Wydarzenia Bielsko-Biała

Orkiestra inna niż wszystkie

Fot. Dorota Koperska

Bielski Teatr Polski ma znakomitych aktorów, wielu z nich wspaniale śpiewa, nie dziwi więc utworzenie teatralnej orkiestry, która od sierpnia ubiegłego roku występuje pod nazwą La Nostra Banda. Mocno poszerzyła atrakcyjność teatralnego repertuaru i błyskawicznie zdobyła popularność wśród widzów. W najbliższych planach ma koncerty, jakich w Bielsku dotąd nie było. Już dzisiaj, 20 maja, spotkanie z Beethovenem.

Sześć lat temu Witold Mazurkiewicz, dyrektor Teatru Polskiego, wpadł na pomysł organizowania z okazji Dni Bielska-Białej koncertów ze śpiewającymi aktorkami i aktorami ulokowanymi na balkonie w oknie na pierwszym piętrze i z orkiestrą na dole, przed wejściem do gmachu. Zaproponował współpracę Jackowi Obstarczykowi, który ten pomysł podchwycił. To pianista, dyrygent, kompozytor, aranżer, producent muzyczny, tworzący ze skrzypkami Krzysztofem Kokoszewskim i Jackiem Stolarczykiem trio The ThreeX – niezwykłą, koncertującą i nagradzaną w świecie formację wirtuozów, którzy edukowali się między innymi w murach renomowanego Uniwersytetu Muzycznego w Wiedniu. Nazywa się tych bielskich artystów muzycznymi akrobatami, bo z wirtuozerską łatwością i humorem żonglują muzycznymi stylami od klasyki po współczesną twórczość rozrywkową. Koncerty w teatralnym oknie – każdy o innym charakterze – to było coś w ich stylu. Co roku kompletowali orkiestrę, proponowali repertuar i wspólnie z dyrektorem teatru tworzyli kolejne programy. Jacek Obstarczyk przygotowywał aranżacje i dyrygował. Zaczęli od muzycznego hołdu dla Marii Koterbskiej, w następnych latach zabrzmiały hity Krzysztofa Krawczyka, Kory (dyrygent, dostosowując się do punkowo-rockowego stylu jej utworów, pojawił się w skórzanej kurtce i z irokezem na głowie), Romualda Lipko i – w ubiegłym roku – przeboje z tekstami Wojciecha Młynarskiego.

Zainteresowanie od pierwszego koncertu było ogromne, publiczność wypełniała szczelnie całą przestrzeń między teatrem a zamkiem Sułkowskich. Dziś już nikt chyba nie wyobraża sobie Dni Bielska-Białej bez koncertu w teatralnym oknie. Nikt też nie narzeka na zamknięcie z tej okazji ulicy Zamkowej.

Witold Mazurkiewicz zacieśniał opartą na zaufaniu współpracę z muzykami. Angażował też mniejsze zespoły grające na żywo pod wodzą Jacka Obstarczyka w spektaklach musicalowych, m.in. w „Kabarecie”. W końcu uznano, że doskonale funkcjonująca orkiestra, której trzonem, swego rodzaju zarządem, jest trio The ThreeX, nie może być bezimienna, powinna mieć swoją nazwę. Ogłoszono ją na ubiegłorocznym koncercie w teatralnym oknie: La Nostra Banda – Orkiestra Teatru Polskiego – nazwa nadana orkiestrze przez dyrektora TP. Po polsku to „Nasz Zespół”, przy czym dyrektor z uśmiechem dopuszcza różne funkcjonujące u nas znaczenia słowa „banda”. Natomiast zaimek dzierżawczy „la nostra”, czyli „nasz” lub „nasza”, ma podkreślać, że ten organizm jest dedykowany wszystkim bielszczanom.

La Nostra Banda wystartowała ostro. W krótkim czasie przygotowała serię koncertów w teatrze, grając w różnych składach. Na początek błysnęła perfekcyjnym wykonaniem kompozycji Astora Piazzoli, argentyńskiego mistrza tanga. Już ten pierwszy koncert miał wyraźnie teatralną dramaturgię poprzez udział śpiewających aktorek Teatru Polskiego oraz tancerzy. Całość zaaranżowano jako połączenie koncertu i spektaklu. Dalsze koncerty to andrzejkowy, z kolędami (w wersji symfonicznej), noworoczny (także symfonicznie) i wielkanocny. La Nostra Banda zagrała też znakomicie w Cavatina Hall podczas uroczystej inauguracji Bielska-Białej jako Polskiej Stolicy Kultury.

