Zanim Czechowice i Dziedzice stworzyły jeden organizm miejski, Dziedzice były rolniczą osadą pośród rozlewisk i gęstych borów. Wszystko zmieniło się w połowie XIX wieku, gdy w Wiedniu zapadła decyzja, która na zawsze odmieniła losy regionu. Budowa dworca była cywilizacyjnym skokiem.
Dworzec w Czechowicach-Dziedzicach — świadek historii
Historia tego niezwykłego obiektu zaczyna się w latach 50. XIX wieku. Początki były dramatyczne. Z powodu braku funduszy prace nad budową linii kolejowej całkowicie wstrzymano. Wydawało się, że wizja „żelaznej drogi” przez Dziedzice w kierunku Krakowa legnie w gruzach. Dopiero interwencja rodziny Rothschildów — głównych sponsorów strategicznego odcinka Bohumin–Dziedzice — pozwoliła wznowić roboty. Dzięki ich zaangażowaniu budowa tego kluczowego fragmentu trwała zaledwie trzy lata.
Zabrzeg nie chciał
Pierwotnie stację planowano wybudować w Zabrzegu. Projekt upadł jednak wobec zdecydowanego oporu lokalnej społeczności i władz. Argumentowano, że obecność kolei spowoduje odpływ rąk do pracy z okolicznych gospodarstw, co zrujnuje lokalne rolnictwo.
Inżynierowie musieli więc zmierzyć się z ekstremalnie trudnym terenem w samych Dziedzicach. Dzisiejsze centrum miasta było wówczas obszarem zdominowanym przez dziką knieję i potężny staw zwany przez miejscowych „Bachorkiem”.
Inwestycja wymagała gigantycznych prac melioracyjnych. Co ciekawe, ówczesny właściciel gruntów, dostrzegając szansę na zysk, wszedł w spółkę z koleją, a pozyskane z wyrębu drewno posłużyło do produkcji podkładów i pierwszych magazynów.
Pierwszy pociąg pasażerski, wiozący urzędników, przemysłowców i bankierów, wjechał na stację 17 grudnia 1855 roku wczesnym rankiem, otwierając nową, przemysłową erę.
Pewnie niewiele osób zdaje sobie dziś sprawę, jak ogromną rangę posiadał budynek dworca w Dziedzicach w skali całego cesarstwa. Był to jeden z pięciu największych obiektów na trasie z Wiednia do Lwowa, ustępując jedynie gmachom w Krakowie i stolicy monarchii. Monumentalna bryła, zaprojektowana w duchu wiedeńskiego historyzmu, była manifestacją potęgi techniki. Reprezentacyjny gmach, który podziwiamy do dziś, rozbudowano pod koniec XIX wieku, zastępując wcześniejsze, bardziej utylitarne konstrukcje.
Kolej ściągnęła kapitał
Wnętrza dworca wyłożono boazeriami z najlepszych gatunków drewna, a ściany zdobiły freski gloryfikujące epokę pary i przemysłu. Podróżni mogli korzystać z ekskluzywnej restauracji, w której serwowano piwa z browarów czeskich i austriackich, a w kawiarni podawano wiedeńskie specjały.
O randze obiektu świadczyła również technologia — już w 1902 roku na dworcu zainstalowano oświetlenie elektryczne. Naczelnik stacji cieszył się statusem niemal arystokraty. Posiadał własny dom z ogrodem i sadem, a jego rola w lokalnej społeczności była nie do przecenienia.
Kolej nie tylko skracała czas podróży, lecz także tworzyła nową klasę społeczną i nowy styl życia. Wokół dworca zaczęła wyrastać tzw. kolonia kolejowa — osiedle domów dla pracowników, zwanych familokami. Jak na połowę XIX wieku oferowały one warunki uznawane za luksusowe. Kolejarze mieli łazienki, toalety, a z czasem także ciepłą wodę i prąd.
