Prawie dwa promile alkoholu, kradzież samochodu i finał jazdy na na przydrożnym drzewie – to bilans nocnej eskapady, która postawiła na nogi służby ratunkowe z powiecie bielskim. Zamiast do celu, sprawca trafił prosto w ręce policji.
Do zdarzenia doszło w niedzielny wieczór w Ligocie. Pierwsze informacje spływające do służb ratunkowych mówiły o wypadku drogowym i zapaleniu się pojazdu, który brał w nim udział. Po dojeździe na miejsce okazało się, że to wielowątkowa sprawa kryminalna. Kierujący samochodem marki Citroen kierowca jest pijany – miał w wydychanym powietrzu blisko dwa promile alkoholu. Ale to nie koniec.
Citroen, który uderzył w drzewo, został skradziony. Zdarzenie wyglądało na tyle groźnie, że na miejsce skierowano znaczne siły ratownicze. W akcji wzięły udział w sumie cztery zastępy straży pożarnej, w tym dwa z OSP Ligota, jeden z JRG1 w Bielsku-Białej oraz zastęp z posterunku w Czechowicach-Dziedzicach.
Strażacy wspólnie z zespołem ratownictwa medycznego udzielili pomocy poszkodowanemu kierowcy, który z rozbitego wraku trafił w ręce ratowników medycznych. Ostatecznie zdarzenie zakwalifikowane zostało jako zwykła kolizja drogowa, a kierowca trafił w ręce stróżów prawa. – Mężczyzna został zatrzymany do dalszych czynności – informuje sierż. szt. Kamil Kumorek, pełniący obowiązki oficera prasowego bielskiej policji.
BARTŁOMIEJ KAWALEC





