„Odbyłem z nią długą rozmowę, a jej wyjaśnienia do mnie trafiły” – zakomunikował premier Donald Tusk, pytany o rozliczenie afer z udziałem polityków Koalicji Obywatelskiej. Premier widocznie uznał, że pismo dyrekcji placówki, która nie rozliczyła badania Małgorzaty Pępek i uznała jej działania za nadużycie, to za mało.
W piątek na briefingu prasowym w Sejmie premier Donald Tusk był pytany o ostatnie afery szpitalne, które wstrząsnęły środowiskiem Koalicji Obywatelskiej. Szef partii został zapytany m.in. o brak konsekwencji wobec poseł Małgorzaty Pępek. Taką decyzję podjęło prezydium klubu parlamentarnego.
– Rozmawiałem długo z panią poseł Pępek. Do mnie absolutnie trafiły jej wyjaśnienia. Może pani poseł Pępek nie jest najlepsza w informowaniu o tym, co tak naprawdę się zdarzyło w jej przypadku. Powiedziałem jej, że jej komunikacja może nie była najtrafniejsza – tłumaczył Tusk i dodał, że dokładnie przyjrzał się temu przypadkowi. – W przypadku pani poseł Pępek nie mamy do czynienia z nadużyciem – mówił premier.
Portal Zero ujawnił, że poseł Małgorzata Pępek czekała na badania w szpitalu w Żywcu jedynie trzy tygodnie, a nie blisko dwa lata, jak inni pacjenci. O zaistniałej sytuacji dowiedziała się dyrekcja placówki, która po kontroli uznała, że nie było przesłanek medycznych do przyspieszenia terminu. W konsekwencji placówka nie rozliczyła badania z NFZ, a do biura poselskiego Małgorzaty Pępek skierowano pismo.
„Zgodnie z zasadą równego traktowania i dostępu do świadczeń zdrowotnych, każdy pacjent powinien zostać zarejestrowany i przebadany zgodnie z kolejką oczekujących, a o ewentualnym przyspieszeniu terminu badania/zabiegu może zdecydować wyłącznie lekarz na podstawie stanu zdrowia pacjenta, co nie miało miejsca w przedmiotowej sytuacji” – pismo o przywołanej treści publikuje portal Zero.pl.
bak




