Wydarzenia Cieszyn Żywiec

Górale gotowi do wypasu

Fot. Dorota Krehut-Raszyk

Wkrótce na hale Beskidu Śląskiego i Żywieckiego powrócą owce. Bacowie szykują się, by na przełomie kwietnia i maja rozpocząć wypas. Góralskie szopy pełne są jagniąt, które od kilku tygodni przychodzą na świat. Tegoroczne wykoty, czyli narodziny młodych zwierząt, u wielu hodowców są bardzo udane.

– Zazwyczaj owce mają jedno lub dwa młode, ale zdarzają się również wykoty trojaczków. Jagnięta po urodzeniu stają na nogi i od razu piją mleko od swoich matek, i tak aż do wiosennego redyku. W tym roku narodziło się u nas około 120-130 sztuk młodych owiec. Część z nich wyruszy na hale, inne zostaną sprzedane na mięso – mówi Mateusz Kawulok, baca z Beskidu w Istebnej, który prowadzi hodowlę owiec ze szwagrem, Tadeuszem Galejem, pod okiem ojca, Franciszka Kawuloka. To właśnie do ich gospodarstwa trafiło 60 owiec, odkupionych po zmarłym w styczniu ubiegłego roku wieloletnim bacy, Henryku Kukuczce, inicjatorze powrotu pasterstwa do Istebnej. Dzięki młodym ludziom rok temu wiosną, kiedy wciąż opłakiwano niespodziewaną śmierć Henryka Kukuczki, na polanie na Stecówce, gdzie mieszkał, nie zabrakło dźwięku pasterskich dzwonków i również niedługo będzie można je tam usłyszeć.

– Daliśmy się namówić na tę hodowlę, ale nie ukrywamy, że jest z tym sporo roboty – uśmiecha się Mateusz Kawulok. Tych obowiązków jednak się nie boi. W gospodarstwie, w którym dorastał, zwierzęta hodowane były od zawsze, najpierw przez dziadków, potem przez rodziców. Ponadto wraz ze szwagrem pracował na farmie w Irlandii, przy hodowli blisko 1000 krów. Na zielonej wyspie spędził kilka lat, a Tadeusz Galej – 12. – Byle tylko owce były zdrowe, a wspólnymi siłami jakoś sobie ze wszystkim poradzimy. Najważniejsze, że widać już wiosnę, bo ciasno się tu zrobiło – dodaje baca.

W ostatnim czasie owczarnia, która znajduje się przy domu Kawuloków, zamieniła się w swoistą porodówkę i pęka w szwach. Owce przychodzą na świat najczęściej między zachodem a wschodem słońca, dlatego górale mają za sobą wiele nieprzespanych nocy, podczas których pilnują bezpieczeństwa owiec i rodzących się jagniąt. W szopce zainstalowane są także kamery, dzięki którym hodowcy mają stały podgląd tego, co dzieje się w gospodarstwie.

Fot. Dorota Krehut-Raszyk

Owczarze z Beskidu Śląskiego i Żywieckiego kolejny rok zwierają szyki i starają się o pieniądze w wojewódzkim konkursie dotyczącym ochrony przyrody i krajobrazu w ramach programu Owca Plus. – Ustaliliśmy miejsca wypasu. Są to 54 polany i łąki górskie w Beskidzie Śląskim i Żywieckim, od Korbielowa aż po górę Tuł, obejmujące gminy Brenna, Goleszów, Istebna, Rajcza, Ujsoły, Milówka, Radziechowy, Wieprz, Jeleśnia i Węgierska Górka. Chodzi o teren o powierzchni 620 hektarów. Hodowców zrzeszamy kilkudziesięciu oraz 20 baców, którzy są odpowiedzialni za zorganizowanie wypasu – wyjaśnia Józef Michałek, wojewoda wałaski, który z ramienia Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” z Koniakowa jest koordynatorem programu Owca Plus w naszym regionie i pośredniczy między bacami.

Górale planują, że 1 maja odbędzie się mieszanie owiec w Koniakowie, 5 maja – na istebniańskiej Stecówce, 11 – na Buczu w Górkach, 19 – na Cieńkowie w Wiśle Malince, a 6 lipca – na Skałce w Brennej.

1
Skomentuj

avatar
1 Komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Śledzących
 
Najwięcej odpowiedzi
Najgorętsze komentarze
1 Komentarzy
jan Ostatnio komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
jan
Gość
jan

Marzy mi się kiedy pójdę w gory zobaczyc pasące się owce trzymam kciuki za tych którzy chca to odbudować. Zeby jeszcze można było kupić jagnięcine bez problemowa nie po 100 zl z lipowej.