Bielsko-Biała Sport

Margines błędu wyczerpany. Druga porażka BBTS-u w walce o siatkarską elitę

Fot. Katarzyna Pluszyńska/BBTS Bielsko-Biała

Po pierwszym spotkaniu rozgrywanym w Katowicach siatkarzom BBTS-u Bielsko-Biała bardzo zależało na wyrównaniu stanu rywalizacji. Po zaciętym, pięciosetowym meczu podopieczni Adriana Hunka przegrali z GKS-em Katowice 2:3.

– Nasza gra nie może być szarpana, musimy zachowywać równy rytm. W pierwszym meczu w Katowicach mieliśmy przestoje, nie mogliśmy skończyć akcji i szczególnie w trzecim secie rywal zdołał złapać serię i odskoczyć. Kluczem będzie też nasza lepsza zagrywka, bo nie byliśmy do końca zadowoleni z tego elementu – mówił przed meczem trener BBTS-u. Nie wszystkie błędy udało się wyeliminować, ale poprawa zagrywki była zdecydowanie zauważalna.

Już premierowa wymiana pierwszego seta zapowiadała zacięte spotkanie. Długą akcję skutecznym atakiem zakończył Szymon Romać. Chwilę później atakujący pojawił się w polu serwisowym, a BBTS złapał serię punktów, która zmusiła trenera GKS-u do wykorzystania dwóch szybkich przerw. Prowadzenia w pierwszej partii Bielszczanie nie oddali już do końca, kończąc seta atakiem po bloku Tokajuka. Na wyróżnienie, nie tylko w tej odsłonie, zasługiwał norweski rozgrywający BBTS-u Jakob Thelle, który tylko w pierwszym secie zaserwował cztery asy.

Drugi set był bardzo wyrównany. BBTS rozpoczął od bloku i kolejnego asa serwisowego Thelle, jednak później gra toczyła się punkt za punkt. W końcówce GKS wypracował sobie aż sześciopunktową przewagę, ale wówczas na zagrywkę ponownie wszedł Norweg. Thelle popisał się kapitalną serią i doprowadził do remisu 23:23. To jednak nie wystarczyło. Dwa kolejne punkty zdobyli Katowiczanie i doprowadzili do wyrównania w setach.

Trzecia partia również była wyrównana, ale tym razem to Bielszczanie cieszyli się z wygranej. W czwartym secie zdecydowanie lepsi byli goście z Katowic, zwyciężając 25:18. O losach spotkania przesądził więc tie-break.

Decydująca odsłona do stanu 5:5 toczyła się punkt za punkt. Wówczas na zagrywkę wszedł Grzegorz Pająk i sprawił gospodarzom sporo problemów. Przy zmianie stron Katowiczanie prowadzili 8:5. Po zmianie stron siatkarze BBTS-u ambitnie walczyli o odrobienie strat i obronili nawet dwie piłki meczowe, jednak ostatecznie tie-break padł łupem GKS-u.

W rywalizacji do trzech zwycięstw GKS prowadzi już 2:0. Najbliższe spotkanie odbędzie się w Katowicach 5 maja o godzinie 20:00.

BBTS Bielsko-Biała – GKS Katowice 2:3 (25:21, 23:25, 25:22, 18:25, 13:15)

google_news
Kronika Beskidzka prasa