Wydarzenia Sucha Beskidzka

Maków Podhalański: Obawy o drzewa

Fot. Paweł Szczotka

Sporo dyskusji w Makowie Podhalańskim wywołała niedawna wycinka dębu przy miejscowym Rynku. Pojawiły się obawy, że pod topór mogą pójść kolejne drzewa.

Sprawę poruszyła już kilka tygodni temu radna miejska Danuta Łopuch.

Wycinka wywołała duże poruszenie wśród mieszkańców. Czy to konieczne i czy są jakieś ważne powody? Co będzie w zamian? Czy możliwe jest nasadzenie nowych drzew, aby jednak powstawały miejsca zielone? – dociekała radna podczas jednej z sesji Rady Miejskiej.

Z kolei radna Agnieszka Adamek dopytywała, kto opiniuje wycinkę. Burmistrz Paweł Sala zaznaczył, że nie wycina się nowych drzew, lecz tylko te, które stanowią zagrożenie.

Dąb przy Rynku w opinii dendrologicznej był skrajnym zagrożeniem i pojawił się nakaz jego usunięcia. Zrobiliśmy to z bólem, bo to była ozdoba na naszym Rynku. Wszędzie, gdzie jest wycinka, należy prowadzić nasadzenia. Nasadzeń robimy więcej niż wycinek. Jeśli chodzi o opinie dendrologiczne, to jest to szereg badań i wykonywane są przez specjalistów. Gdy robiliśmy kontrolę dla jednej lipy na alei Kasztanowej, opinia kosztowała 800 złotych – podkreślił burmistrz.

Ale mieszkańcy obawiają się, że wycinka dębu to dopiero początek „czystki” na makowskim Rynku. Jak poinformowała nas Katarzyna Czarniak, inspektor z Referatu Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Makowie Podhalańskim, na Rynku zaplanowano do usunięcia tylko wspomniany dąb.

Konieczność usunięcia dębu związana była z jego złym stanem zdrowotnym. Z wykonanej ekspertyzy dendrologicznej wynikało, że drzewo jest skrajnie niebezpieczne i należy wykonać w trybie pilnym jego usunięcie, by nie stanowiło zagrożenia dla pieszych i pojazdów poruszających się w jego obrębie – tłumaczy Katarzyna Czarniak.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Hermenegilda
Hermenegilda
13 dni temu

Ciekawe, jak stary był dąb bo z badań dendrologicznych powinno to być stwierdzone. Czy nie jest tak, że czasem łatwiej jest dla bezpieczeństwa wyciąć drzewo niż przyciąć uschnięte gałęzie? W Makowie nie ma ekologów?