Dziedzice stały się prawdziwym tyglem narodów i kultur. Rozwój węzła przyciągał osadników z najdalszych zakątków monarchii — Słowaków, Ukraińców, Morawian i Polaków z innych zaborów. Ta mieszanka narodowościowa i religijna nadała miejscowości unikalny, kosmopolityczny charakter.
Stacja pełniła funkcję strategicznego węzła celnego na styku Austro-Węgier i Prus, a funkcjonująca tzw. „pruska rampa” obsługiwała potężne przeładunki towarów kierowanych do Berlina i Hamburga. Kolej ściągnęła tu kapitał, który zaowocował powstaniem rafinerii Vacuum Oil Company należącej do Rockefellera, kopalni oraz fabryki kabli.
Dworzec w Dziedzicach to nie tylko budynek, ale także plejada postaci światowego formatu, które przewinęły się przez jego perony. Dwukrotnie gościł tu cesarz Franciszek Józef I, choć zgodnie z protokołem rzadko opuszczał swoją salonkę, ukazując się jedynie w oknie wagonu, by pozdrowić wiwatujące delegacje.
Pociągi z trumnami
Pod koniec I wojny światowej stacja była miejscem spotkania dwóch monarchów: niemieckiego Wilhelma II oraz austro-węgierskiego Karola I Habsburga. Lista znamienitych gości była jednak znacznie dłuższa.
Przez perony Dziedzic przewijał się marszałek Józef Piłsudski. Pod koniec 1927 roku zatrzymał się tu jego pociąg specjalny. Mimo mroźnej nocy „Dziadek”, z narzuconym na ramiona płaszczem, stanął w oknie salonki, witany przez orkiestry i wiwatujące tłumy. Gościł tu także marszałek Francji Ferdynand Foch.
W okresie II Rzeczypospolitej stacja stała się swoistym ołtarzem narodowym podczas przejazdów z prochami bohaterów. W październiku 1924 roku tłumy witały tu trumnę Henryka Sienkiewicza. W kronikach zapisał się moment, gdy wzruszona żona pisarza ucałowała ucznia wręczającego jej kwiaty.
Przez stację w Dziedzicach przejeżdżały także prochy Juliusza Słowackiego, gen. Józefa Bema oraz urna z sercem Tadeusza Kościuszki.
Dramatyczne karty historii dworca zapisały obie wojny światowe. W 1916 roku na terenie węzła funkcjonował lazaret wojskowy, niosący pomoc rannym żołnierzom zwożonym z frontu.
Najbardziej mroczny moment nadszedł jednak w 1945 roku. Wycofujący się Niemcy, świadomi strategicznego znaczenia stacji, zaminowali budynek dworca, planując jego wysadzenie. Na szczęście do detonacji ostatecznie nie doszło.
Po dekadach zaniedbań w 2013 roku wojewódzki konserwator zabytków wpisał budynek do rejestru zabytków. Niespełna dekadę później rozpoczęła się długo oczekiwana rewitalizacja, której koszt szacowano na blisko 50 mln zł.
Prowadzone od czterech lat, mocno opóźnione prace pozwoliły na pieczołowite odtworzenie historycznych detali elewacji, attyk i secesyjnych ornamentów. Przywrócono pierwotną, piaskową kolorystykę, a wewnątrz odrestaurowano strop kasetonowo-belkowy.
W jednym ze skrzydeł, w dawnej sali restauracyjnej, planowane jest utworzenie muzeum poświęconego historii miasta i regionu.
Choć podczas remontu podziemne wody dawnego „Bachorka” przypomniały o sobie, zalewając piwnice, współczesna technologia pozwoliła ostatecznie okiełznać naturę. Dworzec w Czechowicach-Dziedzicach został już udostępniony pasażerom w pełnej krasie.
O uroczystości otwarcia dworca po modernizacji przeczytasz TUTAJ.
BARTŁOMIEJ KAWALEC




