Bielsko-Biała Wydarzenia

Koniec złudzeń, województwa bielskiego nie będzie

Fot. Paweł Sowa, UM w Bielsku-Białej

Miał być wielki powrót województwa bielskiego, a tymczasem bielski Ratusz wycofuje się rakiem z dalszych działań. Trudno się dziwić: ościenne gminy nie są zainteresowane, a Warszawa nie widzi potrzeby zmian.

Sprawa województwa bielskiego – ostatnio nieco zapomniana – wróciła za sprawą radnych PiS. Paweł Korzondkowski i Michał Guzdek pytali w interpelacji, czy Ratusz prowadzi prace koncepcyjne, które miałyby zabezpieczyć interesy Bielska-Białej na wypadek reformy. Z odpowiedzi sekretarza miasta Michała Kłusaka wynika, że urzędnicy – w zaciszu gabinetów – wycofali się z dalszych starań reaktywacji województwa bielskiego. Powód? Brak zgody Warszawy i fakt, że większość gmin, które niegdyś tworzyły województwo bielskie, albo nie ma w tej sprawie zdania, albo ma zdanie negatywne.

Podczas kwietniowej sesji postawę władz miasta w ostrych słowach ocenił autor petycji, która stała się podstawą przyjęcia apelu o powrót województwa bielskiego. Przyjęty w czerwcu ubiegłego roku dokument trafił do licznych organów państwa. Zgodnie z wolą jego autorów województwo z siedzibą w Bielsku-Białej miało powstać do 2027 roku. – Stoję tu kolejny raz w okresie dwóch lat. Mówię o sprawie najważniejszej w tej kadencji. Sprawy szkół czy spalarni są ważne, ale kwestia tego, czy będziemy województwem, to kwestia przyszłości – mówił autor petycji.

Mężczyzna oburzał się, że bielscy urzędnicy wskazują na niechęć organów centralnych do zmian administracyjnych. – Kto tak powiedział? Kiedy? – pytał i przywoływał wiceministra Tomasza Szymańskiego, który kilka miesięcy temu na interpelację poseł Małgorzaty Pępek odpowiadał, że w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji nie trwają prace nad reformą administracyjną.

Mieszkaniec przywołał swoje rozmowy z wiceministrem Szymańskim, z których miało wynikać, że żadnych głębokich analiz ani oficjalnych spotkań na szczeblu rządowym nie było. Zarzucił także urzędnikom, że apel radnych nie trafił do MSWiA. – Szerzycie dezinformację, takie są fakty. Dalsza bezczynność jest nieakceptowalna. Są chwile, że trzeba podjąć decyzję: albo po stronie mieszkańców, albo po stronie partii – grzmiał z mównicy, apelując do prezydenta (nieobecnego podczas sesji), by „koszula, która ma być bliżej ciała, nie była koszulą partyjną, a mieszkańców”.

W odpowiedzi na zarzuty mieszkańca wiceprezydent Igor Klis zapewniał, że petycja została skierowana do wymienionych w uchwale podmiotów. – Czy została skutecznie doręczona? Nie wiem, czy dostaliśmy zwrotki z wszystkich instytucji – przyznawał.

Biuro Rady Miejskiej poinformowało redakcję, że zakończone fiaskiem starania o reaktywację województwa bielskiego nie nadszarpnęły budżetu Bielska-Białej. Nie poniesiono żadnych dodatkowych kosztów na analizy czy delegacje – skończyło się na kosztach wysyłki pism.

BARTŁOMIEJ KAWALEC

google_news
Kronika Beskidzka prasa