Wydarzenia Bielsko-Biała

Należało im się? Gruba kasa dla radnych

Rząd zafundował samorządowcom solidną podwyżkę. Nie jakieś tam kilka czy nawet kilkaset złotych miesięcznie, jak w przypadku pielęgniarek czy nauczycieli, tylko grubo ponad tysiąc złotych na rękę!

Radni teoretycznie pracują społecznie i nie otrzymują za swoje zaangażowanie w zarządzanie miastem wynagrodzenia. Mają jednak prawo do diety, która jest swego rodzaju rekompensatą kosztów, jakie każdy radny ponosi w związku z piastowaną funkcją. Chociażby kosztów paliwa, jakie zużywa jeżdżąc na spotkania służbowe czy wizje lokalne dotyczące spraw zgłaszanych przez mieszkańców. Dietę można też uznać – zwłaszcza w przypadku radnych prowadzących własną działalność gospodarczą – za rodzaj zadośćuczynienia za utracone dochody, bo przecież w czasie, gdy pracują na rzecz lokalnej społeczności nie mogą zarabiać pieniędzy na swój rachunek. Nie ma jednak co ukrywać, że dla wielu radnych dieta jest po prostu dodatkowym źródłem dochodu.
Jej wysokość nie może być kształtowana dowolnie. Istnieje ustawowa granica wyznaczająca jej maksymalną wysokość. Do tej pory było to 1,5 tak zwanej kwoty bazowej określanej każdego roku w ustawie. W tym roku ma ona wartość 1789 złotych i 42 grosze. Zatem maksymalnie radny mógł zainkasować w tym roku 2684 zł (chodzi o kwoty brutto).
Bielska Rada Miejska już 15 lat temu przyjęła uchwałę w sprawie ustalenia zasad, na podstawie których radnym przysługują diety. Określono w niej dokładnie, ile otrzymywać będą radni piastujący konkretne funkcje. Maksymalna dieta przysługuje tylko przewodniczącemu Rady.

Wiceprzewodniczący mogą liczyć na 95 proc. tej kwoty, przewodniczący komisji na 90 proc., wiceprzewodniczący na 85 proc., radni zasiadający w co najmniej dwóch komisji na 80 proc., a pozostali na maksymalnie 75 proc. W uchwale określono też kwotę odejmowaną radnemu za nieobecność na posiedzeniu komisji czy sesji.

W uchwale znalazł się zapis, że wysokości diet indeksuje się co roku automatycznie według podanego powyżej schematu wraz ze zmianą wysokości kwoty bazowej. Stąd też od tego czasu już kilkakrotnie diety były w Bielsku-Białej podnoszone (ostatni raz pięć lat temu), ale były to raczej zmiany kosmetyczne.

Teraz – o czym już pisaliśmy – zmieniły się zasady (stosowną ustawę przyjął parlament) wynagradzania m.in. prezydenta państwa, premiera, parlamentarzystów i samorządowców. W przypadku diety radnych przyjęty został wyższy przelicznik. Jej wysokość może obecnie stanowić maksymalnie już nie 1,5, a 2,4-krotność kwoty bazowej. To oznacza, że teraz dopuszczalna górna granica diety radnego wynosi 4294 zł i 60 groszy (brutto).

W myśl obowiązującej interpretacji prawa radni nie muszą nic uchwalać, aby dostać te większe pieniądze. Po prostu diety bielskich radnych zostaną automatycznie przeliczone według przyjętego w uchwale z 2006 roku schematu (zostanie im też wypłacone wyrównanie do obecnych stawek za okres od sierpnia tego roku).
Trzeba przyznać, że rządzący byli nad wyraz hojni dla samorządowców, dopuszczając tak wysoką podwyżkę diet. Warto jednak zauważyć, że nie pójdą na to ich pieniądze, lecz podatników, czyli nas wszystkich. Aby zadośćuczynić podwyżce w budżecie Bielska-Białej jeszcze w tym roku trzeba będzie gdzieś znaleźć potrzebne – niemałe – środki.
Z tego też pewnie powodu bielscy radni od prawa do lewa – proszeni przez nas o komentarz – mówią jednym głosem, że z tym co się wydarzyło nie mieli nic wspólnego. Tak zdecydowano w Warszawie, a oni przyjęli to, bo co było robić?

