125 tysięcy złotych – tyle kosztować ma legalizacja wiaty na Błatniej. Inwestycja od tygodni nie postępuje, bo trwa machina administracyjna. Inwestorka od decyzji nadzoru budowlanego w Cieszynie odwołała się do organu wyższej instancji w Katowicach, ale przegrała. Teraz przysługuje jej kolejna skarga.
W czerwcu w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej wywieszone zostało obwieszczenie wójta gminy Brenna. Czytamy w nim, że organ wydał decyzję środowiskową dla inwestycji polegającej na budowie wiaty pasterskiej na Błatniej, w rejonie której przebiega granica trzech gmin – Brennej, Jaworza i Bielska-Białej. Z krótkiego obwieszczenia wynika, że inwestycja jest częściowo zrealizowana i w procesie legalizacji.
Skontaktowaliśmy się z Powiatowym Inspektoratem Nadzoru Budowlanego w Cieszynie, by zapytać o szczegóły. Choć od momentu wstrzymania prac przez nadzór budowlany minęło pięć miesięcy, inwestycja wciąż pozostaje przedmiotem sporów prawnych. Jak mówi powiatowy inspektor Zbigniew Brudny, nadzór budowlany wszczął procedurę legalizacyjną, która może doprowadzić do rozwiązania tej sytuacji. Na razie jednak inwestorka wykorzystuje przysługujące jej kroki prawne, by uniknąć kosztownej opłaty.
Na decyzję PINB wniosła odwołanie do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Katowicach, ale ten utrzymał decyzję w mocy. – Inwestorka może teraz wnieść skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a termin na ten krok upływa z końcem czerwca – mówi inspektor Brudny. Nadzór czeka na informację, czy inwestorka skorzysta z tej możliwości, czy też decyzja stanie się ostateczna.
Skarga do WSA w Gliwicach nie kończy drogi zaskarżenia, bo kolejnym, ostatnim już krokiem jest Naczelny Sąd Administracyjny. Przejście całej drogi zaskarżenia potrwać może kilka długich lat.
Równocześnie inwestorka podjęła pierwsze kroki w kierunku naprawienia sytuacji i czeka na decyzję środowiskową, o której informował wójt gminy Brenna. Aby myśleć o zalegalizowaniu wiaty, właścicielka będzie musiała dodatkowo przedstawić zaświadczenie o zgodności budowli z planem zagospodarowania oraz dostarczyć projekt budowlany. Nawet jeśli uda się spełnić te wymogi, pozostaje kwestia finansowa.
Jak przekazano nam w PINB, legalizacja wiaty wiązać będzie się z opłatą w kwocie 125 tys. zł. To opłata sankcyjna, która stanowi „karę” za niedopełnienie obowiązków przed rozpoczęciem budowy. Kwota ta obliczana jest na podstawie tabel i uzależniona od kategorii, wielkości obiektu i innych zmiennych.
Inwestycja na zboczu Błatniej, tuż przy żółtym szlaku, ruszyła we wrześniu ubiegłego roku. Najpierw uwagę turystów przykuły stopy fundamentowe, a potem szybko wznoszona konstrukcja z drewna. W rozmowie z redakcją właścicielka tłumaczyła, że to wiata pasterska, w której planuje hodowlę alpak.
Inwestorka pierwotnie starała się o pozwolenie na budowę, ale Starostwo Powiatowe w Cieszynie wydało decyzję odmowną, ponieważ kobieta nie udokumentowała prowadzenia działalności rolniczej. Właścicielka wykorzystała wówczas furtkę w przepisach i postanowiła wznieść wiatę o powierzchni zabudowy do 35 mkw. Na taki obiekt nie trzeba posiadać pozwolenia ani nawet zgłaszać zamiaru budowy. Problem pojawił się, gdy nadzór budowlany zwrócił się do RDOŚ o opinię, bo działka leży w obszarze Natura 2000. Organ uznał, że inwestycja może wpływać na środowisko, a w takiej sytuacji wymaga pozwolenia na budowę.
Bartłomiej Kawalec




