Owczarek niemiecki Denver z Grupy Beskidzkiej GOPR wraz z przewodnikiem Andrzejem Bogdanikiem zdobyli pierwszy w dziejach Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego certyfikat klasy A z tropienia. Teraz Denver jest jedynym psem w Polsce, który posiada komplet wszystkich pięciu specjalizacji ratowniczych: lawiny, teren otwarty, gruzy, poszukiwanie osób martwych oraz tropienie. Tak wszechstronnie przygotowanego psa ratowniczego nie ma żadna inna krajowa służba!
Egzaminy certyfikujące, w tym tropieniowe, odbyły się podczas Centralnego Szkolenia Psów Ratowniczych GOPR w Grupie Sudeckiej. Wzięło w nich udział 14 przewodników i 19 psów z całej Polski, a zdawalność egzaminów przekroczyła 80 proc. Niezwykle wymagające warunki oraz konieczność pracy w różnorodnych przestrzeniach stawiają przed psami GOPR zadania, którym niewiele zwierząt potrafi podołać. Denver nie tylko zapracował na tytuł jednego z najlepiej wyszkolonych psów ratowniczych w Polsce. Jest też przykładem, jak ogromną różnicę może zrobić połączenie pasji człowieka, potencjału zwierzęcia i codziennej, wytrwałej pracy. W górach – tam, gdzie w grę wchodzi ludzkie życie – takie zespoły, złożone z psów i ich przewodników, są bezcenne.
O tym, jak wyglądała droga do tak spektakularnego sukcesu, jak szkoli się psa ratowniczego i na czym polega codzienna praca takiego zespołu, rozmawiamy z Andrzejem Bogdanikiem – przewodnikiem Denvera z Grupy Beskidzkiej GOPR.
Ile lat ma Denver i jak zaczęła się wspólna historia?
Andrzej Bogdanik, ochotnik GOPR: Denver ma 5,5 roku i jest moim pierwszym psem. Wszystko zaczęło się w czasie pandemii. Zawsze chcieliśmy mieć psa domowego, ale dopiero wtedy pojawił się odpowiedni moment. Skoro miał być pies w domu, a ja jestem ratownikiem górskim, uznałem, że wybiorę takiego, którego będę mógł szkolić do działań ratowniczych. Denver trafił do nas jako ośmiotygodniowy szczeniak i od pierwszego dnia zaczęliśmy trening.
Jak długo trwa szkolenie psa ratowniczego?
Od momentu odebrania szczeniaka z hodowli trenujemy do około trzeciego roku życia. Wtedy psy podchodzą do egzaminów i dopiero po ich zdaniu stają się pełnoprawnymi psami ratowniczymi. Denver zdobył wszystkie specjalności – coś, czego nie dokonał żaden inny pies w strukturach GOPR.
Jak wyjątkowy jest ten komplet certyfikatów?
Nie klasyfikowałbym tego jako „najwyższy” certyfikat. Wyjątkowość polega na tym, że Denver ma uprawnienia we wszystkich pięciu specjalizacjach, a taka kompletność nie występuje w Polsce. To ogrom pracy i długie lata przygotowań.
Jak wygląda Wasza codzienna praca?
Trenujemy dwa razy dziennie – przed pracą i po południu. Jestem ratownikiem ochotnikiem, więc mam normalną pracę zawodową, a trening dostosowuję do grafiku. Niezależnie od pogody czy pory roku – ćwiczymy codziennie.
Czy dieta psa ratowniczego różni się od diety zwykłego pupila?
Najważniejsze jest, żeby nie przekarmiać psa. Utrzymujemy bardzo wysoką motywację pokarmową – to kluczowe w szkoleniu. Naszym sponsorem jest Maxi ZOO, wysokiej jakości karmę zapewnia nam Bozita, co pozwala psu utrzymać odpowiednią energię i formę.
Czy Denver brał już udział w realnych akcjach ratowniczych?
Tak, jest wzywany na akcje. Nie miał jeszcze tak zwanego sukcesu w postaci odnalezienia osoby, ale skuteczność psów polega również na tym, że ich przeszukanie sektora pozwala stwierdzić, gdzie poszukiwana osoba na pewno nie przebywa. W naszej grupie są psy, które już komuś uratowały życie.
