Mecz 29. kolejki IV ligi, w którym Kuźnia Ustroń podejmowała Decor Bełk, mimo niesprzyjającej aury mógł podobać się kibicom spod Równicy. Wynik już zdecydowanie mniej, bo trzy punkty zgarnęli goście.
Pierwsze dwa kwadranse były dosyć zamknięte, a zagrożenie pod bramkami wynikało głównie z uderzeń z dystansu. Bramkarza Kuźni Pawła Florka takim strzałem sprawdził najpierw kapitan Decoru Wojciech Rasek, z kolei w odpowiedzi Mykola Bui postraszył golkipera przyjezdnej ekipy Grzegorza Kleemanna. Posuchę w podbramkowych sytuacjach z pierwszych 30 minut, wynagrodził ostatni kwadrans pierwszej połowy. W 32. minucie Kuźnia przeprowadziła popisową akcję, którą celnym uderzeniem sfinalizował Kamil Szlufarski. Niestety radość gospodarzy nie trwała długo, bo zaledwie po 4 minutach celną główką wyrównał Łukasz Krakowczyk.
Po zmianie stron na boisku działo się sporo więcej, niż przed przerwą. Początek należał do Ustronian, ale w miarę upływu czasu to Decor spychał miejscowych do defensywy. Paweł Florek musiał stopować strzał Sławomira Musiolika, z kolei próba Łukasza Krakowczyka minimalnie minęła celu. Broniący się zawodnicy Kuźni mogli pokarać brak skuteczności rywala w 67. minucie, gdy po ich fatalnym błędzie David Ubong James znalazł się “oko w oko” z bramkarzem Decoru, ale okazją zmarnował. Niestety rosnąca przewaga gości przyniosła im gola w 78. minucie, gdy po rzucie rożnym z bliska Mateusz Pańkowski skierował futbolówkę do siatki. Ustronianie mogli jeszcze wyrównać, ale w końcówce zawodów po główce Oskara Augustyna piłka o centymetry minęła prawy słupek bramki drużyny z Bełku.
– Uważam, że pechowo przegraliśmy ten mecz. Pierwsza połowa wyglądała dobrze, mieliśmy ją pod kontrolą. Zdobyliśmy gola po ładnej akcji, złożonej z wielu podań i tylko trochę szkoda, że po objęciu prowadzenia pozwoliliśmy rywalom tak szybko wyrównać. Po przerwie mieliśmy słabszy moment, w którym przeciwnik nas zdominował, ale umieliśmy się obronić. Niestety, nie pierwszy raz nie potrafiliśmy zapobiec utracie gola po stałym fragmencie gry, co jest naszą bolączką. Musimy nad tym zdecydowanie popracować – podsumował Karol Sieński, trener Kuźni.





