Wydarzenia Bielsko-Biała

Najpierw koza, teraz kamienie. Ławeczki Beskidzkie na celowniku wandali

Fot. Marcin Płużek

Okazuje się, że nie tylko stojąca w koziańskim kamieniołomie Ławeczka Beskidzka stała się przedmiotem zainteresowania wandali. Wiadomo już o przynajmniej dwóch innych przypadkach dewastacji. Może nie tak spektakularnych jak ten w Kozach, lecz i tak wiele mówiących o naszym społeczeństwie.

Przypomnijmy – w lipcu zeszłego roku w Beskidach pojawiło się 26 takich unikatowych ławeczek. Choć są do siebie podobne, to różnią się w szczegółach. Pomysłodawcą ich ustawienia przy turystycznych szlakach była Lokalna Organizacja Turystyczna Beskidy. Przedsięwzięcie udało się zrealizować dzięki mikroprojektowi „Odpocznij w Beskidach” współfinansowanemu z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz pieniędzy z budżetu państwa.

O wyglądzie ławeczek zdecydował konkurs, jury wybrało projekt bielszczanina Jacka Grasia. Różnice dotyczą zwieńczenia „totemu” stanowiącego integralną część ławki. Na kilku „totemach” pojawiły się wykonane z drewna rzeźby. Na ławce w kamieniołomie było to figura kozy, którą ktoś – wynika z dotychczasowych ustaleń – spalił w ognisku.

Najczęściej jednak zwieńczenie ma kształt „kapliczki”, w której umieszczony jest kamień lub witraż. To właśnie taki kamień zniknął ostatnio z „kapliczki” na Dębowcu w Bielsku-Białej, a podobny przypadek odnotowano też w Stryszawie. Trudno powiedzieć czym kierowali się złodziej, bo „kamienie” nie mają w praktyce żadnej materialnej wartości i jedyne co może wyjaśniać takie zachowanie to głupota lub pospolity wandalizm.

Z informacji uzyskanych w LOT Beskidy wynika, że na wiosnę planowany jest gruntowny przegląd wszytkich ławeczek. Okaże się wtedy, co zostało zniszczone czy skradzione i trzeba będzie to naprawić lub uzupełnić. Jest to konieczne, bo ciągłość tego projektu określona została na pięć lat. W tym czasie wszystkie zamontowane w Beskidach  ławki muszą być kompletne i służyć turystom w takiej formie, w jakiej zostały zaprojektowane.

google_news