Bielsko-Biała Na sygnale

Jeleń w centrum miasta. Trudna akcja służb!

Kilkanaście godzin trwała akcja różnych służb mająca na celu wpierw zabezpieczenie pagórka przy ul. Partyzantów w Bielsku-Białej, na którym po kolizji z „elką” schował się duży jeleń, a później próba czasowego uśpienia zwierzęcia.

Do kolizji samochodu nauki jazdy z dużym jelenie doszło wczoraj po południu na skrzyżowaniu ul. 1 Maja z ul. Partyzantów. Więcej o zdarzeniu pisaliśmy w artykule Zderzenie auta nauki jazdy z… jeleniem. Po kolizji z „elką” jeleń schował się pomiędzy drzewami na pagórku przy ul. Partyzantów. Ze względu na bezpieczeństwo ludzi próbę czasowego uśpienia zaplanowano na godziny wieczorne.

Akcję rozpoczęto o godz. 19.30, na miejscu były obecne liczne patrole policji, pogotowie ratunkowe, straż pożarna, Straż Miejska, a także laweta pomocy drogowej, z której pomocą po czasowym uśpieniu jelenia, zwierzę miało być odtransportowane daleko poza miasto. Na miejscu akcji stawiło się dwóch lekarzy weterynarii wyposażonych w karabinek i różne leki, w tym środek usypiający. Zapadła decyzja, by tyraliera paru osób szła zboczem pagórka, w kierunku od ul. Sikorskiego, do ul. Rejtana. Wstrzymano całkowicie ruch pojazdów na ul. Partyzantów.

– Chcemy by jeleń nas wyczuł i przemieścił się w kierunku lekarzy weterynarii, którzy podejmą próbę czasowego uśpienia tego zwierzęcia – powiedział nam Sławomir Łyczko z Fundacji Mysikrólik. – Jeleń musi zostać trafiony w takie miejsce, by środek usypiający dostał się do obiegu krwi. Dawka musi być dobrana do stanu zwierzęcia i jego wagi – tłumaczył nasz rozmówca.

Na miejscu był obecny także myśliwy z wieloletnim stażem. – Szacunkowo ten jeleń ma około 6-7 lat i waży około 160 kg. Jego poroże ma rozpiętość około jednego metra. Człowiek w konfrontacji z nim nie ma żadnych szans. Spłoszony, może wyrządzić krzywdę – podkreślał myśliwy.

Jeleń nie miał ochoty „współpracować” z ludźmi. Przemieścił się z pagórka na tereny na tyłach szkoły i pogotowia opiekuńczego przy ul. Lompy. Tam lekarze weterynarii podjęli próbę jego czasowego uśpienia. Pierwszy strzał okazał się niecelny, drugi – strzykawka ze środkiem usypiającym trafiła w podbrzusze jelenia. Zwierzę na chwilę osłabło, ale po parunastu minutach staranowało bramkę w ogrodzeniu i ruszyło z powrotem na pagórek. Po kilku minutach jeleń znalazł się na parkingu przy Przędzalni. Choć to miejsce świetnie nadawało się na kolejną próbę czasowego uśpienia zwierzęcia, to jeleń po kilkunastu minutach odpoczynku, ruszył galopem w kierunku ul. Partyzantów, a następnie do Parku Włókniarzy, gdzie zszedł do koryta rzeki. Zwierzę przemieszczało się korytem rzeki, aż do Gemini Park, tam jeleń znów odpoczął kilkadziesiąt minut, tam przeniosła się akcja wszystkich służb. Wstrzymano ruch pojazdów na ul. Bora-Komorowskiego, w pogotowiu były też liczne patrole policji, które miały zablokować ruch na pobliskich ulicach. Jeleń po kilkudziesięciu minutach odpoczynku ruszył korytem rzeki w kierunku Bystrej. Na wysokości karczmy Rogatej wyszedł z koryta i przemieszczał się ulicą, aż do Urzędu Skarbowego. Tam znów wszedł do koryta rzeki.

– Byliśmy na miejscu do końca akcji, która zakończyła się po godz. 1.00. W tym miejscu w korycie rzeki nie ma żadnych utrudnień dla jelenia, który da sobie radę wrócić do swojego naturalnego środowiska – podsumował Sławomir Łyczko z Fundacji Mysikrólik. – To w zasadzie pierwsza akcja różnych służb na tak dużą skalę. Pierwsza, a czy ostatnia? Z pewnością każdy z uczestników zyskał jakieś nowe doświadczenia, które mogą przydać się nam w przyszłości – dodał nasz rozmówca.

2
Skomentuj

avatar
1 Komentarzy
1 Odpowiedzi
0 Śledzących
 
Najwięcej odpowiedzi
Najgorętsze komentarze
2 Komentarzy
Mirosław JamroEkolog z kniei Ostatnio komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ekolog z kniei
Gość
Ekolog z kniei

Rozumiem ze kursantowi nic sie nie stalo. A jelen coz… weterynarze troche zawiedli. Zwierze ranne jest kosmicznie niebezpieczne i zachowanie jego nieprzewidywalne o czym wspominal mysliwy. Dobrze ze tak sie skonczylo bo kilka lat temu w Warszawie “uspiony” los kopnal zblizajacego sie pracownika w klatke piersiowa po czym ten pan zmarl.