Prawda jest jednak również taka, że wcale nie musieli skorzystać z nadarzającej się okazji. Wystarczyłoby zmienić uchwałę z 2006 roku, obniżyć przyjęte tam progi i tym samym zmniejszyć wysokość diet. Na to się jednak najwyraźniej nie zanosi. Takiej woli wśród radnych nie ma. Potwierdzili to w rozmowie z nami przewodniczący wszystkich trzech klubów działających w Radzie Miejskiej. Ich wypowiedzi sprowadzały się w gruncie rzeczy do jednego: temat ten nie był poruszany (przynajmniej do tej pory) na posiedzeniach klubowych. Z mniej oficjalnych przekazów wynika też, że większość radnych jest po prostu zadowolonych z podwyżki zafundowanej im przez rządzących i z kasy tej zrezygnować nie zamierzają. No cóż, stare porzekadło mówi – jak dają, to bierz.

google_news
kB65
Subskrybuj
Powiadom o
guest
13 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Mircyś
Mircyś
6 dni temu

No cóż teraz tylko czekać aż nasi wybrańcy wskażą podmioty które wspomogą finansowo. WSZAK NIKT TAM NIE SIEDZI DLA PIENIĘDZY. RADNY TO MISJA.!!!

Danka
Danka
6 dni temu
Reply to  Mircyś

Prościej będzie jak uchwalą niższe diety, przecież przepisy określają tylko stawkę maksymalną.

Hermenegilda
Hermenegilda
7 dni temu

Wystarczy podnieść oplaty za śmieci i już kasa na diety się znajdzie.

Marek
Marek
7 dni temu

oczywiście że radni mogli zdecydować w tej sprawie, mogli uchwalić diety w konkretnych kwotach np. szeregowy radny 1500 zł

Danka
Danka
7 dni temu

radny za 2 dni “pracy” 3,2 tys., pracownik za 22 dni pracy też 3,2 tys.

Giez
Giez
7 dni temu

Czy należało im się? Jeżeli mieszkańcy są zadowoleni z ich pracy to na pewno! Gorzej, jeżeli nie są zadowoleni. Wtedy istotne byłoby pytanie: dlaczego są niezadowoleni?

Marek
Marek
7 dni temu
Reply to  Giez

Mieszkańcom to kompletnie obojętne. Decyzje podejmuje prezydent, radni są niepotrzebni.

Huba Buba
Huba Buba
7 dni temu

Sobie dają grube tysiące bo widocznie inflacja i wysokie ceny paliw uderzyły ich po kieszeniach a zwykłemu Polakowi dadzą od nowego roku podwyżki o ile? 1.30-1.50 brutto? I jeszcze będą się tym szczycić że o nas dbają. Według mnie wynagrodzenia polityków powinny być uzależnione od średniego wynagrodzenia w Polsce wtedy moze nie byliby tak bardzo oderwani od rzeczywistości

Zyga
Zyga
7 dni temu

A kto bogatemu zabroni?
Ratusz kasę ma to dzieli. Platformersi zawsze dbali o swój lud. Nic nowego.

będzie klangor??
będzie klangor??
7 dni temu

W trakcie kadencji:
100pln PREMII dla każdego RADNEGO za zmniejszenie zatrudnienia o jednego urzędnika z UM czy jednostki podległej.
100pln potrącenia z diety za wzrost zatrudnienia o każdego kolejnego.
Zbędni urzędnicy do fabryk – zamiast sprowadzać tu ludzi z zagranicy.

Inkwizytor
Inkwizytor
6 dni temu

I do tego brak wypłat dla włodarzy miasta dopuki miasto jest zadłużone…

Finansierra
Finansierra
5 dni temu
Reply to  Inkwizytor

I premia dla włodarzy po tysiaku za kazdy milion oddłuźenia

J
J
7 dni temu

Kur.. radny pierdnie na jednej sesji i ma więcej niż ktoś na etacie. Zlikwidować to w cholerę bo większość nie robi nic poza braniem diety a te kwoty to już przesada i to duza