– Nasza teatralna orkiestra nie jest, jak niektórzy sugerują, orkiestrą symfoniczną, choć i do takiego formatu bywa w miarę potrzeb rozbudowywana. To orkiestra projektowa, zagra wszystko, w każdym gatunku. Jej skład jest każdorazowo dostosowywany do wymogów różnorodnego repertuaru. Jestem bardzo zadowolony, że taka orkiestra u nas powstała i funkcjonuje, bo w sposób niebywały zwiększa atrakcyjność naszego teatralnego repertuaru. Od dawna staramy się o utworzenie trzeciej sceny w sali dawnego kina Apollo. Wciąż jej nie mamy, ale i tak próbujemy naszą ofertę repertuarową jeszcze bardziej urozmaicać. A dobrze nagłośniona muzyka na żywo w teatrze to fantastyczna sprawa. Koncerty z okna wprowadzamy później do repertuaru teatru, są łączone z niektórymi spektaklami – mówi dyrektor Witold Mazurkiewicz.

– Dobór muzyków, znakomitych instrumentalistów, nie jest przypadkowy, z niektórymi współpracuję już od dziesięciu lat. Składy różnią się w zależności od repertuaru, więc nie każdy gra w każdym projekcie, ale cały czas sięgamy po tych samych, sprawdzonych muzyków – dodaje Jacek Obstarczyk. Podkreśla, podobnie jak dyrektor Witold Mazurkiewicz, że dbałość o perfekcyjny poziom wykonawczy jest dla nich najważniejsza. Jeśli jest potrzebny wieloosobowy skład symfoniczny, to angażują wymaganą liczbę muzyków. Nie idą na skróty, jak to się zdarza niektórym pseudosymfonicznym formacjom krążącym po kraju, docierającym także do Bielska. Na scenę wchodzi zaledwie ośmiu lub dziesięciu instrumentalistów, więc nazywanie tego składem symfonicznym jest bezczelnym oszukiwaniem publiczności.

– Widzowie mają duży wybór spektakli w naszym mieście. Jest drugi teatr, istnieją także inne orkiestry. To fantastyczne. Natomiast to, że do naszego miasta zjeżdża także teatralna i muzyczna chałtura, jest rzeczą niedobrą. Psuje gust i smak widzów. To zła działalność, polegająca na drenowaniu portfeli ludzi przyciąganych paroma twarzami z jakiegoś serialu. Mówię to jako dyrektor teatru, w którym widzów nie brakuje i który staram się prowadzić artystycznie najlepiej jak potrafię. A myślę, że liczba Złotych Masek i innych nagród oraz wygranych w ostatnich sezonach festiwali daje poczucie, że nie jest z tym najgorzej – dodaje Witold Mazurkiewicz.

Sezon artystyczny 2025–2026 powoli dobiega końca, ale La Nostra Banda nie zatrzymuje się. 20 maja zagra w stylowych wnętrzach Teatru Polskiego kompozycje Ludwiga van Beethovena, który swoje symfonie też prezentował właśnie w teatrze, tyle że w Wiedniu. Będzie to więc powrót do tradycji. Scena stanie się przestrzenią nie tylko dla dźwięku, ale też opowieści o wykonywanych utworach i ich autorze. Zaplanowano też niespodziankę: utwór zapomnianego nieco sycylijskiego kompozytora, zwanego Paganinim oboju.

Na Dzień Dziecka zaplanowany jest w teatrze koncert familijny, dla całych rodzin. Tym razem będzie to występ tria The ThreeX z towarzyszeniem orkiestry La Nostra Banda w programie pełnym humoru i przebojowej muzyki znanej dzieciom i ich rodzicom oraz dziadkom.

W sierpniu zapowiada się petarda: La Nostra Banda wypełni plac przed teatrem kilka razy. Będą dwa koncerty w oknie, jeden poświęcony legendom polskiego rocka, a drugi z najlepszymi fragmentami dotychczasowych okiennych występów. Orkiestra zaprosi też publiczność na potańcówki przed teatrem. Zwieńczeniem tych atrakcji ma być wydarzenie, jakiego Bielsko jeszcze nie oglądało, czyli plenerowe wykonanie słynnej opery „Carmen” w reżyserii Witolda Mazurkiewicza. Ogromna scenografia, przygotowywana przez Damiana Styrnę, zamieni cały teatralny plac w Sewillę. Grać będzie oczywiście La Nostra Banda, wystąpią aktorzy Teatru Polskiego oraz Banialuki i znakomici śpiewacy operowi znani już z operowych desek kraju, Europy i świata. W plenerowej wersji, zwięzłej i zbliżonej do tej, jaką pierwotnie prezentował kompozytor Georges Bizet, będą sceny aktorskie, dialogi opowiadające przedstawianą historię i wszystkie najsłynniejsze arie, chóry oraz dobrze znane i lubiane części muzyczne. Będzie też kilka niespodzianek.

– Tworzenie adaptacji słynnego dzieła sprowokowało nas, by pomyśleć nieszablonowo i wyjść poza schematy. Od Witolda Mazurkiewicza, który jest reżyserem tego spektaklu, dostałem zielone światło, by zaszaleć w paru momentach. Takie propozycje przyjmuję zawsze z największą ochotą, więc dodam parę zaskakujących elementów, ale jeszcze nie czas, by wszystko zdradzać – mówi Jacek Obstarczyk.

Jedno już jest pewne: będzie się działo…

google_news
Kronika Beskidzka prasa