Inauguracja piłkarskiej wiosny w powiecie cieszyńskim miała miejsce 7 marca pod Kaplicówką. Miejscowy Beskid Skoczów podejmował GLKS Nacomi Wilkowice.
Pierwszy gol padł szybko, bo już w 10. minucie i był dziełem gospodarzy. Kamil Kotrys dośrodkował piłkę z lewego skrzydła a między słupki skierował ją głową Kacper Soroń. Beskid ograniczył grę rywali do tego stopnia, że nie oddali oni w pierwszych trzech kwadransach ani jednego celnego strzału w kierunku bramki. Za to w 30. minucie ładna kombinacja Skoczowian przyniosła im drugie trafienie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Antoni Krzak.
Po przerwie do głosu doszli jednak goście. Już w 47. minucie w zamieszaniu pod bramką Beskidu najprzytomniej zachował się Dawid Fender, który wepchnął futbolówkę do siatki, zdobywając gola kontaktowego. Ekipa z Wilkowic poszła za ciosem, co przyniosło jej wyrównanie. W 58. minucie spotkania Kamil Gazurek po indywidualnym rajdzie znalazł długi róg bramki Beskidu i zrobiło się 2:2. Kilka minut później Maciej Marzec był bliski pognębienia gospodarzy, ale w dobrej, aczkolwiek trudnej sytuacji przeniósł piłkę nad poprzeczką. Niewykorzystana okazja zemściła się w 76. minucie, gdy decydującego o wygranej Beskidu gola zdobył Karol Morcinek. Ten sam zawodnik mógł ustrzelić dublet, swoje szanse mieli także Michał Szczyrba i Paweł Baranowski, ale ostatecznie wynik 3:2 utrzymał się do końca zawodów.
– Najważniejsze są trzy punkty, zwycięzców się nie sądzi. Szkoda dwóch prezentów, jakie daliśmy rywalom po przerwie, bo mogło nas to kosztować stratę oczek, ale fajnie, że zespół dobrze zareagował. To ważne zwycięstwo dla nas i dla kibiców, bo stworzyli super oprawę tego spotkania. Zresztą, lepiej wygrać 3:2 niż 1:0, więc cieszymy się z tej wygranej – podsumował Bartłomiej Konieczny, trener Beskidu Skoczów.
– Niestety, niewiele nam zabrakło do zdobycia punktów. Przespaliśmy pierwszą połowę i to jest powód naszej porażki. Dokonałem trochę złych wyborów personalnych, bo niektórzy zawodnicy bardzo słabo wyglądali w pierwszej części gry, w której nie oddaliśmy strzału na bramkę przeciwnika. Natomiast druga połowa była już zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu. Cóż, będziemy szukać punktów w następnych meczach – powiedział Krzysztof Bąk, szkoleniowiec Nacomi Wilkowice.





