W ostatnim czasie sporą dyskusję wywołały prowadzone pomiary hałasu na Jeziorze Mucharskim. Wiele osób zastanawia się czy to nie są przypadkiem przymiarki do wprowadzenia tzw. ciszy na jeziorze z zakazem pływania dla motorówek czy skuterów wodnych.
Sebastian Mlak, członek Zarządu Powiatu Wadowickiego, postanowił wyjaśnić, o co dokładnie chodzi i skąd wzięła się sprawa.
– 20 lipca do Starostwa Powiatowego w Wadowicach wpłynął wniosek Mucharskiego Klubu Żeglarskiego „Jaszczur”. Dotyczył on korzystania z jednostek pływających z napędem silnikowym, w szczególności skuterów wodnych. Wnioskodawcy wskazali m.in. kwestie hałasu i bezpieczeństwa oraz zwrócili się o podjęcie działań w tym zakresie. Wniosek został przeanalizowany, a sprawą zajął się Zarząd Powiatu i zdecydował o zleceniu profesjonalnych pomiarów hałasu na Jeziorze Mucharskim. Decyzja ta dotyczy wyłącznie wykonania badań. Nie jest decyzją o wprowadzeniu zakazu korzystania ze skuterów wodnych, motorówek czy innych jednostek pływających. Nie przesądza również o wprowadzeniu jakichkolwiek ograniczeń. Chcemy mieć rzetelne i obiektywne dane, które pozwolą ocenić rzeczywistą sytuację. Zamiast opierać się na przypuszczeniach czy emocjach, sprawdzamy fakty – zaznacza Sebastian Mlak.
Jak przyznaje, Jezioro Mucharskie to miejsce, z którego korzystają mieszkańcy, turyści i różne grupy.
– Dlatego kwestie dotyczące zasad korzystania z jeziora wymagają spokojnej analizy, dialogu i uwzględnienia różnych stanowisk. Wyniki badań będą materiałem do dalszej analizy i rozmowy ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy podejmowanie jakichkolwiek dalszych działań jest w ogóle zasadne. Dla mnie kierunek jest prosty: najpierw fakty, później rozmowa i rozsądne decyzje – dodaje Sebastian Mlak.




