Wydarzenia Bielsko-Biała

Lipnik chce pozostać zielony

Miasto nie zamierza zmieniać decyzji sprzed dwóch dekad – porośnięty drzewami zielony teren w Lipniku nie zostanie wyłączony spod możliwości zabudowy. Domagają się tego stanowczo mieszkańcy dzielnicy, ale nie zanosi się na to, by ich głos został wysłuchany.

Ratusz argumentuje, że teren formalnie nigdy nie był zielenią, a projekt planu ogólnego jedynie powiela zapisy z 2007 roku. Urzędnicy traktują ten obszar jako wartą kilkanaście milionów złotych „rezerwę” inwestycyjną gminy. Zaznaczają jednak, że na ten moment nie ma planu sprzedaży zielonego terenu.

Spór toczy się o około sześciohektarowy teren po dawnej szkole ogrodniczej, otoczony ulicami Świerkową, Plastyków, Spacerową i Tkaczy w Lipniku.

Lokalna społeczność wskazuje, że jest to ważny korytarz ekologiczny, będący ostoją dla saren czy dzięcioła zielonego. Pod wnioskiem o przekształcenie go w teren rekreacji podpisało się ponad 200 osób.

Zgodnie z obowiązującym od lat planem, na wspomnianym terenie pod zabudowę jednorodzinną, szeregową i bliźniaczą przeznaczono blisko cztery hektary. Wobec niedawno złożonych wniosków spod zabudowy planuje się wyłączyć dodatkowo jedynie jedną działkę o powierzchni… 26 arów.

– To iluzja – odpowiada Piotr Bieniecki, który przeanalizował mapy.

Mieszkaniec okolicy wskazuje, że niewielka działka to punkt, w którym zbiegają się ulice Platynowa i Spacerowa. Jeśli miasto zdecyduje się w przyszłości przedłużyć drogę do planowanego osiedla, i tak będzie musiało ten grunt zająć.

Ocalony pas zieleni pośrodku działki to w rzeczywistości potok i wysokie osuwisko, a wskazany przez Ratusz zielony fragment na południu to strome, bardzo mocno nachylone zbocze, gdzie budowa jest niemożliwa.

Mieszkańcy wytykają magistratowi rażącą niekonsekwencję. Podczas spotkań konsultacyjnych padały argumenty, że Bielsko-Biała się wyludnia i terenów pod budownictwo jest w mieście za dużo – przez co odbiera się możliwość zabudowy właścicielom niewielkich, prywatnych działek.

W przypadku gruntów należących do gminy te argumenty nagle przestają obowiązywać.

Sprawa wywołuje emocje, bo urzędnicy mogliby zablokować możliwą zabudowę tego terenu jedną decyzją. Radni mogą zmienić jego przeznaczenie na rekreacyjne bez konieczności wypłacania komukolwiek wielomilionowych odszkodowań.

Konflikt przybrał na sile, gdy w sprawę włączyły się ogólnopolskie media. Na miejscu w ubiegłym tygodniu pojawiły się kamery TVP, a w programie na żywo wzięło udział około 30–40 mieszkańców.

Protestujący rozszerzyli swoje postulaty. Głośno sprzeciwili się nie tylko niszczeniu tej zielonej enklawy w Lipniku, ale również planom utworzenia strefy przemysłowej w dzielnicy.

Ponadto domagali się ochrony innych cennych przyrodniczo miejsc, między innymi pod Szyndzielnią, na dawnych terenach Zieleni Miejskiej czy w okolicy Gościnnej Doliny w Kamienicy.

BARTŁOMIEJ KAWALEC

google_news
Kronika Beskidzka prasa