Sport Sucha Beskidzka Wadowice

Lachy grały do końca

W tym sezonie ekipy występujące w wadowickiej B klasie mogą czuć się niczym profesjonaliści. Bo gdy zespoły z wyższych klas rozgrywkowych już odpoczywają to oni niczym zespoły z ekstraklasy, czy I ligi wciąż grają. Dziś na zakończenie rundy jesiennej, w zaległym meczu, w Stryszawie spotkały się… Lachy Lachowice i Chełm Stryszów.

Gospodarzem meczu byli lachowiczanie, ale ich boisko jest modernizowane. W efekcie ugościli stryszowian właśnie w Stryszawie na stadionie, na którym na co dzień występuje a-klasowy Jałowiec. Nie byli jednak gościnni, choć przykrość rywalom sprawili niemal na odchodne, ale po kolei.

Lachowiczanie objęli prowadzenie po niespełna kwadransie gry, a na listę strzelców wpisał się Mateusz Stachnik. Podopieczni Krzysztofa Chorążego nie osiedli na laurach i dążyli do kolejnych bramek. Tyle tylko, że efektem tych działań było jedynie zamknięcie rywali na ich połowie. Gorzej było już ze skutecznością. A jak wiadomo niewykorzystane okazje się mszą. I pierwsza połowa zamiast wysokim prowadzeniem Lachów zakończyła się remisem. Prawym skrzydłem urwał się Przemysław Marcowski i strzałem w długi róg pokonał Łukasza Nowaka.

Po zmianie stron długo nic ciekawego się nie działo. Aż na kwadrans przed końcem spotkania padł w polu karnym Mateusz Małysiak. Sędzia nie dopatrzył się jednak faulu, choć obie strony po spotkaniu przyznały, że karny był ewidentny. Zamiast niego mieliśmy jednak kłótnię i szarpaninę między piłkarzami, a tym samym kilka żółtych kartek. Po chwili na bramkę gospodarzy pędził już Michał Franik. Tuż przed polem karnym został zahaczony przez obrońcę, ale choć ledwo trzymał się na nogach zdołał oddać strzał. Goście domagali się cofnięcia akcji i podyktowania rzutu wolnego, ale sędzia zastosował „przywilej korzyści” lub po prostu uznał, że „nic nie było”, wywołując u stryszowian skok ciśnienia. I nawet lachowiczanie przyznali, że karnego nie było, ale wolny gościom się należał, a kto wie czy jeszcze nie czerwona kartka dla obrońcy, gdyż był tym ostatnim.

Bohaterem Lachów mógł w końcówce zostać Kamil Ponikiewski, ale po strzale zza pola karnego piłka trafiła tylko w słupek.  I nadszedł doliczony czas gry. Piłkę na wolne pole dostaje Mateusz Małysiak. Ucieka z nią lewą flanką, by po wbiegnięciu w pole karne posłać ją w długi róg, a kilka sekund później utonąć w objęciach kolegów.

Lachy Lachowice – Chełm Stryszów 2:1 (1:1)

Lachy: Nowak, Chorąży, Bogdanik, Kąkol (46’ Rzepka), Stachnik, Cieślak, Małysiak, Ponikwia, Kubieniec, Steczek, Juryta

Chełm: Pękala, M. Stawowy, Ogarek, Ł. Wiewióra, Durda, Gębala, Franik, Sermak (65′ P. Stawowy), Błachut, S. Wiewióra, Marcowki

Autorem fotoreportażu jest Wojciech Ciomborowski   

 

google_news