Sport Sucha Beskidzka Wadowice Oświęcim

Beskid wytrzymał napór Orła

Fot. Wojciech Ciomborowski

Dwa różne oblicza miało starcie Orła Piaski Wielkie z Beskidem Andrychów. Ostatecznie przy dużej dozie szczęścia wygrali goście, którzy z kompletem punktów przewodzą IV-ligowej stawce!

Wiosną Beskid do końca bronił się przed spadkiem. Tymczasem nowy sezon zaczął z przytupem i dziś chciał kontynuować zwycięską passę. A, że andrychowianie gościli u będącego w ich zasięgu Orła to szansa na sukces wydawała się ogromna. Tyle tylko, że po wyrównanym początku to gospodarze zaczęli sprawiać lepsze wrażenie. Dłużej utrzymywali się przy piłce, spychając przyjezdnych do obrony. Jednak szybko okazało się, że taka sytuacja jest dla Beskidu… wodą na młyn. Raz po raz wyprowadzali kontry, z których powinno paść kilka bramek. Skończyło się na dwóch. Najpierw obrońcom urwał się Tomasz Sanok i pewnym strzałem wykorzystał starcie oko w oko z Maciejem Palczewskim. Chwilę później jego wyczyn nie tylko mógł, ale wręcz powinien skopiować Artur Różycki, ale trafił w bramkarza. Zrehabilitował się osiem minut później. Jak juniora ograł na prawym skrzydle Wojciecha Jurka i pognał z piłką przed siebie, by finalnie umieścić ją w siatce. Nie minęły trzy minuty jak kibice przeżyli deja vu. Tyle tylko, że tym razem Różyckiemu bramkarz skrócił kąt, a andrychowianin „szukając” dalszego słupka minimalnie przestrzelił.

Niewykorzystane okazje zemściły się w 41 min. Po rzucie różnym głową uderzył Henry Uwakwe. Adrian Czapla zdołał odbić piłkę, ale przy dobitce Wojciecha Jurka był już bezradny. W ten sposób krakowski obrońca odkupił winę jaką ponosi za straconą przez jego drużynę bramkę.

Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. Być może spowodowało ją zdjęcie z placu gry Jurka i tym samym uszczelnienie szeregów obronnych Orła. Pewne jest jedno. To gospodarze naciskali, a rywale niekiedy rozpaczliwie się bronili. W 65 min. w sukurs przyszedł im słupek. Odbiła się od niego piłka po strzale Macieja Śliskiego. 20 minut później Michał Tylek powalił w swoim polu karnym rywala i sędzia wskazał na wapno. Podszedł do niego kapitan Orła Krzysztof Kozieł, ale Adrian Czaplak wyczuł jego intencje i sparował piłkę, ratując swojej drużynie dwa punkty.

Orzeł Piaski Wielkie – Beskid Andrychów 1:2 (1:2)

Orzeł: Palczewski, Piekarski, Uwakwe, Talawski, Jurek (46’ Kret), Serafin (60’ Banaszek), Śliski (50’ Skóbel), P. Kieliś (26’ Ciesielski), Sosnowski, Kozik, Kozieł.

Beskid: Czaplak, Tylek, Kapera, Sanok, Kasiński (70’ Motyka), Sobala, Moskała, Koim (85’ Gondko), Różycki, Lozniak, Mendela (65’ Ostrowski).

Autorem fotoreportażu jest Wojciech Ciomborowski

Skomentuj

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o