FELIETON
Przez jedenaście lat konkurs „Piórko” organizowany przez sieć Biedronka był świętem polskiej literatury dziecięcej. Promował żywe słowo, talent debiutantów i rzemiosło ilustratorów. Jednak edycja 2026 przynosi rewolucję, która budzi nie tylko zdziwienie, ale i głęboki niepokój. Decyzja o dopuszczeniu do rywalizacji twórców korzystających z AI to krok, który pod płaszczem „innowacji” może wyrządzić realną szkodę najmłodszym czytelnikom.
Maszyna w roli moralizatora
Organizatorzy przekonują, że otwierają nową ścieżkę dla „entuzjastów technologii”. Problem w tym, że książka dla dziecka w wieku 4–10 lat to coś więcej niż sprawnie złożone zdania. To fundament rozwoju emocjonalnego i moralnego. Tymczasem badania naukowców z Oxford Internet Institute biją na alarm: sztuczna inteligencja nie daje żadnych gwarancji dotyczących dokładności, a tym bardziej wartości etycznych.
Profesor Brent Mittelstadt z Oksfordu ostrzega przed przypisywaniem maszynie ludzkich cech. Kiedy dziecko bierze do ręki książkę-laureata prestiżowego konkursu, ufa jej bezgranicznie. Jeśli autorem jest algorytm, serwujemy dzieciom produkt, który jedynie udaje empatię i ludzkie doświadczenie.
„Halucynacje” zamiast wyobraźni
Nauka mówi jasno: AI nie tworzy, lecz przewiduje statystycznie najbardziej prawdopodobne słowa. Proces ten obarczony jest ryzykiem tzw. „halucynacji” – generowania zmyślonych, a czasem wręcz szkodliwych treści, które brzmią niezwykle przekonująco.
W przypadku literatury dziecięcej, gdzie każde słowo ma wagę wychowawczą, poleganie na modelu trenowanym na „śmietniku internetu” jest igraniem z ogniem. Jak zauważa prof. Sandra Wachter, wykorzystanie technologii tam, gdzie prawda i rzetelność mają znaczenie, może przynieść „poważne szkody”. Czy chcemy, by pierwsze lekcje o świecie przekazywał naszym dzieciom program, który nie odróżnia prawdy od statystyki?

Niebezpieczny sygnał dla najmłodszych
Największym zagrożeniem jest jednak przekaz ideowy, jaki płynie z nowej formuły Biedronki. Stawiając znak równości między trudem pisarza a wpisaniem komendy do komputera, mówimy dzieciom: „Twój wysiłek, Twoja nauka pisania i lata ćwiczenia wyobraźni są warte tyle samo, co wynik algorytmu”.
Dzieci w wieku wczesnoszkolnym dopiero budują swoją tożsamość. Widząc, że „twór AI” jest tak samo celebrowany jak tradycyjne pisanie, dostają sygnał, że technologia może zastąpić ludzką pracę i talent. To degradacja kultury do roli generowanego taśmowo „kontentu”.
Podsumowanie: Czy warto?
Biedronka twierdzi, że samodzielni twórcy i użytkownicy AI nie muszą ze sobą konkurować. To jednak ułuda. Sam fakt nagradzania tekstów wygenerowanych maszynowo w konkursie literackim niszczy jego etos.
Zamiast promować technologiczne skróty, powinniśmy chronić przestrzeń dziecięcej wyobraźni. W dobie dyskusji na temat przyszłości branż kreatywnych w starciu z technologią pomysł Biedronki wydaje się kontrowersyjny.




