Wydarzenia Bielsko-Biała Żywiec

Jezioro Żywieckie znika na naszych oczach. Końca suszy nie widać

Susza daje się nam we znaki przez całe lato, a wrzesień nie zapowiada poprawy. W jednej z przystani Jeziora Żywieckiego żeglarze muszą ewakuować swoje jachty. Według zapowiedzi, lustro wody w tym akwenie ma obniżać się teraz nawet o 5 cm dziennie. Wczoraj dla regionu wydano ostrzeżenie hydrogeologiczne, a dziś ostrzeżenie przed suszą hydrologiczną.

– Zaczynam nie poznawać tego jeziora. Plaże są teraz gigantyczne. Na brzegach widać ślady normalnego poziomu wody. Różnicę już niedługo będziemy liczyć w metrach. Co z tego, że są obszerne plaże, skoro od tysięcy martwych małży śmierdzi – usłyszeliśmy w ostatni weekend nad Jeziorem Żywieckim. Małże to niejedyny kłopot plażowiczów, bowiem opadająca woda odkrywa sporo śmieci, w tym porozbijanych butelek.

Od wczoraj z negatywnymi skutkami obniżania się lustra wody walczą wędkarze. Społecznie ratują ryby, głównie szczupaki, w tym ponadmetrowe, które zostały uwięzione na płyciznach.

Problem zaczynają mieć również żeglarze, a nad Jeziorem Żywieckim jest przecież wiele przystani. Te położone w zatokach mają coraz większy problem z niskim poziomem wody, więc wypływanie z nich i powrót wymagają szczególnej ostrożności.

Klub Żeglarski Halny wystosował do swoich członków informację związaną z niskim i ciągle obniżającym się poziomem wody. Poprosił swoich członków o to, by przemyśleli możliwość wcześniejszego wyciągnięcia swoich jednostek z wody. Niektórzy już do tego zostali zobowiązani. Sytuację określono jako poważną. Wszystko dlatego, że woda obniża się w szybkim tempie. Jak klub miał poinformować dyrektor Zarządu Zlewni w Żywcu, lustro wody ma obniżać się codziennie o około 5 cm.

– Zjawisko to wywołane jest czynnikami pogodowymi – wysokie temperatury powietrza i wód, niski dopływ wód do zbiornika oraz parowanie tafli wpływają na obniżenie poziomu wód w Jeziorze Żywieckim. Należy jednak zaznaczyć, że zapewniony jest przepływ nienaruszalny w Sole. Pomimo niesprzyjających warunków hydrologicznych jesteśmy nadal w zakresie normalnej pracy zbiornika. Zbiorniki pracują zgodnie z instrukcją gospodarowania wodą. Teren jest stale monitorowany przez służby Wód Polskich – nie stwierdzono występowania złotej algi ani śniętych ryb – wyjaśnia Magdalena Gala, rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.

Problemów z poborem wody nie zgłaszają też największe spółki wodociągowe w województwie.

Jak zapewnia Marcin Bizoń, komandor Halnego, klub nie ma pretensji do zarządzających zbiornikiem. Przytaczając znane już powiedzenie, „taki mamy klimat”. – Bywało nawet gorzej. Niestety, co jakiś czas susza nas dotyka, a w naszej zatoce jako pierwsi odczuwamy problemy. Zwróciliśmy się do naszych żeglarzy, bo – jeśli nie będzie opadów – to będzie jeszcze gorzej – wskazuje.

– Wiemy, że trzeba zapewnić odpowiedni poziom wody na Jeziorze Międzybrodzkim. Stąd odpływ z J. Żywieckiego wynosi 7 m sześc. na sekundę, choć dopływ do niego tylko 3 m. To nie zła wola – dodaje szef klubu żeglarskiego.

Narastający problem zaczęły potwierdzać kluczowe państwowe instytucje. 1 września wydano ostrzeżenie hydrogeologiczne Państwowej Służby Geologicznej. „Stan zagrożenia hydrogeologicznego związany z prognozowanym występowaniem niżówki hydrogeologicznej w okresie od 1.09.2026 r. do 30.09.2026 r. obowiązuje dla następujących województw: dolnośląskiego, kujawsko-pomorskiego, lubelskiego, lubuskiego, łódzkiego, małopolskiego, mazowieckiego, opolskiego, podkarpackiego, podlaskiego, pomorskiego, śląskiego, świętokrzyskiego, wielkopolskiego i zachodniopomorskiego” – powiadomił prof. Krzysztof Szamałek, dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego.

Z pesymistycznymi scenariuszami starali się walczyć w ostatnich dniach eksperci Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Przekonywali, że – paradoksalnie – sytuacja we wrześniu może się stopniowo poprawiać. Kończą się bowiem ekstremalne upały, a – co za tym idzie – intensywne parowanie wody. Wskazywali przy tym, że susza hydrologiczna i niżówka hydrogeologiczna to dwie różne sprawy. Ta druga dotyczy wód podziemnych, których powrót do normalności potrwa o wiele dłużej.

Tymczasem już 2 września rano Biuro Prognoz Hydrologicznych IMGW wydało… ostrzeżenie przed suszą hydrologiczną. Obowiązuje aż do odwołania. Dotyczy zlewni dolnej Soły, Skawy i przyrzecza Wisły (małopolskie, śląskie). „W związku z występującymi niskimi przepływami wody, w kolejnych dniach na obszarze zlewni dolnej Soły, Skawy i przyrzecza Wisły spodziewane jest dalsze utrzymywanie się przepływów wody poniżej SNQ (średni niski przypływ). Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska: 100%. Ostrzeżenie wydawane jest w sytuacji, gdy aktualne lub prognozowane wartości przepływu na stacjach wodowskazowych uznanych za reprezentatywne układają się poniżej SNQ przez minimum 10 dni w obrębie jednego obszaru hydrologicznego” – czytamy w komunikacie Wydziału Prognoz i Opracowań Hydrologicznych w Krakowie.

Teraz wszystko zależy od deszczu. I to nie krótkich i intensywnych opadów, jakich doświadczaliśmy w ostatnich dniach, lecz długotrwałych. Nawet jeśli jesień będzie deszczowa, to odbudowa zasobów wodnych i tak potrwa jeszcze długo. A właśnie na to czekają mieszkańcy, bo – przypomnijmy – małe spółki wodociągowe, a także prywatni właściciele studni mieli w ostatnich tygodniach ogromne problemy z poborem i jakością wody.

google_news
Kronika Beskidzka prasa