Kupczak.

Damianowi można pomóc także poprzez przekazanie mu procenta swojego podatku: KRS 0000396361, koniecznie z dopiskiem „0059832 Damian” w rubryce „Cel szczegółowy 1%”.

1
Skomentuj

avatar
1 Komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Śledzących
 
Najwięcej odpowiedzi
Najgorętsze komentarze
1 Komentarzy
czytelnik. Ostatnio komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
czytelnik.
Gość
czytelnik.

Nie mogę i nigdy nie zrozumię dlaczego pacjentów na leczenie wysyła się do Niemiec albo do USA.
Czy u nas nie ma lekarzy z taką klasą?
Jeżeli nie , to państwo jest chore .
KONIEC kropka