Ile psów ratowniczych działa obecnie w Grupie Beskidzkiej GOPR?
Mamy siedem psów: dwa w trakcie szkolenia, jeden przed emeryturą i cztery psy akcyjne. Kariera psa trwa zazwyczaj do 9.,10. roku życia, więc przeciętnie pracują około siedmiu lat.
Jakie rasy najlepiej nadają się do tej pracy?
Większość psów w GOPR to owczarki niemieckie z linii użytkowych, owczarki belgijskie, Border Collie, Labradory, Tollery oraz Cattle Dogi. Ważne, aby były to psy pracujące, średniej wielkości i z dobrym rodowodem użytkowym.
Czy pies ratowniczy mieszka w bazie GOPR?
Nie. W GOPR nie ma psów organizacyjnych – wszystkie mieszkają w domach przewodników. Denver jest domownikiem, śpi na kanapie, żyje z nami. Kiedy dostaję SMS o akcji, pakuję się i jedziemy. Ta codzienna bliskość buduje silną więź, która w terenie procentuje.
Czy bywało trudno? Czy miał Pan moment zwątpienia, że Denvera nie uda się odpowiednio ułożyć?
Nie. Bardzo dbamy o to, żeby psy były „supersocjalne” i kochały ludzi. Denver jest ogromnym psem, a mimo to – najbardziej przytulaśnym stworzeniem. Pracujemy intensywnie nad socjalizacją, bo pies, który lubi ludzi, będzie do nich chętnie biegł, oznaczał ich i pracował bez lęku.
Czy pies potrafi odróżnić sytuację roboczą, kiedy jest na akcji, od zabawy i kontaktu towarzyskiego?
Oczywiście. Założenie szelek i komenda do poszukiwań automatycznie przełączają go w tryb pracy. Ale kiedy przychodzi czas nagrody – wtedy liczy się tylko zabawa.
Na czym polega wyjątkowość psów GOPR na tle innych służb?
Na wszechstronności. Szkolimy psy do poszukiwania osób żywych i martwych, w terenie otwartym, na gruzowiskach, w lawinach i do tropienia. To rzadko spotykana kombinacja. Trenujemy także w kopalniach – tam warunki są ekstremalne: hałas, wilgoć, zapylenie. Chodzi o to, by w boju pies miał już za sobą coś trudniejszego.
Jak wygląda sterowanie psem w akcji? Czy naprawdę rozpoznaje kierunki i można wydawać mu polecania jak człowiekowi?
Tak. To element egzaminów – tak zwane wysyłanie kierunkowe. Pies musi iść w prawo, lewo lub prosto na komendę. W trudnym terenie, na dużych hektarowych sektorach, to absolutna konieczność.
Czym różni się pies GOPR od psa policyjnego?
Policja głównie szkoli psy tropiące – pracujące na jednym konkretnym zapachu. My najczęściej nie podajemy psu precyzyjnie zapachu, choć precyzja jest kluczowa w każdych działaniach. Pies ma znaleźć każdy ludzki zapach, który się nie przemieszcza. To zupełnie inny rodzaj pracy, bardziej wszechstronny.
Rozumiem jednak, że Denver mógłby pracować w policji?
Zdecydowanie tak. Jego rodzice i dziadkowie pracowali w policji, jest z linii użytkowej psów pracujących. Ma świetne predyspozycje tropieniowe.
Jak trafił Pan na tak dobrze rokującego szczeniaka?
To było trudne – w pandemii dobry szczeniak był rzadkością. Dzięki kontaktom GOPR trafiłem do hodowcy Mariusza Lista. Okazało się, że jeden szczeniak „się zwolnił”, więc od razu po niego pojechałem. Do dziś mamy kontakt, a ta współpraca hodowcy z przewodnikiem jest bardzo cenna.
Czy więź między Panem a Denverem ułatwia pracę?
Ogromnie. Denver wie doskonale, kiedy pakuję się na akcję czy dyżur. Nie odstępuje mnie wtedy na krok. Ta więź sprawia, że w terenie jesteśmy jednym zespołem. Kładzie się w przejściu, tak żebym przypadkiem o nim nie zapomniał. Czasami nie mogę go ze sobą zabrać, wtedy jest nieszczęśliwy.



